referat Chruszczowa

W akcie oskarżenia w sprawie Berii zostały szczegółowo omówione jego zbrodnie. Pewne rzeczy warto jednak przypomnieć, tym bardziej, że – być może – nie wszyscy delegaci na Zjazd czytali ten dokument. Pragnę tu przypomnieć o bestialskim rozprawieniu się Berii z Kiedrowem, Gołubiewem i przybraną matką Gołubiewa – Baturiną, którzy usiłowali zawiadomić KC o zdradzieckiej działalności Berii. Zostali cni rozstrzelani bez sądu, a wyrok został sporządzony post factum, po ich rozstrzelaniu. Oto co napisał do Komitetu Centralnego na ręce tow. Andrejewa (tow. Andirejew był wówczas sekretarzem KC) stary komunista tow. Kiedrow:

„Z ponurej celi lefortorskiego więzienia wołam do Was o pomoc. Niechaj dotrze do was krzyk zgrozy, nie pozostańcie głusi, weźcie w obronę, pomóżcie zlikwidować koszmar przesłuchiwań, ujawnić pomyłkę.

Cierpię niewinnie. Uwierzcie. Czas da świadectwo prawdzie. Nie jestem agentem-prowokatorem carskiej, ochrany, nie jestem szpiegiem, nie jestem członkiem organizacji antyradzieckiej, o co mnie oskarżają, opierając się na oszczerczych doniesieniach. I żadnych innych zbrodni wobec Partii i Rządu nigdy nie popełniłem. Jestem starym bolszewikiem, który niczym się nie splamił, uczciwie walczył bez mała 40 lat w szeregach Partii dla dobra i szczęścia narodu…

…Dziś mnie, 62-letniemu staremu człowiekowi, sędziowie śledczy grożą jeszcze cięższymi, okrutniejszymi i poniżającymi środkami fizycznego oddziaływania. Nie są oni już w stanie uświadomić sobie swego błędu i uznać, że ich postępowanie wobec mnie jest bezprawne i niedopuszczalne. Usiłują usprawiedliwić je przedstawiając mnie jako najzacieklejszego, zacietrzewionego wroga i domagają się wzmożenia represji. Ale niechaj Partia wie, że jestem niewinny i żadnymi środkami nie uda się wiernego syna Partii, oddanego jej do ostatniego tchnienia, przekształcić we wroga.

Nie mam jednak wyjścia. Nie mogę odwrócić od siebie nadciągających nowych ciężkich ciosów.

Wszystko jednak ma granice. Jestem zadręczony do ostateczności. Zdrowie złamane, siły i energia wyczerpują się, zbliża się kres. Umrzeć w radzieckim więzieniu z piętnem nikczemnego zdrajcy ojczyzny – cóż może być potworniejszego dla uczciwego człowieka. Jakież to potworne! Bezbrzeżna gorycz i ból chwytają za serce. Nie, nie! To się nie stanie, nie może się stać – krzyczę. I Partia, i Rząd Radziecki, i Komisarz Ludowy Ł. P. Beria nie dopuszczą by doszło do takiej okrutnej, nieodwracalnej niesprawiedliwości.

Jestem przekonany, że przy spokojnym, bezstronnym rozpatrzeniu, 'bez ohydnych wyzwisk, bez złości, bez straszliwego znęcania się łatwo będzie stwierdzić bezpodstawność oskarżeń. Wierzę głęboko, że prawda i sprawiedliwość zatriumfują. Wierzę, wierzę”.

Stary bolszewik, tow. Kiedrow został uniewinniony przez Kolegium Wojskowe. A mimo to został on rozstrzelany na polecenie Berii (Oburzenie na sali).

Beria rozprawił się również okrutnie z rodziną tow. Ordżonikidze. Dlaczego? Dlatego, że Ordżonikidze przeszkadzał Berii w realizacji jego nikczemnych planów. Beria oczyszczał sobie drogę pozbywając się wszystkich ludzi, którzy mogli mu przeszkadzać. Ordżonikidze zawsze był przeciwnikiem Berii, o czym mówił Stalinowi. Zamiast zbadać tę sprawę i podjąć odpowiednie kroki, Stalin dopuścił do zlikwidowania brata Ordżonikidze, a samego Ordżonikidze doprowadził do takiego staniu, że ten zmuszony był zastrzelić się. (Oburzenie na sali). Oto kim był Beria.

Beria został zdemaskowany przez Komitet Centralny Partii wkrótce po śmierci Stalina. W wyniku szczegółowego przewodu sądowego ustalone zostały potworne zbrodnie Berii i Beria został rozstrzelany.

Nasuwa się pytanie, dlaczego Beria, który likwidował dziesiątki tysięcy działaczy partyjnych i radzieckich nie został zdemaskowany za życia Stalina? Nie został zdemaskowany wcześniej, ponieważ umiejętnie wykorzystywał słabe strony Stalina, podsycając w nim podejrzliwość, we wszystkim dogadzał Stalinowi, działał przy jego poparciu.

***

Towarzysze!

Kult jednostki przybrał tak potworne rozmiary głównie dlatego, że sam Stalin wszelkimi sposobami popierał gloryfikację swej osoby. Świadczą o tym liczne fakty. Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów wychwalania samego siebie i braku elementarnej skromności u Stalina jest wydanie jego „Krótkiego życiorysu”, który ukazał się w 1948 r.

Książka ta jest wyrazem najbardziej wyuzdanego pochlebstwa, wzorem czynienia z człowieka bóstwa, przekształcania go w nieomylnego mędrca, „największego wodza”, „nieprześcignionego stratega wszystkich czasów i narodów”. Nie znajdowano już innych słów, aby jeszcze bardziej wynosić pod niebiosa Stalina.

Nie ma potrzeby cytować tutaj obrzydliwych pochlebstw od których roi się ta książka. Trzeba tylko podkreślić, że wszystkie one były aprobowane i redagowane osobiście przez Stalina, a niektóre z nich własnoręcznie dopisane przez niego do makiety książki.

Cóż uznał Stalin za niezbędne wpisać do tej książki? Czy może chciał on ostudzić zapał pochlebców, którzy układali jego „Krótki życiorys”? Nie. Uwypuklał on te właśnie miejsca, w których wydawało mu się, że wychwalanie jego zasług jest niedostateczne.

Oto niektóre ustępy charakteryzujące działalność Stalina, dopisane ręką samego Stalina:

„W tej walce z niedowiarkami i kapitulantami, z trockistami i zinowjewowcami, Bucharinami i Kamieniewami ostatecznie ukształtował się, gdy ubył z szeregów Lenin, ów trzon 'kierowniczy naszej partii… który obronił wielki sztandar Lenina, zespolił partię wokół przykazń Lenina i wyprowadził naród radziecki na szeroki gościniec uprzemysłowienia kraju i kolektywizacji gospodarstwa wiejskiego. Kierownikiem tego trzonu i kierowniczą siłą partii i państwa był tow. Stalin”.

I to pisze sam Stalin! A dalej dodaje:

„Wypełniając po mistrzowsku zadanie wodza partii i narodu i ciesząc się poparciem całego narodu radzieckiego, Stalin w działalności swej nie pozwalał sobie jednak nawet na cień zarozumiałości, pychy, samouwielbienia”.

Gdzież i kiedy mógł jakiś działacz tak wychwalać samego siebie? Czy przystało to działaczowi typu marksistowsko-leninowskiego? Nie. Właśnie przeciw temu tak zdecydowanie występowali Marks i Engels. To właśnie zawsze tak ostro potępiał Włodzimierz Iljicz Lenin.

W makiecie książki było takie zdanie: „Stalin – to Lenin dnia dzisiejszego”. Zdanie to wydało się Stalinowi wyraźnie niewystarczające, toteż własnoręcznie przerobił je w następujący sposób: „Stalin – to godny kontynuator dzieła Lenina, i lub, jak mówią w naszej partii, Stalin – to Lenin dnia dzisiejszego”. Patrzcie jak dobitnie powiedziane, tylko nie przez naród a przez samego Stalina.

Można przytoczyć mnóstwo podobnych samochwalczych ocen wpisanych do makiety książki ręką Stalina. Szczególnie hojnie sypał on pochwałami pod własnym adresem z racji swego geniuszu wojskowego, swych strategicznych talentów.

Pozwolę sobie przytoczyć jeszcze jedną wstawkę napisaną przez Stalina na temat stalinowskiego geniuszu wojskowego.

3 komentarze

  1. Pierwszy raz udasło mi się napotkać to, co naszych rodziców zaczęło wyzwalać ze stalinizmu.
    Dzięlkuję Panu Bogdanowi Mizierskiemu za udostępnienie tego referatu w Internecie.
    Teraz tylko będę musiał przeczytać.
    Niech to też będzie lektura dla naszych dzieci, wnuków i chyba powinna to być lektura ludzkości – tak piszę jeszcze przed przeczytaniem oryginału, bo znam ten referat tylko z kilkuzdaniowych streszczeń.
    Z poważaniem
    Marek BW

  2. Bardzo dziękuję za opublikowanie tego referatu, jest on niezastapiona pomocą w pracy magisterskiej którą piszę o totalitaryźmie w ZSRR po smierci Stalina!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.