Archiwa
Kategorie
Reklama

Komunikacja niewerbalna

Co wiemy o innych, gdy spo­ty­kamy ich po raz pierw­szy?
Wiemy to, co możemy zoba­czyć i usły­szeć. Pomimo że nie należy sądzić książki po okładce, nie­mniej ten rodzaj łatwo dają­cej się zaob­ser­wo­wać infor­ma­cji jest klu­czowy dla naszego pierw­szego wra­że­nia. Cechy fizyczne, takie jak atrak­cyj­ność i wyraz twa­rzy (np. czy jest bar­dzo dzie­cinny) wpły­wają na nasze sądy o innych. Przy­kła­damy także dużą wagę do tego, co ludzie mówią. Poza tym naszym naj­zna­ko­mit­szym osią­gnię­ciem jako gatunku jest język; języ­kowy kanał komu­ni­ka­cji zawiera nad­zwy­czajną ilość infor­ma­cji.

Jed­nakże wypo­wia­dane słowa nie wyczer­pują tre­ści. Wyobraź sobie, iż jesteś akto­rem w zaim­pro­wi­zo­wa­nej tru­pie, i powiedz gło­śno nastę­pu­jące zda­nie na tyle spo­so­bów, na ile potra­fisz: „Ja jej nie znam”. Spró­buj to powie­dzieć tonem peł­nym zło­ści, z miło­ścią, sar­ka­stycz­nie, gro­żąc, z zasko­cze­niem. Pró­buj akcen­to­wać kolejne wyrazy w zda­niu, naj­pierw „ja”, a póź­niej „jej”. Słowa pozo­stają te same — lecz komu­ni­kat zmie­nia się bar­dzo istotnie.

Przy­kład ten poka­zuje, że ist­nieje poza sło­wami bogate źródło infor­ma­cji o ludziach, któ­rzy te słowa wypo­wia­dają: spo­soby, któ­rymi komu­ni­kują nie­wer­bal­nie. Komu­ni­ka­cja nie­wer­balna odnosi się do spo­rej czę­ści badań nad róż­nymi ele­men­tami komu­ni­ka­cji nie korzy­sta­ją­cej ze słów. Wyraz twa­rzy, ton głosu, gesty, pozy­cje i ruchy ciała, dotyk czy spo­soby spo­glą­da­nia są naj­czę­ściej sto­so­wa­nymi i dia­gno­stycz­nymi kana­łami komu­ni­ka­cji nie­wer­bal­nej. W jaki spo­sób działa komu­ni­ka­cja niewerbalna?

Prze­słanki nie­wer­balne peł­nią wiele funk­cji w pro­ce­sie komu­ni­ko­wa­nia się. Michael Argyle stwier­dza, iż zacho­wa­nie nie­wer­balne służy przede wszystkim:

a) wyra­ża­niu emo­cji (zwę­żasz oczy, opusz­czasz brwi, wpa­tru­jesz się inten­syw­nie, zaci­skasz usta — jesteś zły);

b) prze­no­sze­niu postawy (np. „Lubię cię” — uśmie­chasz się, nasi­lasz kon­takt wzro­kowy — albo „Nie lubię cię” — odwra­casz wzrok, ton two­jego głosu staje się bez­barwny, sta­jesz tyłem);

c) infor­mo­wa­niu o cechach oso­bo­wo­ści („Jestem otwarty” — twoje gesty są sze­ro­kie, modu­lu­jesz głos pod­czas mówie­nia, zde­cy­do­wany ton głosu)

d) uła­twia­nie komu­ni­ka­cji wer­bal­nej (obni­żasz głos i spo­glą­dasz przed sie­bie, gdy koń­czysz wypo­wiedź, by wska­zać part­ne­rowi, że teraz on może mówić).

Rów­nież Paul Ekman zauważa, że nie­które wskaź­niki nie­wer­balne powta­rzają lub uzu­peł­niają komu­ni­kat języ­kowy, jak wów­czas, gdy uśmie­chasz się mówiąc: „Tak się cie­szę, że jestem po two­jej stro­nie!” Nato­miast inne prze­ciw­sta­wiają się wypo­wie­dzia­nym sło­wom. Komu­ni­ko­wa­nie sar­ka­zmu jest kla­sycz­nym przy­kła­dem wer­bal­nego i nie­wer­bal­nego prze­ciw­sta­wie­nia. Pomyśl, w jaki spo­sób powie­dział­byś sar­ka­stycz­nie: „Tak się cie­szę, że jestem po two­jej stro­nie”. (Mógł­byś użyć tonu głosu, pod­kre­śla­jąc słowo „tak” z iro­nicz­nym gry­ma­sem, albo mógł­byś mówiąc, prze­wra­cać oczami, co jest prze­ja­wem sar­ka­zmu w kul­tu­rze ame­ry­kań­skiej). Bywa, że prze­słanki nie­wer­balne zastę­pują komu­ni­kat języ­kowy. Możesz uciąć sobie z drugą osobą mini­kon­wer­sa­cję, w ogóle nie uży­wa­jąc słów: wyobraź sobie, że roz­ma­wiasz z kimś przez tele­fon, gdy nagle zna­joma wcho­dzi do twego pokoju. A teraz wyobraź sobie, w jaki spo­sób, nie uży­wa­jąc słów, powiesz jej: „Cześć! Teraz roz­ma­wiam przez tele­fon. Będę jesz­cze roz­ma­wiał jakieś dzie­sięć minut. Zawo­łam cię, OK?” (Oto, jak my byśmy to zro­bili: „Cześć” — uśmie­cham się, macham ręką. „Roz­ma­wiam przez tele­fon” — wska­zuję na tele­fon, prze­wra­cam oczami dla więk­szego efektu. „Będę roz­ma­wiał jesz­cze dzie­sięć minut” — wska­zuję na nad­gar­stek (gdzie mam zega­rek), a następ­nie migam dzie­się­cioma pal­cami — „Coś koło tego” — wycią­gam jedną rękę, opusz­czam dłoń i koły­szę nią z prawa na lewo i z powro­tem. „Zawo­łam cię” — wska­zuję na sie­bie, na tele­fon, a następ­nie na tę drugą osobę, spo­glą­dam na nią z brwiami unie­sio­nymi do góry jak przy zada­wa­niu pyta­nia. „OK” — kiwam głową i uśmie­cham się, czy­niąc ręką zna­czący gest, w któ­rym palec wska­zu­jący i kciuk two­rzą koło.
Nie­wer­balne formy komu­ni­ka­cji badane są zwy­kle oddziel­nie, w ramach odręb­nych „kana­łów” (np. spoj­rze­nia lub gesty), choć w codzien­nym życiu nie­wer­balne wskaź­niki wielu rodza­jów wystę­pują jed­no­cze­śnie w for­mie dobrze zama­sko­wa­nej aran­ża­cji infor­ma­cyj­nej (Archer, Akert, 1980; 1984). Skon­cen­tru­jemy się na kilku z tych kana­łów, aby następ­nie wró­cić do tego, jak inter­pre­tu­jemy tę sym­fo­nię nie­wer­bal­nej infor­ma­cji, gdy poja­wia się ona w warun­kach naturalnych.

Mimiczne wyrazy emo­cji
Nie ulega wąt­pli­wo­ści, że koron­nym klej­no­tem komu­ni­ka­cji nie­wer­bal­nej jest kanał wyra­zów twa­rzy. Ten ele­ment komu­ni­ka­cji ma naj­dłuż­szą histo­rię w bada­niach, bo poczy­na­jąc już od książki Karola Dar­wina, O wyra­zie uczuć u czło­wieka i zwie­rząt; jego domi­na­cja wynika z nie­zwy­kłej komu­ni­ka­tyw­no­ści ludz­kiej twa­rzy. Spójrz na foto­gra­fie na następ­nej stro­nie; zało­żymy się, iż potra­fisz odko­do­wać (odczy­tać lub zin­ter­pre­to­wać) zna­cze­nie tych wyra­zów twa­rzy bez więk­szego wysiłku.

Bada­nia Dar­wina nad mimiką miały wielki wpływ na ten rodzaj usta­leń w wielu dzie­dzi­nach; my skon­cen­tru­jemy się na jego twier­dze­niu, że pod­sta­wowe emo­cje prze­no­szone za pomocą wyrazu twa­rzy są uni­wer­salne — wszy­scy ludzie wszę­dzie wyra­żają (lub kodują) te emo­cje w ten sam spo­sób i wszy­scy potra­fią zin­ter­pre­to­wać (czy zde­ko­do­wać) je z jed­na­kową dokład­no­ścią. Bio­rąc pod uwagę zain­te­re­so­wa­nie Dar­wina ewo­lu­cją, nie dziwi, iż był prze­ko­nany, że nie­wer­balne formy komu­ni­ko­wa­nia się są „gatun­kowo spe­cy­ficzne”, a nie „kul­tu­rowo spe­cy­ficzne”. Twier­dził, że wyrazy twa­rzy były pozo­sta­ło­ściami przy­dat­nych w swoim cza­sie reak­cji fizjo­lo­gicz­nych — na przy­kład, jeśli wcze­sne homi­nidy jadły coś, co im nie sma­ko­wało, wów­czas marsz­czyły nos (z powodu nie­przy­jem­nego zapa­chu) i wyplu­wały poży­wie­nie. Dar­win przy­pi­sy­wał więc mimice zna­cze­nie ewo­lu­cyjne; mogąc komu­ni­ko­wać takie stany emo­cjo­nalne (np. uczu­cie obrzy­dze­nia, nie do poży­wie­nia, lecz do innej osoby lub sytu­acji) mają war­tość sprzy­ja­jącą prze­trwa­niu gatun­ków. Czy Dar­win miał rację? Czy mimika wyra­ża­jąca emo­cje jest uni­wer­salna?
Odpo­wiedź brzmi tak dla sze­ściu głów­nych emo­cji: gniewu, szczę­ścia, zasko­cze­nia, stra­chu, nie­smaku i smutku. Prze­pro­wa­dza­jąc szcze­gól­nie dobrze zapro­jek­to­wane bada­nie, Paul Ekman i Wal­ter Frie­sen poje­chali na Nową Gwi­neę, gdzie prze­ba­dali zdol­ność do odczy­ty­wa­nia emo­cji u Fore, nie­pi­śmien­nego ple­mie­nia, które dotych­czas nie miało kon­tak­tów z cywi­li­za­cją zachod­nią. Opo­wie­dzieli człon­kom Fore wyda­rze­nie z emo­cjo­nal­nym kon­tek­stem, a następ­nie poka­zali im foto­gra­fie Ame­ry­ka­nów i Ame­ry­ka­nek wyra­ża­ją­cych te sześć emo­cji; zada­niem bada­nych było dopa­so­wać mimikę do opo­wia­dań. Fore byli rów­nie dokładni jak ludzie z kręgu kul­tury Zachodu. Bada­cze popro­sili następ­nie człon­ków ple­mie­nia o zade­mon­stro­wa­nie wyra­zów twa­rzy, które by odpo­wia­dały opo­wie­dzia­nych histo­riom. Kiedy wyko­nane wów­czas foto­gra­fie poka­zano ame­ry­kań­skim współ­pra­cow­ni­kom, rów­nież pra­wi­dłowo zostały odczy­tane. Ist­nieje więc prze­ko­ny­wa­jący dowód na to, że zdol­ność do inter­pre­to­wa­nia przy­naj­mniej sze­ściu głów­nych emo­cji jest zdol­no­ścią mię­dzy­kul­tu­rową — cechą czło­wieka, a nie wytwo­rem kul­tu­ro­wego doświad­cze­nia.
Należy jed­nak zwró­cić uwagę na to, jaką rolę odgrywa kul­tura, jeśli cho­dzi o to, kiedy i jak odzwier­cie­dlisz emo­cje na twa­rzy. Ekman i Frie­sen sądzą, iż (reguły ujaw­nia­nia są spe­cy­ficzne dla każ­dej kul­tury i dyk­tują, jaki rodzaj eks­pre­sji emo­cjo­nal­nej można oka­zy­wać. Ame­ry­kań­skie normy kul­tu­rowe zabra­niają męż­czy­znom ujaw­nia­nia takich prze­ja­wów emo­cji, jak smu­tek lub płacz, pod­czas gdy kobiety mogą to czy­nić. W Japo­nii tra­dy­cyjne reguły kul­tu­rowe zaka­zują kobie­tom pre­zen­to­wa­nia sze­ro­kiego, nie­po­ha­mo­wa­nego śmie­chu; japoń­skie kobiety będą czę­sto skry­wały swoje uśmie­chy za zasłoną rąk, pod­czas gdy w kul­tu­rach zachod­nich kobiety mogą — a nawet są do tego zachę­cane — śmiać się otwar­cie i czę­sto. Kul­tu­rowe reguły odzwier­cie­dla­nia emo­cji, które kie­rują nie­wer­balną eks­pre­sją Japoń­czy­ków, są zadzi­wia­jąco odmienne od reguł zachod­nich. Japoń­skie normy skła­niają ludzi do pokry­wa­nia nega­tyw­nych wyra­zów twa­rzy uśmie­chami i śmie­chem, a gene­ral­nie, do rzad­szego wyko­rzy­sty­wa­nia eks­pre­sji twa­rzy niż na Zacho­dzie. To nie­wąt­pli­wie leży u pod­łoża zachod­niego ste­reo­typu, według któ­rego Azjaci są nie­zba­dani i trudni do odczytania.

Wresz­cie koń­cowa uwaga o traf­nym odko­do­wa­niu mimiki. Sytu­acja jest trud­niej­sza niż by się wyda­wało, ponie­waż czę­sto ujaw­niamy mie­sza­ninę emo­cji. Pod­czas gdy jedna część twa­rzy reje­struje jakąś emo­cję, druga odzwier­cie­dla inną.

Inne kanały komu­ni­ka­cji nie­wer­bal­nej
Ist­nieją rów­nież, oczy­wi­ście, inne kanały komu­ni­ka­cji nie­wer­bal­nej. Szcze­gól­nie moc­nymi prze­słan­kami nie­wer­bal­nymi są: kon­takt wzro­kowy i spoj­rze­nie; sta­jemy się podejrz­liwi, gdy dana osoba roz­ma­wia­jąc, nie spo­gląda nam w oczy; ludzie zaś, któ­rzy zakła­dają ciemne oku­lary, mogą wpra­wiać w zakło­po­ta­nie w cza­sie roz­mowy. Rów­nie fascy­nu­ją­cymi środ­kami komu­ni­ko­wa­nia się są gesty rąk i ramion. Jeste­śmy bar­dzo bie­gli w rozu­mie­niu zna­czeń róż­nych gestów, takich jak te, które przed­sta­wi­li­śmy wyżej, w przy­kła­dzie z roz­mową tele­fo­niczną. Takie wła­śnie gesty, dla któ­rych ist­nieją wyraźne i dobrze okre­ślone defi­ni­cje, są nazy­wane emble­ma­tami. Do emble­ma­tów zali­czamy na przy­kład znak OK, który polega na zro­bie­niu koła za pomocą kciuka i palca wska­zu­ją­cego, „palec pedała”, gdy zgi­namy wszyst­kie palce w pierw­szym sta­wie, poza naj­dłuż­szym pal­cem środ­ko­wym. W przy­padku emble­ma­tów istotne jest, że nie są one uni­wer­salne; każda kul­tura wypra­co­wuje swoje wła­sne emble­maty, które nie są rozu­miane przez ludzi z innych krę­gów kul­tu­ro­wych. I tak „palec pedała” będzie komu­ni­ka­cyj­nie wyraź­nym sygna­łem w spo­łe­czeń­stwie ame­ry­kań­skim, nato­miast w nie­któ­rych czę­ściach Europy przy­biera to postać szyb­kiego gestu zło­żoną dło­nią pod brodą.

Wie­lo­ka­na­łowa komu­ni­ka­cja nie­wer­balna
Poza pew­nymi spe­cy­ficz­nymi sytu­acjami (np. roz­mowa tele­fo­niczna) codzienne życie spo­łeczne jest zło­żone z inte­rak­cji, które wie­loma kana­łami two­rzą zna­cze­nie nie­wer­balne. Zatem ist­nieje wiele wska­zó­wek nie­wer­bal­nych, dostęp­nych nam pod­czas roz­mowy lub obser­wa­cji innych. Jak wyko­rzy­stu­jemy tę infor­ma­cję? I na ile ade­kwat­nie to robimy?
Robert Rosen­thal wraz z kole­gami roz­po­czął bada­nia tych zagad­nień od udo­sko­na­le­nia opra­co­wa­nego przez sie­bie tzw. pro­filu wraż­li­wo­ści nie­wer­bal­nej (PONS: Pro­file of Nonver­bal Sen­si­ti­vity). Jest to zestaw dwu-sekundowych kli­pów, nagra­nych na taśmie wideo, które pre­zen­tują nie­wer­balne zacho­wa­nia pew­nej kobiety, np. wyrazy twa­rzy, zada­niem bada­nych jest zaś odpo­wie­dzieć na pyta­nia zada­wane im na jej temat. Dla każ­dej scenki widz doko­nuje wyboru mię­dzy dwoma moż­li­wymi opi­sami tego, co owa kobieta odczuwa lub robi — kry­ty­kuje kogoś za to, że się spóź­nił, lub roz­ma­wia z kimś o śmierci przy­ja­ciela. Pra­wi­dłową odpo­wiedź sta­nowi sama scenka odgry­wana przez aktorkę na fil­mie (np. śmierć przy­ja­ciela). Rosen­thal i jego współ­pra­cow­nicy poka­zy­wali te nagra­nia set­kom ludzi na całym świe­cie i stwier­dzili zasta­na­wia­jąco dużą dokład­ność odpo­wie­dzi. We współ­cze­snym podej­ściu do wie­lo­ka­na­ło­wego deko­do­wa­nia nie­wer­bal­nego skon­stru­owano zada­nie wyma­ga­jące odko­do­wy­wa­nia komu­ni­ka­tów nie­wer­bal­nych i pre­cy­zyj­niej odzwier­cie­dla­jące rze­czy­wi­ste sytu­acje życiowe, które należy zin­ter­pre­to­wać. Taśmy wideo skła­da­jące się na tzw. zada­nie inter­pre­ta­cji spo­łecz­nej (ZIS) (SIT: The Social Inter­pre­ta­tions Task) zawie­rają dwa­dzie­ścia sce­nek poka­zu­ją­cych natu­ral­nie prze­bie­ga­jące zacho­wa­nie nie­wer­balne. Nie wystę­pują tu akto­rzy, lecz ludzie, któ­rych widzimy i sły­szymy w sytu­acjach rze­czy­wi­stych, a nie insce­ni­zo­wa­nych. Trwają one około minuty, poka­zu­jąc frag­ment rze­czy­wi­stej inte­rak­cji. Po każ­dej scence widz jest pytany o rodzaj rela­cji, jaka łączy poja­wia­jące się w fil­mie postaci. Na przy­kład w jed­nej ze scen widać dwie kobiety, które bawią się z nie­mow­lę­ciem. Pyta­nie brzmi: „Która kobieta jest matką dziecka?” Ist­nieje tu jed­no­znaczne kry­te­rium praw­dzi­wo­ści odpo­wie­dzi, ponie­waż jedna z widocz­nych kobiet jest rze­czy­wi­ście matką dziecka. Jed­nakże żadna z nich nie mówi tego ani nie zdaje sobie sprawy, iż z tą sceną zosta­nie powią­zane wła­śnie takie pyta­nie. Aby wła­ści­wie ode­brać tę i inne scenki, trzeba zwró­cić uwagę na nie­wer­balne zacho­wa­nia osób wystę­pu­ją­cych w tych pre­zen­ta­cjach i je zin­ter­pre­to­wać. Stwier­dzi­li­śmy, że ludzie potra­fią pra­wi­dłowo odczy­ty­wać te sytu­acje na pozio­mie wyraź­nie powy­żej loso­wego (a więc nie jest to jedy­nie zga­dy­wa­nie). I tak, w scence „Kto jest matką?” pra­wi­dłowo zin­ter­pre­to­wało 64% z ponad 1400 bada­nych (ponie­waż ist­niały trzy moż­liwe odpo­wie­dzi — zobacz foto­gra­fia powy­żej — stąd losowa inter­pre­ta­cja obję­łaby jedy­nie 33% popraw­nych odpo­wie­dzi dla każ­dej).
W dal­szych bada­niach wyko­rzy­stu­ją­cych nagra­nia ZIS stwier­dzono, że ważna czy też dia­gno­styczna infor­ma­cja nie­wer­balna jest fak­tycz­nie roz­siana w całej sce­nie. Innymi słowy, nie­ty­powa jest sytu­acja, która by zawie­rała jedyną zna­czącą prze­słankę sygna­li­zu­jącą wła­ściwą odpo­wiedź. Zamiast tego, przy­datna infor­ma­cja nie­wer­balna jest w każ­dej scence ujaw­niana wie­loma kana­łami. Uła­twia to pracę oso­bie, która je inter­pre­tuje: jeżeli nie dostrzeże sygna­łów wzro­ko­wych, to może uchwy­cić ton głosu lub nie­zwy­czajną gesty­ku­la­cję, by dojść do sfor­mu­ło­wa­nia wła­ści­wego sądu. Zaob­ser­wo­wano także, iż nie­któ­rzy ludzie są szcze­gól­nie uta­len­to­wani w popraw­nym odko­do­wy­wa­niu prze­sła­nek nie­wer­bal­nych, pod­czas gdy inni robią to bar­dzo słabo. Robin Akert wraz z Abi­gail Pan­ter prze­ba­dały różne cechy oso­bo­wo­ści, by spraw­dzić, czy decy­dują one o tego rodzaju umie­jęt­no­ści. Bada­nia potwier­dziły, że eks­tra­wer­tycy praw­dzi­wej od intro­wer­ty­ków inter­pre­tują prze­słanki nie­wer­balne takie jak wystę­pu­jące w ZIS. Ostatni kie­ru­nek badań nad wie­lo­ka­na­ło­wo­ścią kon­cen­truje się na spe­cy­ficz­nym rodzaju osądu — czy potra­fimy okre­ślić, kiedy inni nas okła­mują? Wyła­pa­nie oszu­stwa jest sprawą trudną, gdyż pomi­ja­jąc wszystko inne, ktoś rze­czy­wi­ście pró­buje wpro­wa­dzić nas w błąd. W typo­wym eks­pe­ry­men­cie oso­bom bada­nym poka­zuje się nagra­nia wideo, w któ­rych ludzie okre­ślają, jak bar­dzo lubią swo­ich zna­jo­mych. Bada­nych infor­muje się, że nie­któ­rzy kła­mią, a inni mówią prawdę. Ich zada­niem jest wska­zać, kto jest kim. Czy ade­kwat­nie potra­fimy odkry­wać oszu­stwo? Nasza traf­ność jest wyż­sza niż losowa; to zna­czy, mamy rację czę­ściej niż wów­czas, gdy­by­śmy po pro­stu rzu­cili monetą, by okre­ślić, kto kła­mał. Ogól­nie jed­nak zdol­ność ludzi do odkry­wa­nia oszu­stwa nie jest szcze­gól­nie wysoka. Mamy ten­den­cję do wyja­śnia­nia wąt­pli­wo­ści na korzyść innych, do zakła­da­nia, że mówią prawdę.
Co wię­cej, nawet gdy badani wie­dzą, kto kła­mie, to zwy­kle nie potra­fią okre­ślić, co dana osoba naprawdę odczuwa — innymi słowy, jaką prawdę przy­krywa kłam­stwo. Pro­blem z wykry­wa­niem kłam­stwa jest trudny nie tylko sam w sobie; mamy także skłon­ność do poszu­ki­wa­nia wska­zó­wek w nie­wła­ści­wym miej­scu, szcze­gól­nie w twa­rzy. Twarz nie jest na tyle dobrym kana­łem, by się na nim kon­cen­tro­wać; kłamcy wie­dzą, w jaki spo­sób kon­tro­lo­wać spoj­rze­nie i mimikę, by wyglą­dać na szcze­rych. Bada­nia wska­zują, iż kłam­stwo naj­le­piej roz­po­znać na pod­sta­wie kom­bi­na­cji sygna­łów pocho­dzą­cych z ruchów ciała i zmian w gło­sie, przy cał­ko­wi­tym zigno­ro­wa­niu tych, które są zawarte w kanale mimicznym.

Róż­nice płciowe w komu­ni­ka­cji nie­wer­bal­nej
Być może zasta­na­wia­łeś się, czy ludzie róż­nią się zdol­no­ścią rozu­mie­nia prze­sła­nek nie­wer­bal­nych. Jak mówi­li­śmy wcze­śniej, ist­nieją pewne dowody, iż eks­tra­wer­tycy czy­nią to lepiej niż intro­wer­tycy. Stwier­dzono w toku badań, że naj­bar­dziej istotne róż­nice zacho­dzą mię­dzy kobie­tami i męż­czy­znami. Kto z nich lepiej rozu­mie odpo­wied­nie wska­zówki? Kto jest lep­szy w nie­wer­bal­nym wyra­ża­niu swo­ich uczuć?
Jeśli w odpo­wie­dzi na oba pyta­nia wska­żesz na kobiety, to masz rację. Wielka liczba badań dowo­dzi, że jeśli cho­dzi o zacho­wa­nia nie­wer­balne, kobiety wypa­dają lepiej — zarówno przy czy­ta­niu (odcy­fro­wy­wa­niu komu­ni­ka­tów nie­wer­bal­nych), jak i przy nada­wa­niu (nie­wer­bal­nym zacho­wy­wa­niu się w taki spo­sób, by inni mogli je łatwo zro­zu­mieć). Szcze­gól­nie dobrze są zba­dane róż­nice w inter­pre­to­wa­niu takich prze­sła­nek. W jede­na­stu róż­nych kra­jach, łącznie ze Sta­nami Zjed­no­czo­nymi, stwier­dzono, że kobiety lepiej rozu­miały zacho­wa­nia.
Ist­nieje tu jed­nak, jak w więk­szo­ści reguł, wyją­tek. Choć kobiety prze­wa­żają nad męż­czy­znami w odcy­fro­wy­wa­niu nie­wer­bal­nie prze­ka­zy­wa­nej infor­ma­cji, gdy nadawca mówi prawdę, to tracą swoją prze­wagę, gdy kła­mie. Rosen­thal i DePaulo stwier­dzili, iż kobiety były bar­dziej skłonne przy­jąć kłam­stwo za prawdę, zakła­da­jąc, że jeśli Sam mówi, iż lubi Jill, to z pew­no­ścią tak musi być. Męż­czyźni bar­dziej pole­gali na prze­słan­kach nie­wer­bal­nych, które suge­ro­wały, że ktoś nie mówi prawdy — wie­dzieli, że Sam wcale nie lubi Jill aż tak bar­dzo, jak twier­dzi. Odkry­cie to jest zaska­ku­jące, ponie­waż — gene­ral­nie rzecz bio­rąc — kobiety mają znaczną prze­wagę w odczy­ty­wa­niu wskaź­ni­ków nie­wer­bal­nych. Dla­czego więc wydają się tra­cić swoją zdol­ność, gdy odcy­fro­wują komu­ni­katy zawie­ra­jące kłam­stwo? Rosen­thal i DePaulo suge­rują, iż kobiety są uprzej­miej­sze niż męż­czyźni. Potra­fią odczy­ty­wać wskaź­niki nie­wer­balne, łącznie z takimi, które infor­mują, iż dana osoba kła­mie. Jed­nak uprzej­mie słu­cha­jąc kłam­li­wego stwier­dze­nia, prze­stają korzy­stać z tej umie­jęt­no­ści i przyj­mują je za praw­dziwe.
Inter­pre­ta­cja ta dobrze pasuje do teo­rii róż­nic płcio­wych sfor­mu­ło­wa­nej przez Alice Eagly. Zgod­nie z jej teo­rią roli spo­łecz­nej w więk­szo­ści spo­łe­czeństw podział pracy wynika z róż­nic płcio­wych. Zwy­kle jest tak, że kobiety czę­ściej niż męż­czyźni peł­nią pewne funk­cje rodzinne czy zawo­dowe, takie jak np. zapew­nie­nie pod­sta­wo­wej opieki dzie­ciom? Pro­wa­dzi to, zda­niem Eagly, do dwóch waż­nych kon­se­kwen­cji doty­czą­cych podziału pracy. Po pierw­sze, ocze­ki­wa­nia wobec roli płcio­wej poja­wiają się, gdy człon­ko­wie spo­łecz­no­ści ocze­kują od obu płci posia­da­nia cech zgod­nych z ich rolami. Od kobiet więc ocze­kuje się więk­szej opie­kuń­czo­ści, przy­ja­ciel­sko­ści, eks­pre­syj­no­ści i wraż­li­wo­ści — i takie wła­śnie są. Po dru­gie, kobiety i męż­czyźni kształ­tują w sobie odmienne umie­jęt­no­ści i postawy zgodne z ich rolami. Ze względu na pozy­cje zaj­mo­wane w wielu spo­łe­czeń­stwach waż­niej­sze jest dla kobiet opa­no­wa­nie takich umie­jęt­no­ści, jak wraż­li­wość i komu­ni­ka­tyw­ność — i, można by argu­men­to­wać, więk­szej uprzej­mo­ści. Ponie­waż w wielu spo­łecz­no­ściach kobiety mają mniej­szą wła­dzę i rza­dziej peł­nią funk­cje o wyż­szym sta­tu­sie, ważna jest dla nich umie­jęt­ność przy­sto­so­wa­nia się i bycia życz­liwą. Według Eagly ocze­ki­wa­nia zwią­zane z rolą płciową oraz umie­jęt­no­ści typowe dla danej płci powo­dują róż­nice w sfe­rze zacho­wań spo­łecz­nych, takich jak te doty­czące zacho­wa­nia nie­wer­bal­nego.
Jed­nym ze spo­so­bów testo­wa­nia tej teo­rii mogłoby być prze­ba­da­nie róż­nic płcio­wych w kul­tu­rach, które mają inne ocze­ki­wa­nia zwią­zane z rolą płciową i umie­jęt­no­ściami przez nią okre­ślo­nymi. Jeśli kobiety z powodu swo­ich ról spo­łecz­nych kie­rują się bar­dziej niż męż­czyźni uprzej­mo­ścią przy odczy­ty­wa­niu wskaź­ni­ków nie­wer­bal­nych, to ich uprzej­mość powinna być szcze­gól­nie wyraźna w tych kul­tu­rach, w któ­rych są one naj­bar­dziej uci­skane. Dokład­nie to stwier­dziła Judith Hali w prze­pro­wa­dzo­nym przez sie­bie mię­dzy­kul­tu­ro­wym stu­dium nad zacho­wa­niem nie­wer­bal­nym. Po pierw­sze, skla­sy­fi­ko­wała każdy z jede­na­stu kra­jów pod wzglę­dem stop­nia uza­leż­nie­nia kobiet, opie­ra­jąc się na danych sta­ty­stycz­nych doty­czą­cych liczby stu­diu­ją­cych kobiet i powszech­no­ści orga­ni­za­cji kobie­cych w danym kraju. Obser­wo­wała następ­nie, jaka jest skłon­ność kobiet w każ­dym z tych kra­jów do zacho­wa­nia się według wzorca uprzej­mo­ści w trak­cie odko­do­wy­wa­nia nie­wer­bal­nych zacho­wań, to jest kon­cen­tra­cji na tych prze­słan­kach nie­wer­bal­nych, które prze­no­szą to, co ludzie chcą, by inni zoba­czyli, a igno­ro­wa­nia tych, które ujaw­niają praw­dziwe ich uczu­cia. Oka­zało się, iż ten­den­cja do oka­zy­wa­nia uprzej­mo­ści była szcze­gól­nie wyraźna w tych kul­tu­rach, w któ­rych kobiety są naj­bar­dziej uci­skane. Usta­le­nie to jest zgodne z inter­pre­ta­cją zacho­wań w aspek­cie roli spo­łecz­nej, w myśl któ­rej im więk­sze znie­wo­le­nie, tym więk­sza umie­jęt­ność przy­sto­so­wa­nia i grzeczność.

W kon­klu­zji należy stwier­dzić, że możemy się wiele dowie­dzieć o innych z obser­wa­cji zacho­wa­nia nie­wer­bal­nego, roz­po­znać ich postawy, emo­cje i cechy oso­bo­wo­ści. Ist­nieje wiele kana­łów komu­ni­ka­cji nie­wer­bal­nej, ludzie zaś potra­fią odczy­ty­wać je z wystar­cza­jącą dokład­no­ścią, szcze­gól­nie gdy obser­wują kilka prze­ka­zów jed­no­cze­śnie i kiedy inni nie pró­bują w spo­sób zamie­rzony ich oszu­ki­wać. Nadal jed­nak nie wiemy wiele o kimś, kogo spo­ty­kamy po raz pierw­szy. Obser­wu­jąc jego nie­wer­balne zacho­wa­nia, możemy spo­strzec, że jest miły i przy­ja­ciel­ski. Co jed­nak możemy powie­dzieć o innych obli­czach czy­jejś oso­bo­wo­ści? Czy jest to osoba inte­li­gentna? szczera? godna zaufa­nia? Bez spę­dze­nia z nią spo­rej ilo­ści czasu — tygo­dni czy nawet mie­sięcy — trudno jest wypeł­nić wszyst­kie te luki. Wró­cimy obec­nie do „dróg na skróty”, dzięki któ­rym radzimy sobie z tymi pytaniami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>