Archiwa
Kategorie
Reklama

referat Chruszczowa

Na lip­co­wym Ple­num KC szcze­gó­łowo roz­pa­try­wano przy­czyny powsta­nia kon­fliktu z Jugo­sła­wią. Pod­kre­ślano przy tym nie­godną rolę Sta­lina. Prze­cież w „spra­wie jugo­sło­wiań­skiej” nie było takich pro­ble­mów, któ­rych nie można byłoby roz­strzy­gnąć w dro­dze par­tyj­nej dys­ku­sji wśród towa­rzy­szy. Nie było poważ­nych pod­staw dla powsta­nia tej „sprawy”, było cał­ko­wi­cie moż­liwe nie­do­pusz­cze­nie do zerwa­nia z tym tor a jem. Nie ozna­cza to jed­nak, że przy­wódcy jugo­sło­wiań­scy nie popeł­niali błę­dów lub nie mieli nie­do­cią­gnięć. Ale błędy te i nie­do­cią­gnię­cia zostały w spo­sób potworny wyol­brzy­mione przez Sta­lina, co dopro­wa­dziło do zerwa­nia sto­sun­ków z zaprzy­jaź­nio­nym krajem.

Przy­po­mi­nam sobie pierw­sze dni, gdy sztucz­nie zaczęto roz­dmu­chi­wać kon­flikt mię­dzy Związ­kiem Radziec­kim a Jugosławią.

Pew­nego razu, gdy przy­je­cha­łem z Kijowa do Moskwy, zapro­sił mnie do sie­bie Sta­lin i wska­zu­jąc na kopię listu, nie­dawno wysła­nego do Tito, zapytał:

- Czy­ta­łeś?

I nie cze­ka­jąc na odpo­wiedź powiedział:

- Kiwnę małym pal­cem — i nie będzie Tito. Zleci.

Drogo nas kosz­to­wało to „kiwa­nie małym pal­cem”. Oświad­cze­nie to odzwier­cie­dlało manię wiel­ko­ści Sta­lina wszak tak wła­śnie postę­po­wał: kiwnę małym pal­cem — i nie ma Kosiora, kiwnę jesz­cze raz małym pal­cem — i nie ma już Posty­szewa, Czu­ba­ria, kiwnę znowu małym pal­cem — i zni­kają Woznie­sien­ski, Kuznie­cow i wielu innych.

Ale z Tito tak się nie stało. Bez względu na to, ile kiwał Sta­lin nie tylko małym pal­cem, ale i wszyst­kim czym mógł, Tito nie zle­ciał. Dla­czego? A dla­tego, że w tym spo­rze z towa­rzy­szami jugo­sło­wiań­skimi Tito miał za sobą pań­stwo i naród, który prze­szedł surową szkołę walki o swą wol­ność i nie­pod­le­głość, naród, który udzie­lał popar­cia swym przywódcom.

Oto do czego dopro­wa­dziła mania wiel­ko­ści Sta­lina. Zatra­cał on cał­ko­wi­cie poczu­cie rze­czy­wi­sto­ści, wyka­zy­wał podejrz­li­wość i wynio­słość nie tylko w sto­sunku do poszcze­gól­nych osób w ZSRR, lecz rów­nież w sto­sunku do całych par­tii i krajów.

Obec­nie wni­kli­wie zba­da­li­śmy sprawę Jugo­sła­wii i zna­leź­li­śmy wła­ściwe roz­wią­za­nie, które apro­bują narody Związku Radziec­kiego i Jugo­sła­wii, jak i masy pra­cu­jące wszyst­kich kra­jów demo­kra­cji ludo­wej, cała postę­powa ludz­kość. Likwi­da­cja nie­nor­mal­nych sto­sun­ków z Jugo­sła­wią doko­nana została w inte­re­sie całego obozu socja­li­zmu, w inte­re­sie umoc­nie­nia pokoju na całym świecie.

Należy rów­nież przy­po­mnieć .,sprawę lekarzy-szkodników” (poru­sze­nie na sali). W isto­cie rze­czy żadnej „sprawy” nie było, poza oświad­cze­niem lekarki Tima­szuk, która być może pod czy­imś wpły­wem lub z czy­je­goś pole­ce­nia (wszak była ona nie­ofi­cjal­nym współ­pra­cow­ni­kiem orga­nów bez­pie­czeń­stwa pań­stwo­wego), napi­sała do Sta­lina list, w któ­rym oświad­czyła, iż leka­rze sto­sują rze­komo nie­wła­ściwe metody leczenia.

Wystar­czył taki list, alby Sta­lin od razu wycią­gnął wnio­sek, że w Związku Radziec­kim są lekarze-szkodnicy i wydał pole­ce­nie aresz­to­wa­nia grupy wybit­nych spe­cja­li­stów medy­cyny radziec­kiej. Oso­bi­ście udzie­lał on wska­zó­wek, jak należy pro­wa­dzić śledz­two, jak prze­słu­chi­wać aresz­to­wa­nych. Powie­dział on: aka­de­mika Wino­gra­dowa zakuć w kaj­dany, a takiego to bić. Obecny jest tu jako dele­gat na Zjazd były mini­ster bez­pie­czeń­stwa pań­stwo­wego tow. Igna­tjew. Sta­lin powie­dział mu wręcz:

- Jeśli nie uzy­ska­cie przy­zna­nia się leka­rzy, to skró­cimy was o głowę (wzbu­rze­nie na sali).

Sta­lin oso­bi­ście wzy­wał sędziego śled­czego, udzie­lał mu instruk­cji, wska­zy­wał metody śledz­twa, a metody te były jedne — bić, bić i jesz­cze raz bić.

W pewien czas po aresz­to­wa­niu leka­rzy my, człon­ko­wie Biura Poli­tycz­nego, otrzy­ma­li­śmy pro­to­koły z przyznaniem1 się leka­rzy do winy. Po roze­sła­niu tych pro­to­ko­łów Sta­lin mówił do nas:

- Ślepi jeste­ście jak kocięta, cóż będzie beze mnie — zgi­nie kraj, gdyż nie potra­fi­cie roz­po­zna­wać wrogów.

Sprawa została posta­wiona w ten spo­sób, iż nikt nie miał moż­no­ści spraw­dze­nia fak­tów, na pod­sta­wie któ­rych pro­wa­dzono śledz­two. Nie było moż­no­ści spraw­dze­nia fak­tów przez kon­tak­to­wa­nie się z ludźmi, któ­rzy przy­zna­wali się do winy.

Czu­li­śmy jed­nak, że sprawa aresz­to­wa­nia leka­rzy jest nie­czy­sta. Wielu z tych ludzi zna­li­śmy oso­bi­ście, leczyli nas. I gdy po śmierci. Sta­lina zba­da­li­śmy, jak „sprawę” tę two­rzono, to zoba­czy­li­śmy, że jest ona od początku do końca sfabrykowana.

Ta haniebna „sprawa” została zmon­to­wana przez Sta­lina, ale nie zdą­żył on dopro­wa­dzić jej do końca (w swoim zro­zu­mie­niu) i dla­tego leka­rze pozo­stali przy życiu. Obec­nie wszy­scy, zostali zre­ha­bi­li­to­wani, pra­cują na tych samych sta­no­wi­skach co poprzed­nio, leczą czo­ło­wych dzia­ła­czy, nie wyłą­cza­jąc rów­nież człon­ków Rządu, darzymy ich peł­nym zaufa­niem, a oni rze­tel­nie, tak jak poprzed­nio, peł­nią swe obowiązki.

W orga­ni­zo­wa­niu roz­ma­itych brud­nych i hanieb­nych spraw nik­czemną rolę ode­grał zaja­dły wróg naszej par­tii, agent obcego wywiadu — Beria, który wkradł się w zaufa­nie Sta­lina. W jaki spo­sób ten pro­wo­ka­tor mógł zdo­być w par­tii i w pań­stwie takie sta­no­wi­sko, że stał się pierw­szym, zastępcą Prze­wod­ni­czą­cego Rady Mini­strów Związku Radziec­kiego i człon­kiem Biura Poli­tycz­nego KC? Obec­nie zostało stwier­dzone, że ten nik­czem­nik wspi­nał się po dra­bi­nie pań­stwo­wej po nie­zli­czo­nej ilo­ści trupów.

Czy były sygnały, że Beria jest wro­giem par­tii? Tak, były. Już w 1937 raku na ple­num: KC były komi­sarz ludowy ochrony zdro­wia, Kamiń­ski mówił, że Beria pra­co­wał w mus­sa­wa­tow­skim wywia­dzie. Zale­d­wie skoń­czyło się ple­num KC, a już Kamiń­ski został aresz­to­wany i następ­nie roz­strze­lany. Czy Sta­łam spraw­dził oświad­cze­nie Kamiń­skiego? Nie, ponie­waż Sta­lin wie­rzył Berii i to mu wystar­czało. A jeśli Sta­lin wie­rzył, to nikt już nie mógł powie­dzieć nic takiego, co byłoby sprzeczne z jego opi­nią; tego, komu wpa­dłoby na myśl wyra­zić sprze­ciw, spo­tkałby taki sam los jak Kamińskiego.

Były rów­nież inne sygnały. Cie­kawe jest oświad­cze­nie tow. Śnie­gowa, zło­żone w Komi­te­cie Cen­tral­nym par­tii (nawia­sem: mówiąc rów­nież nie­dawno zre­ha­bi­li­to­wa­nego po 17 latach pobytu w obo­zach). W oświad­cze­niu tym Śnie­gów pisze:

W związku z posta­wie­niem sprawy reha­bi­li­ta­cji byłego członka KC Kar­twe­lisz­wili — Ławrien­tjewa zło­ży­łem na ręce przed­sta­wi­ciela Komi­tetu Bez­pie­czeń­stwa Pań­stwo­wego szcze­gó­łowe zezna­nia o roli Berii w roz­pra­wie­niu się z Kar­twe­lisz­wi­lim i o zbrod­ni­czych moty­wach, które powo­do­wały Berią.

Uwa­żam za nie­zbędne przy­po­mnieć ważny fakt w tej spra­wie i zawia­do­mić o nim KC, ponie­waż nie uwa­ża­łem za odpo­wied­nie umie­ścić go w doku­men­tach śledztwa.

30.X.1931 r. na posie­dze­niu Biura Orga­ni­za­cyj­nego KC WKP(b) skła­dał spra­woz­da­nie sekre­tarz Zakau­ka­skiego Komi­tetu Kra­jo­wego, Kar­twe­lisz­wili. Obecni byli wszy­scy człon­ko­wie egze­ku­tywy Komi­tetu Kra­jo­wego, spo­śród któ­rych ja jeden żyję. Na posie­dze­niu tym J. W. Sta­lin w końcu swego prze­mó­wie­nia zgło­sił wnio­sek o utwo­rze­niu sekre­ta­riatu Zakau­ka­skiego Komi­tetu Kra­jo­wego w nastę­pu­ją­cym skła­dzie: pierw­szy sekre­tarz — Kar­twe­lisz­wili, drugi — Beria (wów­czas po raz pierw­szy w histo­rii par­tii nazwi­sko Berii zostało wymie­nione jako kan­dy­data na sta­no­wi­sko par­tyjne). Kar­twe­lisz­wili odpo­wie­dział natych­miast, że dobrze zna Berię i dla­tego kate­go­rycz­nie odma­wia współ­pracy z nim. Wtedy J. W. Sta­lin zapro­po­no­wał, aby pozo­sta­wić sprawę otwartą i roz­strzy­gnąć ją w try­bie robo­czym. Po dwóch dniach zapa­dła decy­zja o wysu­nię­ciu Berii na sta­no­wi­sko par­tyjne i o odej­ściu Kar­twe­lisz­wili z Zakaukazia.

Potwier­dzić to mogą tow. Tow. Miko­jan oraz Kaga­no­wicz, któ­rzy byli obecni na tym posiedzeniu.

Wie­lo­let­nie wro­gie sto­sunki mię­dzy Kar­twe­lisz­wi­lim a Berią były sze­roko znane: datują się one od czasu pracy tow. Sergo. na Zakau­ka­ziu, ponie­waż Kar­twe­lisz­wili był naj­bliż­szym pomoc­ni­kiem Sergo. One wła­śnie skło­niły Berię do sfa­bry­ko­wa­nia „sprawy” prze­ciw Karteweliszwili.

Jest rze­czą cha­rak­te­ry­styczną, że w tej „spra­wie” Kar­twe­lisz­wili oskar­żony został o ter­ro­ry­styczny akt prze­ciwko Berii”.

Pages: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

2 Responses to referat Chruszczowa

  • Marek BW says:

    Pierw­szy raz uda­sło mi się napo­tkać to, co naszych rodzi­ców zaczęło wyzwa­lać ze sta­li­ni­zmu.
    Dzięl­kuję Panu Bog­da­nowi Mizier­skiemu za udo­stęp­nie­nie tego refe­ratu w Inter­ne­cie.
    Teraz tylko będę musiał prze­czy­tać.
    Niech to też będzie lek­tura dla naszych dzieci, wnu­ków i chyba powinna to być lek­tura ludz­ko­ści — tak piszę jesz­cze przed prze­czy­ta­niem ory­gi­nału, bo znam ten refe­rat tylko z kil­kuz­da­nio­wych stresz­czeń.
    Z powa­ża­niem
    Marek BW

  • Martitka says:

    Bar­dzo dzię­kuję za opu­bli­ko­wa­nie tego refe­ratu, jest on nie­za­sta­piona pomocą w pracy magi­ster­skiej którą piszę o tota­li­ta­ryź­mie w ZSRR po smierci Stalina!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>