Poprzed­nio pisa­łem o uru­cha­mia­niu sys­te­mów Linu­xo­wych z płytki. Jest to roz­wią­za­nie ładne, ale nie pozba­wione pew­nych nie­do­god­no­ści. Na przy­kład nie jest zacho­wy­wana żadna infor­ma­cja pomię­dzy sesjami. Za każ­dym razem trzeba wpi­sy­wać adres banku “z palu­cha”, nie można zacho­wać żadnych nota­tek. Nie ma moż­li­wo­ści zapi­sa­nia klu­czy do naszej domo­wej sieci. Za każ­dym razem zaczy­namy “ab ovo”.

Czy można zna­leźć jakieś roz­wią­za­nie pośred­nie? Czyli zre­zy­gno­wać z odro­biny bez­pie­czeń­stwa  ale zyskać więk­szą wygodę?

Można. Trzeba stwo­rzyć dys­try­bu­cję uru­cha­mianą z pen­drive. Czy jest to skomplikowane?

Chyba nie bar­dziej niż uru­cha­mia­nie sys­temu z płytki.

Jak to zrobić?

  1. Prze­pro­wa­dzić wszyst­kie ope­ra­cje tak jak poprzed­nio, czyli uzy­skać uru­cho­mio­nego Ubuntu na naszym komputerze.
  2. Wetknąć pen­drive do odpo­wied­niego gniazdka
  3. Uru­cho­mić Sys­tem -> Admi­ni­stra­cja -> Cre­ate a USB star­tup disk, lub coś ana­lo­gicz­nego w zależ­no­ści od wer­sji językowej.
  4. Otwo­rzy się okienko kre­atora, które domyśl­nie wskaże jako źródło sys­temu płytkę CD a jako punkt doce­lowy naszego pendrive.
  5. Usta­wić suwacz­kiem ile prze­strzeni na pen­drive ma być zare­zer­wo­wane dla zacho­wy­wa­nia infor­ma­cji pomię­dzy sesjami.
  6. Klik­nąć zapisz i pocze­kać chwilę.
  7. Po zakoń­cze­niu ope­ra­cji można zre­se­to­wać kom­pu­ter i wska­zać znaną metodą jako źródło sys­temu USB.

Kre­ator wymaga około 1 GB prze­strzeni na pen­drive, nic nie kasuje z ist­nie­ją­cych plików.

Jaką mamy z tego korzyść?

Sys­tem ładuje się zde­cy­do­wa­nie szyb­ciej. Można zapa­mię­tać w zakład­kach adresy stron, klu­cze sieci. Można rów­nież zacho­wać sobie notatki. Jakie nie­bez­pie­czeń­stwa? Chyba żadne. Jeżeli nie będziemy sys­te­mem z pen­drive łazić po dziw­nych stro­nach, to szansa na zła­pa­nie jakie­goś brzy­dala jest minimalna.

Jest jesz­cze jeden myk, który można zasto­so­wać w Linu­xach. Wirusy ata­kują znane prze­glą­darki — głów­nie IE i Fire­foxa. Cza­sem mniej popu­larne takie jak Operę czy Safari. Ale w Linu­xie ist­nieje nieco zapo­mniana prze­glą­darka  Konqu­er­ror. Jej wadą jest brak obsługi flash, ale to w kon­tak­tach z ban­kiem raczej nie boli. Jej zaletą jest egzo­tycz­ność! Ponie­waż jest tak egzo­tyczna — szansa, że coś się do niej pode­pnie jest mniej­sza niż wygrana w totolotka.

Nawet jeżeli ma jakieś błędy, to żaden exploit nie jest wypusz­czany w siec, bo szansa uło­wie­nia ofiary jest minimalna.