Archiwa
Kategorie
Reklama

Program wyborczy Samoobrony w wyborach 2005

Samo­obrona nieco scho­wała swój pro­gram, ale udało mi się go odna­leźć.
Jest przy­go­to­wany nie­zwy­kle pro­fe­sjo­nal­nie. Tre­ści można się oczy­wi­ście cze­piać, ale forma jest per­fek­cyjna.

I. POLITYKA GOSPODARCZA

Pol­ska prze­cho­dzi trudny okres trans­for­ma­cji sys­te­mo­wej, a jej aktu­alne pro­blemy roz­wo­jowe wyni­kają zarówno z nie­wła­ści­wego okre­śle­nia celów prze­kształ­ceń sys­te­mo­wych, jak i zasto­so­wa­nia nie­od­po­wied­nich metod oraz środ­ków ich wdra­ża­nia. Tera­pia szo­kowa z początku lat dzie­więć­dzie­sią­tych zasto­so­wana przez libe­ra­łów, pod­stęp­nie, bez przy­zwo­le­nia spo­łecz­nego, zgod­nie z dyrek­ty­wami tzw. Kon­sen­susu Waszyng­toń­skiego i w ramach planu Bal­ce­ro­wi­cza, skut­ko­wała i nadal skut­kuje rece­sją i sta­gna­cją gospo­dar­czą, maso­wym bez­ro­bo­ciem, roz­war­stwie­niem mająt­ko­wym, roz­sze­rza­niem się zakresu ubó­stwa i nędzy oraz zapa­ścią cywi­li­za­cyjną i regre­sem demo­gra­ficz­nym. Sama tylko rece­sja gospo­dar­cza z lat 1990–1991 spo­wo­do­wała spa­dek dochodu naro­do­wego tego okresu o ok. 40 mld USD.

Kolejne rządy z upo­rem kon­ty­nu­ują poli­tykę nisz­cze­nia pol­skiej gospo­darki i społeczeństwa.

Samo­obrona Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­ski, jako ruch spo­łeczny, zde­cy­do­wa­nie prze­ciw­sta­wia się zgub­nej dla kraju, anty­spo­łecz­nej poli­tyce, for­so­wa­nej nie­prze­rwa­nie już od 1989 roku przez libe­ra­łów róż­nej maści.

Samo­obrona RP przed­sta­wia spo­łe­czeń­stwu, wszyst­kim Pola­kom pro­gram społeczno-gospodarczy, któ­rego reali­za­cja zapewni kra­jowi wyj­ście z głę­bo­kiego kry­zysu, w jakim się zna­lazł wbrew wła­snej woli, i otwo­rzy nowe per­spek­tywy roz­wo­jowe dla obec­nych i przy­szłych pokoleń.

Samo­obrona RP uznaje za prio­ry­te­towe dwa rów­no­rzędne cele stra­te­gii i poli­tyki społeczno-ekonomicznej. Pierw­szym celem jest stwo­rze­nie i utrzy­ma­nie prze­sła­nek trwa­łego, zrów­no­wa­żo­nego i szyb­kiego roz­woju społeczno-gospodarczego, w tym osią­ga­nie jak naj­wyż­szego zatrud­nie­nia i poziomu życia spo­łe­czeń­stwa, przy utrzy­ma­niu sta­bi­li­za­cji finan­so­wej pań­stwa. Dru­gim celem powi­nien być spra­wie­dliwy podział dochodu narodowego.

Trans­for­ma­cja sys­te­mowa doko­ny­wana w naszym kraju nie może pro­wa­dzić do osła­bie­nia roli pań­stwa w gospo­darce naro­do­wej i spo­łe­czeń­stwie. Samo­obrona RP opo­wiada się za sil­nym i sku­tecz­nym pań­stwem, które powinno speł­niać mię­dzy innymi funkcje:

1) two­rze­nie pod­staw prawno-instytucjonalnych roz­woju gospo­darki,
2) kie­ro­wa­nie poli­tyką makro­eko­no­miczną i struk­tu­ralną (prze­my­słową, rolną i inną),
3) inwe­sto­wa­nie w kapi­tał ludzki (edu­ka­cję), infra­struk­turę i pod­sta­wowe usługi socjalne,
4) zabez­pie­cze­nie dla naj­uboż­szych grup spo­łecz­nych,
5) ochrona środo­wi­ska naturalnego.

Pro­blemy poli­tyki eko­no­micz­nej powinny być roz­wią­zy­wane w ramach stra­te­gii odpo­wia­da­ją­cej aktu­al­nym i przy­szłym inte­re­som narodu. Musi ona zmie­rzać do two­rze­nia pod­staw mate­rial­nych egzy­sten­cji oraz roz­woju cywi­li­za­cyj­nego spo­łe­czeń­stwa we wszyst­kich dzie­dzi­nach życia.

Dotych­cza­sowa poli­tyka gospo­dar­cza, oparta na libe­ra­li­zmie ryn­ko­wym, pro­wa­dzona z upo­rem przez kolejne ekipy rzą­dzące po 1989 roku, ponio­sła totalną klę­skę. Dopro­wa­dziła ona do zapa­ści gospo­dar­czej i cywi­li­za­cyj­nej — do wie­lo­mi­lio­no­wego bez­ro­bo­cia, roz­sze­rza­nia się bez­miaru nędzy i powszech­nego ubó­stwa. Miliony Pola­ków pozba­wiono, gwa­ran­to­wa­nych przez Kon­sty­tu­cję Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej, praw eko­no­micz­nych, socjal­nych i kul­tu­ral­nych, zapew­nia­ją­cych godziwą egzy­sten­cję. Utrud­niono dostęp do usług świad­czo­nych przez pań­stwo na rzecz oby­wa­teli, dostęp do opieki zdro­wot­nej i edu­ka­cji. Obni­żyło się bez­pie­czeń­stwo oby­wa­teli. Dla­tego uza­sad­nione jest stwier­dze­nie, iż w Pol­sce naru­sza się i gwałci pod­sta­wowe prawa czło­wieka — prawa do pracy, nauki i ochrony zdrowia.

Nie można zbu­do­wać nowo­cze­snego pań­stwa na pod­sta­wie dzie­więt­na­sto­wiecz­nego libe­ra­li­zmu ryn­ko­wego, skraj­nie libe­ral­nej wer­sji kapi­ta­li­zmu. Dal­sza kon­ty­nu­acja libe­ral­nej orto­dok­sji w gospo­darce może nie­uchron­nie pogłę­bić zapaść cywi­li­za­cyjną. Osią­gnię­cie celów spo­łecz­nych takich, jak sku­teczna walka z bez­ro­bo­ciem i ubó­stwem, poprawa świad­czeń publicz­nych, zwłasz­cza w ochro­nie zdro­wia i szkol­nic­twie, jest w tym sys­te­mie niemożliwa.

Skutki spo­łeczne kry­zysu gospo­dar­czego są na tyle poważne, że zacho­dzi nie­zwy­kle pilna koniecz­ność pod­ję­cia wszel­kich moż­li­wych dzia­łań w celu zapo­bie­że­nia pogłę­bia­niu się kry­zysu pań­stwa i odwró­ce­nia nie­ko­rzyst­nych ten­den­cji zacho­dzą­cych w gospodarce.

Z danych GUS wynika, że 22 miliony, tj. 57% oby­wa­teli pol­skich, żyje poni­żej przy­ję­tej gra­nicy nie­do­statku, z czego 5,8 miliona ludzi (15%) żyje poni­żej usta­wo­wej gra­nicy ubó­stwa, a 3,7 miliona oby­wa­teli (9,5%) żyje poni­żej gra­nicy skraj­nego ubó­stwa, pro­wa­dzą­cego do bio­lo­gicz­nego wynisz­cze­nia orga­ni­zmu. Stopa bez­ro­bo­cia wynosi 18,4% (3 mln 246 tys. osób), a w nie­któ­rych regio­nach kraju prze­kra­cza 41%, zaś zasiłki pobiera tylko 19,7% oby­wa­teli pozo­sta­ją­cych bez pracy.

Nie są to jed­nak pełne dane, ponie­waż np. wła­ści­ciele i posia­da­cze gospo­darstw rol­nych, o powierzchni użyt­ków rol­nych powy­żej 2 ha prze­li­cze­nio­wych, nie mogą reje­stro­wać się jako bez­ro­botni. Sza­cuje się, że w rol­nic­twie indy­wi­du­al­nym dodat­kowo ponad 1,8 mln osób pozo­staje bez pracy, two­rząc tzw. bez­ro­bo­cie ukryte. Oce­nia się, że fak­tyczne bez­ro­bo­cie, razem z jego ukry­tymi for­mami, wynosi około 30%. Ozna­cza to, że ok. 5 mln 100 tys. oby­wa­teli naszego kraju pozo­staje bez pracy. Straty wyka­zuje 42,6% pod­mio­tów gospo­dar­czych, a śred­nia ren­tow­ność oscy­luje wokół 0,5%. Około 80% wszyst­kich przed­się­biorstw utra­ciło płyn­ność finan­sową i nie jest w sta­nie regu­lo­wać wła­snych zobowiązań.

W tej sytu­acji trzeba zadać pyta­nie: czyja jest wła­dza w pań­stwie pol­skim? Czy jest demo­kra­cja i spra­wie­dli­wość spo­łeczna, czy ich nie ma? Na plu­to­kra­tyczny cha­rak­ter sys­temu wska­zuje kurio­zalny podział dochodu naro­do­wego. Wg danych GUS, na 20% Pola­ków przy­pada 5% dochodu, na 55% Pola­ków — 25% dochodu, na 15% Pola­ków — 15% dochodu, a na 10% Pola­ków — aż 55% dochodu narodowego.

Kon­sty­tu­cja RP sta­nowi, że „Rzecz­po­spo­lita Pol­ska jest demo­kra­tycz­nym pań­stwem prawa, urze­czy­wist­nia­ją­cym zasady spra­wie­dli­wo­ści spo­łecz­nej” (art. 2). Pod­stawą ustroju gospo­dar­czego jest „spo­łeczna gospo­darka ryn­kowa, oparta na wol­no­ści dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej, wła­sno­ści pry­wat­nej oraz soli­dar­no­ści, dia­logu i współ­pracy part­ne­rów spo­łecz­nych” (art.20).

Dotych­cza­sowa poli­tyka społeczno-ekonomiczna pań­stwa jest jaw­nym zaprze­cze­niem pod­sta­wo­wych zasad Kon­sty­tu­cji. Trzeba zerwać z tą zgubną dla narodu i pań­stwa kon­sty­tu­cyjną hipokryzją.

Odej­ście od dotych­cza­so­wej poli­tyki skraj­nego libe­ra­li­zmu pozwo­li­łoby na odwró­ce­nie nie­ko­rzyst­nych ten­den­cji panu­ją­cych w gospo­darce i przy­nio­słoby, odczu­walną przez wszyst­kich oby­wa­teli, poprawę poziomu życia. Osią­gnię­cie tych celów będzie moż­liwe dzięki głę­bo­kim zmia­nom w stra­te­gii i poli­tyce społeczno-ekonomicznej.

Nad­szedł czas prze­war­to­ścio­wa­nia i rady­kal­nej zmiany dotych­cza­so­wej poli­tyki gospo­dar­czej i spo­łecz­nej pań­stwa. Należy oprzeć ją na nowej filo­zo­fii, dosto­so­wa­nej do potrzeb i wyzwań początku dwu­dzie­stego pierw­szego wieku.

Samo­obrona RP opo­wiada się w poli­tyce eko­no­micz­nej za kon­cep­cją Trze­ciej Drogi i przyj­muje ją za pod­stawę swego pro­gramu gospo­dar­czego. W ramach tego pro­gramu wła­ściwą rangę i pełną reali­za­cję uzy­skać muszą fun­da­men­talne prawa czło­wieka: prawo do pracy, godzi­wej za nią zapłaty, prawo do zaspo­ko­je­nia potrzeb miesz­ka­nio­wych, prawo do zacho­wa­nia zdro­wia i opieki zdro­wot­nej, prawo do oświaty, nauki i rów­nych szans życio­wych. Do tego docho­dzi: sza­cu­nek dla życia w każ­dej for­mie, uzna­nie roli rodziny, narodu, tra­dy­cji oby­cza­jo­wej, spo­łecz­nej życz­li­wo­ści i soli­da­ry­zmu spo­łecz­nego. To zasad­ni­cze ele­menty nowego cha­rak­teru sto­sun­ków międzyludzkich.

Obec­nie w gospo­darce świa­to­wej domi­nują wiel­kie kor­po­ra­cje ponadna­ro­dowe i zwią­zane z nimi elity finansowo-polityczne, bez­li­to­sne w sto­sunku do zwy­kłych ludzi i całych naro­dów. Pro­mują one glo­ba­lizm eko­no­miczny, sto­su­jąc finan­sowy ter­ror i znie­wo­le­nie infor­ma­cyjne pod przy­krywką pozo­ro­wa­nej, jaw­no­ści, rów­no­ści i demo­kra­cji. Sys­tem ten musi ustą­pić miej­sca part­ner­skiej, świa­tłej współ­pracy wol­nych naro­dów, która będzie w sta­nie pogo­dzić uza­sad­nione aspi­ra­cji poszcze­gól­nych kra­jów z uzna­wa­niem uni­wer­sal­nych, huma­ni­stycz­nych wartości.

Poli­tyka libe­ra­li­zmu wol­no­ryn­ko­wego, połą­czona z uci­skiem fiskal­nym i totalną komer­cja­li­za­cją spo­łe­czeń­stwa, nie może być kon­ty­nu­owana bez tra­gicz­nych kon­se­kwen­cji dla pań­stwa i narodu.

Samo­obrona Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej kie­ruje się nauką spo­łeczną Kościoła i w pełni podziela zawarte w ency­kli­kach wska­za­nia naj­więk­szego auto­ry­tetu moral­nego naszych cza­sów, za jaki uzna­jemy Papieża Jana Pawła II. Dro­go­wska­zem naszego dzia­ła­nia są słowa naszego wiel­kiego rodaka, iż „…nie do przy­ję­cia jest stwier­dze­nie, jakoby po klę­sce socja­li­zmu real­nego, kapi­ta­lizm pozo­stał jedy­nym mode­lem orga­ni­za­cji gospodarki”.

Warun­kiem koniecz­nym naprawy pań­stwa jest wyeli­mi­no­wa­nie wszyst­kich przy­czyn i nega­tyw­nych zja­wisk, które dopro­wa­dziły do upadku gospo­darki oraz opra­co­wa­nie i wdro­że­nie planu jej odbu­dowy i rozwoju.

II. GŁÓWNE PRZYCZYNY KRYZYSUGOSPODARCE

Kata­stro­falny stan pol­skiej gospo­darki jest skut­kiem pro­wa­dzo­nej od 1989 r. trans­for­ma­cji sys­te­mo­wej, opar­tej na dyrek­ty­wach tzw. Kon­sen­susu Waszyng­toń­skiego, wyni­ka­ją­cych z anty­na­ro­do­wego, anty­pań­stwo­wego i anty­ludz­kiego neo­li­be­ra­li­zmu. Naj­więk­sze popar­cie neo­li­be­ra­lizm znaj­duje wśród bez­i­de­owych, głę­boko zde­mo­ra­li­zo­wa­nych i zde­pra­wo­wa­nych tzw. elit finansowo-politycznych, mają­cych za nic pod­sta­wowe prawa wszyst­kich ludzi — prawo do god­nego życia i inne nie­zby­walne prawa ludzkie.

Odma­wia­jąc oby­wa­te­lom pol­skim tego wszyst­kiego, co składa się na pakiet praw eko­no­micz­nych, socjal­nych i kul­tu­ral­nych, rodzimi i zagra­niczni libe­ra­ło­wie dopro­wa­dzili do wie­lo­mi­lio­no­wego bez­ro­bo­cia i bez­miaru powszech­nej nędzy. Lista błę­dów i prze­stępstw doko­ny­wa­nych przez kolejne ekipy rzą­dzące po 1989 roku na szkodę pań­stwa pol­skiego, narodu pol­skiego i pol­skiej gospo­darki jest znana. Do głów­nych zali­cza się:

# błędną poli­tykę pie­niężną NBP i fiskalną pań­stwa,
# rabun­kową i prze­stęp­czą pry­wa­ty­za­cję ban­ków i całych dzie­dzin gospo­darki naro­do­wej,
# nie­kon­tro­lo­wany import towarów.

Nie­prawdą jest, jakoby za ruinę pol­skiej gospo­darki odpo­wie­dzialna jest „nie­wi­dzialna ręka rynku”. „Ręce”, które przy­ło­żyły się do dewa­sta­cji gospo­darki i roz­kra­da­nia pol­skiego majątku naro­do­wego są znane, a osoby odpo­wie­dzialne powinny zostać ukarane!

Utrzy­my­wa­nie, przez Naro­dowy Bank Pol­ski i Radę Poli­tyki Pie­nięż­nej, wyna­tu­rzo­nych para­me­trów poli­tyki pie­nięż­nej (wyso­kie stopy pro­cen­towe banku cen­tral­nego, nie­re­alny kurs zło­tego pol­skiego) i inne dzia­ła­nia, pro­wa­dzą do sta­gna­cji i rece­sji gospo­dar­czej, utrzy­my­wa­nia się wyso­kiego bez­ro­bo­cia, roz­sze­rza­nia się sfery ubó­stwa i wyklu­cze­nia spo­łecz­nego. Dla reani­ma­cji pol­skiej gospo­darki nie­zbędne jest uwol­nie­nie pie­nią­dza ze skarb­ców NBP i innych ban­ków oraz wpro­wa­dze­nie go w obieg gospodarczy.

Rezerwy dewi­zowe pań­stwa, zgro­ma­dzone w Naro­do­wym Banku Pol­skim, wyno­szą od 28 do 31 mld USD. Poli­tyka NBP wobec sek­tora ban­ko­wego w Pol­sce powo­duje, iż znaj­duje się on w sta­nie nad­płyn­no­ści (nad­miaru pie­nię­dzy). Skala tej nad­płyn­no­ści zmie­nia się, ale utrzy­muje się w gra­ni­cach 20–34 mld zł. Ozna­cza to m.in., że banki mają duży, nie­wy­ko­rzy­sty­wany poten­cjał w zakre­sie roz­woju dzia­łal­no­ści kre­dy­to­wej i poręczeniowo-gwarancyjnej.

NBP od lat pro­wa­dzi tzw. ope­ra­cje otwar­tego rynku w ramach poli­tyki tłu­mie­nia popytu i zbi­ja­nia infla­cji. Ope­ra­cje otwar­tego rynku pole­gają na emi­sji przez NBP bonów pie­nięż­nych, naby­wa­nych przez banki komer­cyjne. Nad­wyżki wol­nych środ­ków w ban­kach przej­muje NBP w róż­nej for­mie (rezerwy obo­wiąz­kowe i inne). Dzia­ła­nia takie nie tylko zmniej­szają zysk NBP kosz­tem budżetu, ale rów­nież ścią­gają z rynku pie­nią­dze, któ­rymi banki mogłyby kre­dy­to­wać przed­się­bior­stwa. Koszty tej szko­dli­wej dla gospo­darki dzia­łal­no­ści NBP są wyso­kie i się­gają od 1 do 3 mld zł rocznie.

Banki komer­cyjne, w więk­szo­ści kon­tro­lo­wane przez kapi­tał zagra­niczny, odma­wia­jąc finan­so­wa­nia pol­skich przed­się­biorstw, czy­nią to za wie­dzą i przy­zwo­le­niem Rady Poli­tyki Pie­nięż­nej i Naro­do­wego Banku Pol­skiego. Mając do wyboru ulo­ko­wa­nie nad­miaru środ­ków w wysoko opro­cen­to­wane bony pie­niężne NBP i papiery war­to­ściowe skarbu pań­stwa (obli­ga­cje i bony skar­bowe) lub choćby naj­mniej­sze ryzyko zwią­zane z nor­malną dzia­łal­no­ścią kre­dy­tową, banki wybie­rają roz­wią­za­nie z ich punktu widze­nia naj­bar­dziej opła­calne i naj­bez­piecz­niej­sze — zakup papie­rów war­to­ścio­wych. Zysk bez ryzyka!

Dzia­ła­nia NBP i Rady Poli­tyki Pie­nięż­nej skut­kują dodat­kowo wyso­kimi sto­pami pro­cen­to­wymi kre­dy­tów komer­cyj­nych i zawy­że­niem kursu zło­tego pol­skiego w sto­sunku do głów­nych walut obcych (USD i Euro). Powo­duje to hamo­wa­nie eks­portu oraz ban­kruc­two wielu przed­się­biorstw i całych branż gospo­darki, pozba­wio­nych nor­mal­nego finan­so­wa­nia kredytowego.

Kolej­nym przy­czyn­kiem do upadku pol­skiej gospo­darki była i jest dzika, cha­otyczna, prze­waż­nie kry­mi­nalna, pry­wa­ty­za­cja. Pozba­wiono w ten spo­sób Pola­ków wspól­nie wypra­co­wa­nego majątku o war­to­ści około 400 mld USD, zbu­do­wa­nego w opar­ciu o aku­mu­la­cję pocho­dzącą z ich nie­opła­co­nej pracy we wszyst­kich dzie­dzi­nach gospo­darki. Fun­du­sze z pry­wa­ty­za­cji roz­trwo­niono lub wręcz roz­kra­dziono, czę­sto w maje­sta­cie wadli­wego, w pośpie­chu two­rzo­nego w tym celu prawa, lub poza prawem.

Rezul­ta­tem tak prze­pro­wa­dzo­nej pry­wa­ty­za­cji, przy bez­po­śred­nim lub pośred­nim udziale obcego kapi­tału, nie była eks­pan­sja eks­por­towa, ale przede wszyst­kim prze­ję­cie rynku wewnętrz­nego przez kor­po­ra­cje ponadna­ro­dowe. Pry­wa­ty­za­cja, wbrew zapo­wie­dziom, nie spo­wo­do­wała szum­nie zapo­wia­da­nego roz­woju. Głów­nym skut­kiem pry­wa­ty­za­cji z udzia­łem pod­mio­tów zagra­nicz­nych był upa­dek dotych­cza­so­wych kra­jo­wych koope­ran­tów i dostaw­ców. „Inwe­sto­rzy” zagra­niczni, po prze­ję­ciu pol­skich przed­się­biorstw, nie doko­ny­wali obie­ca­nych inwe­sty­cji, nie zwięk­szali ich kapi­ta­łów, nie inwe­sto­wali w ist­nie­jącą bazę zaopatrzeniowo-kooperacyjną i likwi­do­wali ośrodki badawczo-rozwojowe. Zaopa­trze­nie powie­rzali swoim kon­tra­hen­tom zagra­nicz­nym oraz jed­nost­kom macie­rzy­stym. Słu­żyło to i służy wypro­wa­dza­niu (trans­fe­rowi) nie­opo­dat­ko­wa­nych zysków poza gra­nice naszego kraju. W sumie dzia­łal­ność firm z udzia­łem zagra­nicz­nym skie­ro­wana została głów­nie na sprze­daż towa­rów na rynku kra­jo­wym, zaopa­trze­nie w surowce z importu, a nie na roz­wój eks­portu. Sprze­daż eks­por­towa w fir­mach z udzia­łem kapi­tału zagra­nicz­nego sta­nowi zale­d­wie 13% sprze­daży ogółem.

Pry­wa­ty­za­cja ban­ków jest kolej­nym dotkli­wym i nie­zwy­kle nie­bez­piecz­nym prze­stęp­stwem prze­ciwko stra­te­gicz­nym inte­re­som Pol­ski, doko­na­nym przez anty­pol­skich neo­li­be­ra­łów, będą­cych w zmo­wie z kor­po­ra­cjami trans­na­ro­do­wymi. Prze­ka­za­nie 80% pol­skich ban­ków nie­mal za bez­cen — za war­tość księ­gową grun­tów i nie­ru­cho­mo­ści w ręce mię­dzy­na­ro­do­wych grup kapi­ta­ło­wych, wraz z oszczęd­no­ściami lud­no­ści i loka­tami przed­się­biorstw, wyno­szą­cymi 65 mld USD, przy kosz­tach „pry­wa­ty­za­cji” ok. 3 mld USD, kwa­li­fi­kuje się jako zbrod­nia prze­ciwko naro­dowi pol­skiemu. Decy­zja ta skut­kuje nie tylko wymier­nymi stra­tami finan­so­wymi, jakie ponio­sło pań­stwo pol­skie, ale przede wszyst­kim dale­ko­sięż­nymi skut­kami poli­tycz­nymi i gospo­dar­czymi, wyni­ka­ją­cymi z rezy­gna­cji z suwe­ren­no­ści eko­no­micz­nej pań­stwa. Więk­szość stra­te­gicz­nych decy­zji gospo­dar­czych, waż­nych dla roz­woju i przy­szło­ści Pol­ski, zapada poza jej gra­ni­cami. Brak wpływu Rządu RP na te decy­zje unie­moż­li­wia suwe­renne pla­no­wa­nie przy­szło­ści pań­stwa i gospo­darki naro­do­wej, zgod­nie z inte­re­sami i aspi­ra­cjami całego spo­łe­czeń­stwa pol­skiego. Liczne przy­kłady uwi­dacz­niają nam, jakie szkody w gospo­darce mogą poczy­nić banki zdo­mi­no­wane przez obcy kapi­tał, odma­wia­jąc kre­dy­to­wa­nia okre­ślo­nych przed­się­biorstw i całych branż. Każdy bank może odmó­wić udzie­le­nia kre­dytu bez poda­nia przy­czyny swo­jej decy­zji, zasła­nia­jąc się celami finan­so­wymi wła­snej poli­tyki kredytowej.

Takie zacho­wa­nia ban­ków, jakie obser­wo­wa­li­śmy w przy­padku prze­my­słu stocz­nio­wego, upew­niają nas w prze­ko­na­niu, iż stra­te­giczne decy­zje, doty­czące pol­skiego prze­my­słu, zapa­dają poza gra­ni­cami Pol­ski. Decy­zje owe są wyni­kiem naci­sków wywie­ra­nych przez obce, kon­ku­ren­cyjne i wiel­kie orga­ni­za­cje gospo­dar­cze. Nie­bez­pie­czeń­stwo, iż banki staną się narzę­dziem walki kon­ku­ren­cyj­nej, stało się realne i sta­nowi bar­dzo poważne zagro­że­nie dla całej pol­skiej gospo­darki. Zna­mienne jest to, iż kło­poty z utrzy­ma­niem linii kre­dy­to­wych mają w Pol­sce głów­nie te branże, które są w sta­nie sku­tecz­nie kon­ku­ro­wać na ryn­kach mię­dzy­na­ro­do­wych. Zagro­że­nia spo­wo­do­wane bra­kiem naro­do­wego sys­temu ban­ko­wego stają się poważ­niej­sze i bar­dziej realne w miarę pogar­sza­nia się świa­to­wej koniunk­tury gospo­dar­czej. Pol­skie przed­się­bior­stwa nara­żone są w pierw­szym rzę­dzie na restryk­cje mię­dzy­na­ro­do­wych orga­ni­za­cji gospo­dar­czych, za pośred­nic­twem sys­temu ban­ko­wego, opa­no­wa­nego przez obcy kapi­tał. Dzięki takiej wro­giej poli­tyce ban­ków Pol­ska jest sys­te­ma­tycz­nie eli­mi­no­wana ze świa­to­wego rynku i zaj­muje coraz gor­szą pozy­cję w mię­dzy­na­ro­do­wym podziale pracy.

Po roku 1989 wszyst­kie kolejne ekipy rzą­dzące tole­ro­wały lub wręcz wspie­rały nie­ko­rzystne i szko­dliwe dla całej pol­skiej gospo­darki zja­wi­ska takie, jak:

# import towa­rów poni­żej kosz­tów pro­duk­cji,
# import towa­rów doto­wa­nych,
# brak sku­tecz­nej ochrony cel­nej i nad­mierne otwar­cie rynku wewnętrz­nego na import,
# zwol­nie­nia i ulgi podat­kowe dla zagra­nicz­nych pod­mio­tów gospo­dar­czych,
# prze­myt,
# korup­cja i pospo­lite złodziejstwo.

Straty ponie­sione z tego tytułu są trudne do osza­co­wa­nia, wia­domo jed­nakże, iż się­gają setek miliar­dów zło­tych. Zja­wi­ska te umoż­li­wiły nie­uczciwą kon­ku­ren­cję, co przy­czy­niło się do upadku całych branż. Idzie tu w szcze­gól­no­ści o:

# rze­mio­sło,
# prze­mysł elek­tro­niczny,
# prze­mysł włó­kien­ni­czy i odzie­żowy,
# prze­mysł rolno-spożywczy i prze­twór­czy,
# rol­nic­two,
# prze­mysł maszy­nowy i moto­ry­za­cyjny,
# hut­nic­two,
# prze­mysł stocz­niowy,
# trans­port,
# usługi,
# handel.

III. OGÓLNE ZAŁOŻENIA PROGRAMU NAPRAWY POLSKIEJ GOSPODARKI

Samo­obrona Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej od początku swo­jej dzia­łal­no­ści zawodowo-politycznej uznała koniecz­ność poszu­ki­wa­nia roz­wią­zań innych, ani­żeli ślepy powrót do kapi­ta­li­zmu. Pol­sce potrzebna jest zarówno nowo­cze­sna, wła­sna myśl eko­no­miczna, jak i odpo­wied­nia kadra eko­no­mi­stów, myślą­cych i dzia­ła­ją­cych nowo­cze­śnie i w pol­skim inte­re­sie, zdol­nych do wpro­wa­dze­nia kraju na drogę szyb­kiego roz­woju społeczno-gospodarczego. Roz­wój ten musi być trwały i zrów­no­wa­żony, jed­no­cze­śnie zapew­nia­jąc likwi­da­cję bez­ro­bo­cia, pod­no­sze­nie poziomu życia spo­łe­czeń­stwa i spra­wie­dliwy podział dochodu naro­do­wego. Potrzebna jest w związku z tym rady­kalna zmiana dotych­cza­so­wej stra­te­gii i poli­tyki społeczno-ekonomicznej.

Naprawa i har­mo­nijny roz­wój kraju, w myśl kon­cep­cji Trze­ciej Drogi, wymaga kadr cechu­ją­cych się zarówno nie­zbęd­nymi kwa­li­fi­ka­cjami facho­wymi, jak i naj­wyż­szymi walo­rami moral­nymi i etycz­nymi. Samo­obrona Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej dys­po­nuje kadrami i jest przy­go­to­wana do pod­ję­cia dzieła naprawy pań­stwa i gospo­darki. Kadry takie są w zasięgu ręki. Setki i tysiące uczci­wych fachow­ców, urzęd­ni­ków, spe­cja­li­stów i mena­dże­rów, zatrud­nio­nych obec­nie i bez­ro­bot­nych, mogą efek­tyw­nie pra­co­wać dla Pol­ski. Na pracę i zatrud­nie­nie mogą liczyć wszy­scy ci, któ­rzy mają wolę i chęć uczest­ni­cze­nia w dziele naprawy Rze­czy­po­spo­li­tej. Tym wszyst­kim nie mogą prze­szka­dzać poli­tycy sta­no­wiący prawa unie­moż­li­wia­jące ich pro­pa­trio­tyczne i pro­ro­zwo­jowe działania.

Samo­obrona RP stwo­rzy szanse i moż­li­wo­ści pracy dla kraju wszyst­kim kadrom kie­row­ni­czym. Naszym celem, okre­ślo­nym w Pro­gra­mie Naprawy Rze­czy­po­spo­li­tej, jest uru­cho­mie­nie pro­ce­sów wzro­sto­wych w gospo­darce już w pierw­szych latach jego wdra­ża­nia, osią­gnię­cie tempa wzro­stu PKB porów­ny­wal­nego z naj­szyb­ciej roz­wi­ja­ją­cymi się kra­jami świata.

Samo­obrona RP pod­jęła sze­reg prak­tycz­nych dzia­łań i ini­cja­tyw zmie­rza­ją­cych do wyrwa­nia pol­skiej gospo­darki z zapaści.

III Kon­gres Samo­obrony RP, mocą Uchwały w spra­wie koniecz­no­ści pil­nej zmiany ustawy o NBP, poparł dzia­ła­nia Klubu Par­la­men­tar­nego Samo­obrony RP, zmie­rza­jące do zno­we­li­zo­wa­nia ustawy o NBP. Wezwał ugru­po­wa­nia poli­tyczne koali­cji rzą­dzą­cej i opo­zy­cję do popar­cia tego pro­jektu, w imię nie­zby­wal­nych inte­re­sów Rzeczypospolitej.

Par­la­men­ta­rzy­ści Samo­obrony RP wie­lo­krot­nie z try­buny sej­mo­wej wypo­wia­dali się w waż­nych kwe­stiach społeczno-gospodarczych. Przed­kła­dali kon­struk­tywne roz­wią­za­nia. Ostrze­że­nia Samo­obrony RP o nega­tyw­nych zja­wi­skach i ten­den­cjach wystę­pu­ją­cych w gospo­darce nie spo­tkały się dotych­czas nie­stety z nale­żytą uwagą. Reak­cją na nasze postu­laty i pro­po­zy­cje, zmie­rza­jące do roz­wią­za­nia palą­cych pro­ble­mów kraju, była czę­sto nie­uza­sad­niona agre­sja nie­któ­rych ugru­po­wań par­la­men­tar­nych i pozaparlamentarnych.

W sfe­rze gospo­darki nie­zbędne jest dzia­ła­nie sys­te­mowe, pole­ga­jące na cało­ścio­wym roz­wią­zy­wa­niu pro­ble­mów jej funk­cjo­no­wa­nia i roz­woju. Samo­obrona RP postu­luje przy­ję­cie zasady współ­od­po­wie­dzial­no­ści Naro­do­wego Banku Pol­skiego i Rady Poli­tyki Pie­nięż­nej za poli­tykę eko­no­miczną a nie tylko za wąsko poj­mo­waną poli­tykę pie­niężną. Jest to istotny postu­lat naszego Pro­gramu Naprawy Pol­skiej Gospodarki.

Realne jest wyj­ście z kry­zysu poprzez wpro­wa­dze­nie sze­ro­kiego frontu robót publicz­nych w jed­nej lub w kilku wybra­nych dzie­dzi­nach gospo­darki. Budowa dróg i miesz­kań oraz obiek­tów chro­nią­cych środo­wi­sko natu­ralne, to koło zama­chowe, mogące sku­tecz­nie pobu­dzić naszą gospo­darkę, dać set­kom tysięcy ludzi zatrudnienie.

Wobec wystę­pu­ją­cego na nie­spo­ty­kaną w Euro­pie skalę, popytu poten­cjal­nego na miesz­ka­nia gotowe i usługi budow­lane, uwol­nie­nie ogrom­nych, drze­mią­cych moż­li­wo­ści roz­wo­jo­wych budow­nic­twa, poprzez wpro­wa­dze­nie wła­ści­wych instru­men­tów prawno-finansowych, daje szansę pobu­dze­nia wielu sek­to­rów gospo­darki naro­do­wej. Zapaść w budow­nic­twie przy­brała formę kata­strofy i bez zde­cy­do­wa­nej poprawy w tym sek­to­rze roz­wój całej gospo­darki będzie nadal utrudniony.

Pro­gram Samo­obrony RP prze­wi­duje szcze­gólne wspar­cie dla roz­woju budow­nic­twa. Zakłada się, że w ciągu naj­bliż­szych lat liczba odda­wa­nych miesz­kań powinna znacz­nie się zwięk­szyć i dopro­wa­dzić do poprawy warun­ków miesz­ka­nio­wych spo­łe­czeń­stwa. Ozna­czać to będzie speł­nie­nie zobo­wią­zań kon­sty­tu­cyj­nych pań­stwa wobec swo­ich oby­wa­teli, zawar­tych w art. 75 Kon­sty­tu­cji RP, który sta­nowi, że:

Wła­dze publiczne pro­wa­dzą poli­tykę sprzy­ja­jącą zaspo­ko­je­niu potrzeb miesz­ka­nio­wych oby­wa­teli, w szcze­gól­no­ści prze­ciw­dzia­łają bez­dom­no­ści, wspie­rają roz­wój budow­nic­twa socjal­nego oraz popie­rają dzia­ła­nia oby­wa­teli zmie­rza­jące do uzy­ska­nia wła­snego mieszkania.”

Reali­za­cja tego pro­gramu wymaga wpro­wa­dze­nia takich instru­men­tów poli­tyki miesz­ka­nio­wej pań­stwa, jak:

# kre­dyty pre­fe­ren­cyjne na budow­nic­two miesz­ka­niowe,
# uła­twie­nia w pozy­ski­wa­niu tere­nów pod budow­nic­two,
# szcze­gólne wspar­cie dla mło­dych rodzin,
# ulgi podat­kowe sty­mu­lu­jące roz­wój budownictwa.

Dla upo­rząd­ko­wa­nia i kon­so­li­da­cji całej gospo­darki naro­do­wej nie­zbędne jest okre­śle­nie stra­te­gicz­nych obsza­rów, które z racji waż­nych dla bez­pie­czeń­stwa pań­stwa funk­cji, muszą korzy­stać ze szcze­gól­nej jego ochrony. Należy dążyć do odzy­ska­nia kon­troli pań­stwa nad stra­te­gicz­nymi dzia­łami gospo­darki i zapew­nić im pra­wi­dłowy roz­wój. Idzie tu o takie sek­tory, jak:

# prze­mysł surow­cowy i wydo­byw­czy,
# ener­ge­tyka,
# prze­mysł zbro­je­niowy,
# infra­struk­tura trans­por­towa (w tym Pol­skie Koleje Pań­stwowe),
# ban­ko­wość i ubezpieczenia.

Dzie­dziny gospo­darki, w któ­rych Pań­stwo powinno zaan­ga­żo­wać środki w celu ich odbu­dowy i roz­woju, to:

# rol­nic­two i prze­mysł rolno-spożywczy,
# budow­nic­two i infra­struk­tura,
# prze­mysł elek­tro­niczny,
# leśnic­two i prze­mysł drzewny,
# mała i śred­nia przed­się­bior­czość,
# prze­mysł lekki.

Wymaga to jed­nak nie tylko wpro­wa­dze­nia sto­sow­nych instru­men­tów podat­ko­wych, praw­nych i orga­ni­za­cyj­nych, ale przede wszyst­kim zmiany funk­cji pań­stwa z pasyw­nego admi­ni­stra­tora na aktyw­nego inwe­stora, pro­mo­tora i orga­ni­za­tora przed­się­wzięć gospodarczych.

Szcze­gól­nie istotne z punktu widze­nia całej gospo­darki jest pobu­dze­nie i roz­wój małej i śred­niej przed­się­bior­czo­ści. Poli­tyka wobec małych i śred­nich przed­się­biorstw nie jest regu­lo­wana przez prze­pisy Unii. Należy to do spraw państw człon­kow­skich. Unia zaj­muje się tylko wspie­ra­niem tych form dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej, które są finan­so­wane za pośred­nic­twem fun­du­szy struk­tu­ral­nych. Korzy­sta­nie jed­nak z tych fun­du­szy będzie dla nas uła­twione, ponie­waż Pol­ska jest sygna­ta­riu­szem Euro­pej­skiej Karty Małych Przed­się­biorstw i uczest­ni­czy w pro­gra­mie wspie­ra­nia przed­się­biorstw i przed­się­bior­czo­ści w tym obszarze.

Małe i śred­nie przed­się­bior­stwa to naj­bar­dziej dyna­micz­nie roz­wi­ja­jący się sek­tor dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej w Unii Euro­pej­skiej. To wła­śnie on ma zna­czący wkład w poprawę warun­ków eko­no­micz­nych oraz socjal­nych lud­no­ści. Małe i śred­nie przed­się­bior­stwa sta­no­wią pra­wie 99% firm, dzia­ła­ją­cych w Unii Euro­pej­skiej, two­rzą naj­wię­cej nowych miejsc pracy i spraw­dzają się pod wzglę­dem kon­ku­ren­cyj­nym w oto­cze­niu gospodarczym.

Dla­tego wspar­cie tego sek­tora gospo­darki szcze­gól­nie poprzez pre­fe­ren­cyjną poli­tykę kre­dy­tową pań­stwa jest tak istotne. Samo­obrona RP dopusz­cza nawet zerową stawkę opro­cen­to­wa­nia takich kre­dy­tów, gdyż i tak na sku­tek roz­woju tej dzie­dziny gospo­darki w osta­tecz­nym roz­ra­chunku przy­nie­sie on wymierne zyski nie tylko spo­łeczne, ale rów­nież budżetowe.

Samo­obrona RP opo­wiada się za mode­lem spo­łecz­nej gospo­darki ryn­ko­wej, rozu­mia­nym jako model syn­chro­ni­zu­jący eko­no­miczną rolę pań­stwa, alo­ka­cyjną rolę rynku i sta­no­wiącą rolę samo­rządu w ramach mecha­ni­zmu funk­cjo­no­wa­nia gospo­darki narodowej.

Odrzu­camy dok­trynę libe­ralną nie­ogra­ni­czo­nej kon­ku­ren­cji, zapew­nia­ją­cej prze­wagę dużych orga­ni­za­cji gospo­dar­czych. Zasada „duży przej­muje małego” pozba­wia małe i śred­nie przed­się­bior­stwa szans roz­woju. Odej­ście od libe­ral­nych zasad eko­no­micz­nych jest warun­kiem koniecz­nym zapew­nie­nia roz­woju wol­nej przed­się­bior­czo­ści. Spo­łeczna gospo­darka ryn­kowa, z ogra­ni­czoną, ale znaczną rolą pań­stwa, z pre­fe­ren­cją dla małego i śred­niego biz­nesu, jest jed­nym z warun­ków pra­wi­dło­wego roz­woju Polski.

Poważne zagro­że­nia dla sta­bil­no­ści pań­stwa wyni­kają z dużych róż­nic w pozio­mie życia mię­dzy naj­bied­niej­szymi i naj­bo­gat­szymi w Pol­sce, z per­ma­nent­nych wstrzą­sów spo­łecz­nych, powo­do­wa­nych pro­te­stami prze­ciw temu zja­wi­sku, rzesz bez­ro­bot­nych oraz źle opła­ca­nych pracobiorców.

Skala zróż­ni­co­wa­nia docho­do­wego spo­łe­czeń­stwa zależy od aktyw­no­ści gospo­dar­czej pań­stwa. Im bar­dziej pań­stwo pasywne, tym zróż­ni­co­wa­nie docho­dów jest większe.

Samo­obrona RP opo­wiada się za zmniej­sze­niem powsta­łego, wsku­tek trans­for­ma­cji, zróż­ni­co­wa­nia docho­do­wego spo­łe­czeń­stwa. Dla­tego też domaga się odej­ścia od libe­ral­nej kon­cep­cji i poli­tyki zmniej­sza­nia aktyw­no­ści pań­stwa w gospo­darce naro­do­wej. Doma­gamy się utrzy­ma­nia nie­zbęd­nego poziomu wydat­ków publicz­nych w sto­sunku do PKB. W Pol­sce poziom tych wydat­ków nie powi­nien być niski ze względu na skalę istot­nych i trud­nych pro­ble­mów społeczno-ekonomicznych do roz­wią­za­nia w krót­kim okre­sie i równocześnie.

Ist­nieją jesz­cze duże poten­cjalne rezerwy pozwa­la­jące spoj­rzeć opty­mi­stycz­nie na przy­szłość i roz­wój naszego kraju. Okre­śle­nie źródeł finan­so­wa­nia Pro­gramu Naprawy Pol­skiej Gospo­darki jest jego inte­gral­nym ele­men­tem. Dług publiczny w Pol­sce prze­kra­cza 50% PKB. Kon­sty­tu­cja RP dopusz­cza tu 60%. Taki też jest pułap okre­ślony w trak­ta­cie z Maastricht, powo­łu­ją­cym Unię Europejską.

W więk­szo­ści kra­jów Unii Euro­pej­skiej dług publiczny prze­kra­cza 60%, a w nie­któ­rych kra­jach (Wło­chy, Bel­gia) prze­kra­cza 100% PKB. Aktywa ban­ków komer­cyj­nych w Pol­sce zale­d­wie w 14% sta­no­wią zło­towe skar­bowe papiery war­to­ściowe. Nad­płyn­ność finan­sowa ban­ków sza­co­wana jest na około 20–34 mld zł. Moż­li­wość pozy­ska­nia z sek­tora ban­ko­wego fun­du­szy na odbu­dowę kraju jest sto­sun­kowo wysoka.

NBP sku­po­wał co roku pra­wie 4 mld USD, jakie napły­wały do kraju w postaci inwe­sty­cji zagra­nicz­nych i gro­ma­dził rezerwy dewi­zowe. Zgod­nie z defi­ni­cją Mię­dzy­na­ro­do­wego Fun­du­szu Walu­to­wego i Euro­pej­skiego Banku Cen­tral­nego, za rezerwy walu­towe uważa się ofi­cjalne aktywa rezer­wowe, które two­rzą płynne aktywa dewi­zowe pozo­sta­jące w dys­po­zy­cji NBP. Są to złoto mone­tarne, SDR-y (rachu­nek bie­żący NBPMFW), pozy­cja rezer­wowa w MFW oraz aktywa walu­towe obej­mu­jące gotówkę, lokaty ban­kowe, rzą­dowe papiery war­to­ściowe, weksle i obli­ga­cje, instru­menty rynku pie­nięż­nego, pochodne instru­menty finan­sowe, udzia­łowe papiery war­to­ściowe i inne należ­no­ści. Od trzech lat rezerwy te wahają się od 28 do 31 mld USD. Rezerwy walu­towe NBP są wła­sno­ścią Skarbu Pań­stwa, a nie NBP, i powinny być wyko­rzy­stane na potrzeby gospo­darki naro­do­wej. Samo­obrona RP pro­po­nuje prze­nie­sie­nie 80% tj., co naj­mniej 24 mld USD rezerw dewi­zo­wych Skarbu Pań­stwa z ban­ków zagra­nicz­nych do ban­ków pań­stwo­wych. Środki zde­po­no­wane w tych ban­kach będą słu­żyły do obsługi pań­stwo­wych papie­rów dłuż­nych na udzie­la­nie kre­dy­tów, porę­czeń i gwa­ran­cji dla jed­no­stek samo­rzą­do­wych na pre­fi­nan­so­wa­nie zadań współ­fi­nan­so­wa­nych ze środ­ków UE. Stan ofi­cjal­nych akty­wów rezer­wo­wych w latach 1993 — 2002 obra­zuje tabela 01.
Samo­obrona RP uważa, że rów­no­war­tość 60% rezerwy rewa­lu­acyj­nej NBP nale­ża­łoby prze­nieść do naro­do­wych ban­ków inwe­sty­cyj­nych. Zna­czącą część rezerw dewi­zo­wych pań­stwa, zarzą­dza­nych przez NBP a loko­wa­nych (inwe­sto­wa­nych) za gra­nicą, trzeba prze­nieść do pol­skich naro­do­wych ban­ków inwe­sty­cyj­nych w celu stwo­rze­nia dodat­ko­wych fun­du­szy kre­dy­to­wych i dorę­cze­nio­wych, wspie­ra­ją­cych pro­ro­zwo­jowe przed­się­wzię­cia gospodarcze.

Uszczel­nie­nie gra­nic cel­nych, ogra­ni­cze­nie i zapo­bie­ga­nie prze­my­towi kilku tylko towa­rów akcy­zo­wych i nie­ak­cy­zo­wych, takich jak paliwa, alko­hol, papie­rosy, wyroby tek­stylne, elek­tro­nika, arty­kuły rolne, może przy­nieść wpływy do budżetu pań­stwa rzędu 10 mld zł. Obni­że­nie stóp pro­cen­to­wych banku cen­tral­nego przez Radę Poli­tyki Pie­nięż­nej, uszczel­nie­nie przez rząd sys­temu podat­ko­wego, zapo­bie­ga­nie trans­fe­rom nie­opo­dat­ko­wa­nych zysków za gra­nicę, to kolejne źródła finan­so­wa­nia Pro­gramu Naprawy Pol­skiej Gospodarki.

Sku­teczne zapo­bie­ga­nie wypro­wa­dza­niu przez mię­dzy­na­ro­dowe orga­ni­za­cje gospo­dar­cze nie­opo­dat­ko­wa­nych zysków za gra­nicę, a także prze­ciw­dzia­ła­nie pro­ce­de­rowi uni­ka­nia pła­ce­nia przez nie podat­ków CITVAT, to ważne źródła dodat­ko­wych fun­du­szy budże­to­wych. Firmy z udzia­łem kapi­tału sto­sują róż­nego typu mani­pu­la­cje o cha­rak­te­rze finansowo-księgowym. Bez­rad­ność i nie­sku­tecz­ność pań­stwa pol­skiego i jego służb w walce z tym pro­ce­de­rem, wymaga cał­ko­wi­tej zmiany poli­tyki podat­ko­wej. Sku­teczną ochroną przed takimi dość powszech­nymi prak­ty­kami byłoby zastą­pie­nie w nie­któ­rych dzia­łach gospo­darki podatku pła­co­nego przez przed­się­bior­stwa od dochodu (poda­tek CIT) podat­kiem pła­co­nym od obrotu.

Samo­obrona RP w związku z tym postu­luje takie roz­wią­za­nia, jak:

# zasiłki dla bez­ro­bot­nych na pozio­mie mini­mum socjal­nego. Na ten cel potrzeba w budże­cie około 29,3 mld rocz­nie, tj. o 25,4 mld zł dodat­kowo,
# zwol­nie­nie z podatku od docho­dów oso­bi­stych płac, eme­ry­tur i rent na pozio­mie mini­mum socjal­nego co spo­wo­duje uby­tek budżetu w wyso­ko­ści około 43 % docho­dów z PIT tj. około 13 mld zł.,
# zmniej­sze­nie podatku docho­do­wego przed­się­biorstw pro­duk­cyj­nych i usłu­go­wych do 10%, co uszczu­pli wpływy do budżetu, ale rów­no­cze­śnie włą­czy do legal­nego obrotu szarą strefę sza­co­waną na około 27 % PKB, a więc prze­wi­duje się, że zmniej­sze­nie stopy opo­dat­ko­wa­nia CIT wywoła zmniej­sze­nie docho­dów budże­to­wych zale­d­wie o 2,4 mld zł.,
# Razem uszczu­ple­nia budżetu wyniosą około 41 mld zł.,
# Wpro­wa­dze­nie jed­no­li­tego podatku obro­to­wego na pozio­mie do 2,5%, co zapewni wpływy do budżetu w wyso­ko­ści około 43 mld zł.,
# Prze­wi­duje się, że stop­niową likwi­da­cję defi­cytu budże­to­wego zapewni przy­rost podat­ków VAT, akcyzy i obro­to­wego w związku z uru­cho­mio­nym wzro­stem PKB.
# wpro­wa­dze­nie kwoty wol­nej od opo­dat­ko­wa­nia w wyso­ko­ści odpo­wia­da­ją­cej mini­mum socjal­nemu tl. Około 8,88 tyś zł rocz­nie powinna towa­rzy­szyć czwarta grupa podat­kowa w wyso­ko­ści 50% dla docho­dów oso­bi­stych powy­żej 100 tyś. zł rocz­nie,
# wyko­rzy­sta­nie 60 % rezerwy rewa­lu­acyj­nej z prze­zna­cze­niem na finan­so­wa­nie pro­ce­sów roz­wo­jo­wych przez banki inwe­sty­cyjne,
# prze­nie­sie­nie rezerwy dewi­zo­wej z zagra­nicy do pol­skich ban­ków w wyso­ko­ści co naj­mniej 80% i wyko­rzy­sta­nie do two­rze­nia instru­men­tów finan­so­wych pochod­nych (gwa­ran­cje, porę­cze­nia, itp.)
# wyko­rzy­sta­nie docho­dów z pry­wa­ty­za­cji na cele roz­wo­jowe gospo­darki i nie­zbędne prze­ję­cia źle spry­wa­ty­zo­wa­nego majątku,
# obli­ga­to­ryjne prze­nie­sie­nie rachun­ków jed­no­stek publicz­nych (rzą­do­wych i samo­rzą­do­wych) do ban­ków państwowych.

Zmniej­sze­nie podatku docho­do­wego przed­się­biorstw uszczu­pli wpływy do budżetu, ale rów­no­cze­śnie włą­czy do legal­nego obrotu gospo­dar­czego szarą strefę, która wytwa­rza około 27% PKB. W wyniku tego obni­że­nie stopy opo­dat­ko­wa­nia CIT nie wywoła per saldo zmniej­sze­nia docho­dów budże­to­wych. Wpro­wa­dze­nie jed­no­li­tego podatku obro­to­wego zapewni wpływy do budżetu w wyso­ko­ści ok. 43 mld zł.

Powszech­ność i nie­uchron­ność podatku obro­to­wego w dopro­wa­dzi do obni­że­nia prze­cięt­nych efek­tyw­nych obcią­żeń podat­ko­wych przed­się­bior­ców. Poda­tek pła­cony od dochodu w warun­kach pol­skiej gospo­darki nie spraw­dził się cał­ko­wi­cie, mię­dzy innymi wsku­tek jego anty­mo­ty­wa­cyj­nego cha­rak­teru. Płacą go bowiem wyłącz­nie przed­się­biorcy i han­dlowcy, któ­rzy dzięki swo­jej spraw­no­ści, ope­ra­tyw­no­ści, pra­co­wi­to­ści, osią­gają i ujaw­niają zyski, bez mani­pu­la­cji księ­go­wych. Same zało­że­nia podatku CIT są nie­spra­wie­dliwe, mają cha­rak­ter korup­cjo­genny, a sprawna jego egze­ku­cja wymaga zaan­ga­żo­wa­nia wielu roz­bu­do­wa­nych służb podat­ko­wych, kon­tro­l­nych, audy­tor­skich oraz policji.

Uprosz­cze­nie poboru i powszech­ność podatku pła­co­nego przez przed­się­bior­stwa, to waru­nek rów­nej, uczci­wej mię­dzy nimi kon­ku­ren­cji. Sprzy­ja­łoby to rów­nież wyrów­ny­wa­niu szans roz­woju i uczci­wej kon­ku­ren­cji mię­dzy małymi pla­ców­kami han­dlo­wymi a dużymi sie­ciami super– i hiper­mar­ke­tów. Powszechny poda­tek obro­towy uła­twiłby w znacz­nym stop­niu walkę z wszech­ogar­nia­jącą korup­cją i prze­stęp­stwami podat­ko­wymi, uła­twiłby życie wielu uczci­wym przed­się­bior­com dotąd rze­tel­nie pła­cą­cym podatki.

Współ­cze­sny kapi­ta­li­styczny sys­tem ban­kowo– finan­sowy, repre­zen­to­wany przez Bank Świa­towy i Mię­dzy­na­ro­dowy Fun­dusz Walu­towy, ruj­nuje w spo­sób sys­te­ma­tyczny gospo­darki naro­dowe wielu kra­jów, które bro­nią naro­do­wych racji stanu i wła­snych żywot­nych inte­re­sów. Samo­obrona Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej postu­luje zacho­wa­nie naro­do­wego cha­rak­teru sys­temu ban­ko­wego, z pań­stwo­wym mono­po­lem emi­sji kra­jo­wego pie­nią­dza i ścisłą kon­trolą pań­stwa nad dzia­łal­no­ścią obcych ban­ków pry­wat­nych. Banki, z udzia­łem obcego kapi­tału, należy wyłą­czyć z obsługi Skarbu Pań­stwa i innych pań­stwo­wych osób praw­nych, a także jed­no­stek samo­rządu tery­to­rial­nego. Idzie tu w szcze­gól­no­ści o ope­ra­cje zwią­zane z reali­za­cją budżetu pań­stwa, budże­tów gmin, powia­tów i samo­rzą­do­wych woje­wództw, inwe­sty­cji pań­stwo­wych i finan­so­wa­niem innych zadań, do wyko­ny­wa­nia któ­rych pań­stwo i samo­rządy są zobo­wią­zane. W tym celu pań­stwo powinno wyko­rzy­sty­wać Naro­dowy Bank Pol­ski, a także naro­dowe banki inwe­sty­cyjne pozo­sta­jące pod kon­trolą pań­stwa (Banku Gospo­dar­stwa Kra­jo­wego, PKO BP i inne). Utrzy­my­wa­nie wła­snego sek­tora ban­ko­wego, to pod­sta­wowy waru­nek suwe­ren­no­ści eko­no­micz­nej państwa.

Wszel­kie fun­du­sze i rezerwy, pozy­skane w wyniku reformy sys­temu finan­so­wego pań­stwa, byłyby w dys­po­zy­cji naro­do­wych ban­ków inwe­sty­cyj­nych. Z tego źródła byłyby finan­so­wane wszel­kie przed­się­wzię­cia gospo­dar­cze o istot­nym, stra­te­gicz­nym zna­cze­niu dla roz­woju gospo­darki naro­do­wej i inte­re­sów pań­stwa. Rachunki jed­no­stek publicz­nych, tj. rzą­do­wych i samo­rzą­do­wych muszą być obsłu­gi­wane przez banki naro­dowe. Dla­tego powinno nastą­pić prze­nie­sie­nie tych rachun­ków do ban­ków pań­stwo­wych, komu­nal­nych i spółdzielczych.

Opo­wia­damy się za likwi­da­cją więk­szo­ści agen­cji, fun­da­cji i fun­du­szy, finan­so­wa­nych z budżetu pań­stwa, co może przy­nieść do 25% oszczędności.

Zgod­nie z Uchwałą III Kon­gresu Samo­obrony RP nie­zbędne jest prze­pro­wa­dze­nie w kraju powszech­nej lustra­cji mająt­ko­wej i gospo­dar­czej. Odzy­ska­nie zagra­bio­nego majątku w natu­rze lub uzy­ska­nie odszko­do­wań za utra­cony mają­tek to kolejne istotne źródło finan­so­wa­nia Pro­gramu Naprawy Pol­skiej Gospo­darki. Na Mini­strze Skarbu Pań­stwa winien cią­żyć usta­wowy obo­wią­zek prze­śle­dze­nia i roz­li­cze­nia prze­pro­wa­dzo­nych w Pol­sce pry­wa­ty­za­cji, jest konieczne rów­nież z przy­czyn spo­łecz­nych i moral­nych. Roz­li­cze­nie naj­więk­szych afer gospo­dar­czych, ujaw­nie­nie afe­rzy­stów, zło­dziei i całych zor­ga­ni­zo­wa­nych grup prze­stęp­czych oraz ich uka­ra­nie, odzy­ska­nie majątku, prze­ję­tego nie­zgod­nie z pra­wem, pozwoli Pola­kom przy­wró­cić wiarę w ele­men­tarną pra­wo­rząd­ność i spra­wie­dli­wość spo­łeczną oraz nadzieję na pomyślny roz­wój Pol­ski, jako pań­stwa demo­kra­tycz­nego i wol­nego od korupcji.

Bez reali­za­cji tych postu­la­tów odzy­ska­nie zaufa­nia spo­łecz­nego do dzia­łań wła­dzy usta­wo­daw­czej i wyko­naw­czej będzie nie­zwy­kłe trudne. Odzy­ska­nie zaufa­nia do dzia­łań naj­wyż­szych orga­nów pań­stwa i przy­wró­ce­nie nadziei oby­wa­te­lom na lep­szą przy­szłość jest warun­kiem koniecz­nym do wyzwo­le­nia w naro­dzie pol­skim nie­zbęd­nej ener­gii spo­łecz­nej do odbu­dowy kraju i jego gospodarki.

IV. ROLNICTWO

Pro­cesy zacho­dzące w gospo­darce są ściśle ze sobą powią­zane i każda desta­bi­li­za­cja, nawet naj­mniej­szego jej ogniwa, oddzia­łuje w per­spek­ty­wie na cały orga­nizm gospodarczy.

Rol­nic­two jest inte­gralną i istotną czę­ścią pol­skiej gospo­darki. Rece­sja trans­for­ma­cyjna i inne nega­tywne zja­wi­ska doty­ka­jące tę dzie­dzinę gospo­darki, za sprawą neo­li­be­ral­nej poli­tyki, dopro­wa­dziły do znacz­nego pogor­sze­nia się docho­do­wo­ści gospo­darstw rol­nych. Obecny jej poziom unie­moż­li­wia nie tylko dal­szy roz­wój, ale rów­nież pro­ste odtwo­rze­nie zdol­no­ści produkcyjnych.

W myśl ide­olo­gii neo­li­be­ral­nych pod­da­nie tej dzie­dziny gospo­darki sil­nej pre­sji eko­no­micz­nej ma dopro­wa­dzić do upadku słab­szych gospo­darstw i prze­trwa­nia naj­sil­niej­szych. To umoż­li­wić ma two­rze­nie wiel­ko­ob­sza­ro­wych laty­fun­diów, zatrud­nia­ją­cych robot­ni­ków rol­nych o sta­tu­sie paria­sów. Roz­wój gospo­darstw rodzin­nych nie mie­ści się w pla­nach neoliberałów.

Pre­sja eko­no­miczna, jakiej pod­dano rol­nic­two, dopro­wa­dziła do sytu­acji, w któ­rej docho­do­wość w tym sek­to­rze gospo­darki spa­dła o 50% w ciągu ostat­nich sied­miu lat, i spo­wo­do­wała, że poziom pro­duk­cji maleje sys­te­ma­tycz­nie od 1989r. Rol­nicy są grupą spo­łeczną o naj­niż­szych docho­dach, podob­nie jak rodziny utrzy­mu­jące się z pomocy socjal­nej. Dochody na jedną osobę w rol­ni­czym gospo­dar­stwie domo­wym są o 27% niż­sze niż w rodzi­nach pra­cow­ni­czych i o 26% — niż w rodzi­nach eme­ry­tów i ren­ci­stów. Zde­cy­do­wana więk­szość rodzin wiej­skich — 71,2% — żyje poni­żej gra­nicy mini­mum socjal­nego, 23% poni­żej usta­wo­wej gra­nicy ubó­stwa, a 12,6% żyje poni­żej mini­mum egzystencji.

Przez trzy­na­ście lat trans­for­ma­cji sys­te­mo­wej nie upo­rano się z pro­ble­mami rynku rol­nego. Oko­licz­no­ści temu towa­rzy­szące mają cha­rak­ter kry­mi­nalny. Brak roz­wią­zań sys­te­mo­wych i praw­nych w tym zakre­sie nie jest przy­pad­kowy i nosi wszel­kie zna­miona reali­za­cji pod­stęp­nego planu spro­wa­dze­nia pol­skiego rol­nic­twa i pol­skiego prze­my­słu rolno-spożywczego do roli swo­istego skansenu.

Agen­cja Rynku Rol­nego, insty­tu­cja powo­łana w celu sta­bi­li­za­cji eko­no­micz­nej sek­tora rol­nego, stała się narzę­dziem w rękach libe­ra­łów z chłop­skim rodo­wo­dem, do wywie­ra­nia naci­sku eko­no­micz­nego na sek­tor rol­nic­twa. Usta­la­jąc ceny inter­wen­cyjne skupu prze­waż­nie na gra­nicy opła­cal­no­ści lub wręcz poni­żej kosz­tów pro­duk­cji, ARR powo­duje szko­dliwe roz­re­gu­lo­wa­nie rela­cji cenowo-dochodowych na rynku rolnym.

W ramach poro­zu­mień dwu­stron­nych i wie­lo­stron­nych Świa­to­wej Orga­ni­za­cji Han­dlu (GATT/WTO) oraz w ramach dosto­so­wań do Wspól­nej Poli­tyki Rol­nej Unii Euro­pej­skiej, kom­pe­ten­cje w zakre­sie wyda­wa­nia pozwo­leń na przy­wóz towa­rów rolno-spożywczych prze­ka­zano Pre­ze­sowi Agen­cji Rynku Rol­nego. Wsku­tek poli­tyki ARR nastą­piło otwar­cie pol­skiego rynku rol­nego na nie­kon­tro­lo­wany import, co było jedną z głów­nych przy­czyn kry­zysu w pol­skim rol­nic­twie. Krok ten bowiem spo­wo­do­wał gwał­towny wzrost importu towa­rów rolno-spożywczych i dra­styczny spa­dek eks­portu w tym sek­to­rze. Nastą­piło pogor­sze­nie salda obro­tów towa­rami rolno-spożywczymi w pierw­szych mie­sią­cach od prze­ka­za­nia upraw­nień ARR. W pierw­szych trzech kwar­ta­łach 2002 roku defi­cyt w obro­cie to warami rolno-spożywczymi się­gnął 318 mln zł. W warun­kach takiej nie­uczci­wej kon­ku­ren­cji, dzia­łal­ność ARR, dys­po­nu­ją­cej bar­dzo skrom­nymi środ­kami finan­so­wymi, była i jest zwy­kłym oszu­stwem i mar­no­tra­wie­niem środ­ków publicznych.

Zacho­dzi pilna potrzeba prze­ciw­dzia­ła­nia nega­tyw­nym ten­den­cjom pogar­sza­ją­cym docho­do­wość gospo­darstw rol­nych. Nie­zbędne jest przy­zna­nie Agen­cji Rynku Rol­nego rze­czy­wi­stej roli regu­la­tora rynku rol­nego. Warun­kiem koniecz­nym osią­gnię­cia tego celu jest ogra­ni­cze­nie importu pro­duk­tów rol­nych a w nie­któ­rych dzia­łach — cał­ko­wite jego zablokowanie.

Wbrew ofi­cjal­nej, neo­li­be­ral­nej, szum­nej pro­pa­gan­dzie, upra­wia­nej przez środki maso­wego prze­kazu, poziom pań­stwo­wego (budże­to­wego) wspar­cia pro­duk­cji final­nej pol­skiego rol­nic­twa kształ­tuje się na sym­bo­licz­nym pozio­mie 10% (łącznie z KRUS), wobec 35% w Unii Euro­pej­skiej i 31% w kra­jach Orga­ni­za­cji Współ­pracy Gospo­dar­czej i Roz­woju (OECD). Nie odnosi skutku anta­go­ni­zo­wa­nie poszcze­gól­nych grup zawo­do­wych i spo­łecz­nych. Spo­łe­czeń­stwo pol­skie rozu­mie sytu­ację, w któ­rej osią­gnię­cie dobro­bytu nie nastąpi kosz­tem nędzy wyty­po­wa­nej przez libe­ra­łów grupy zawo­do­wej czy społecznej.

Pro­cesy zacho­dzące w rol­nic­twie mają spe­cy­ficzny cha­rak­ter. Pogar­sza­nie się opła­cal­no­ści pro­duk­cji w tym sek­to­rze oddzia­łuje nega­tyw­nie na całą gospo­darkę, gdyż jest on inte­gralną i istotną czę­ścią gospo­darki narodowej.

Pogar­sza­nie się docho­do­wo­ści tego pro­duk­cji rol­nej skut­kuje zamie­ra­niem całych dzie­dzin gospo­darki, pra­cu­ją­cych na rzecz i wokół rol­nic­twa. Per­ma­nent­nie rosnące i tak już wyso­kie bez­ro­bo­cie w małych miej­sco­wo­ściach, na tere­nach o pro­filu typowo rol­ni­czym, jest wła­śnie skut­kiem tego zja­wi­ska. Upa­dek han­dlu, rze­mio­sła i drob­nego prze­my­słu na tych tere­nach nie jest przy­pad­kowy. Jego przy­czyna tkwi głę­boko w ścisłych zależ­no­ściach od docho­do­wo­ści sek­tora rol­ni­czego. Dal­sze utrzy­my­wa­nie obec­nego stanu rze­czy, pro­wa­dze­nie neo­li­be­ral­nej, restryk­cyj­nej poli­tyki wobec rol­nic­twa, może wywo­ły­wać nie­zwy­kle groźne i dale­ko­siężne skutki spo­łeczne. Wystę­pu­jące już zja­wi­ska dzie­dzi­cze­nia nędzy, obni­że­niu poziomu cywi­li­za­cyj­nego, ogra­ni­cze­nia dostępu do sko­mer­cja­li­zo­wa­nej edu­ka­cji, nauki i ochrony zdro­wia zagra­żają roz­wo­jowi nie tylko sek­tora rol­ni­czego, ale rów­nież całego naszego kraju.

Samo­obrona Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej, jako ruch spo­łeczny, świa­doma wyzwań i zagro­żeń początku dwu­dzie­stego pierw­szego wieku, sto­jąc na grun­cie nie­zby­wal­nych, naro­do­wych inte­re­sów, sta­now­czo i zde­cy­do­wa­nie prze­ciw­sta­wia się neo­li­be­ral­nej poli­tyce nisz­cze­nia pol­skiej gospo­darki. Obrona żywot­nych inte­re­sów Pol­ski wzbu­dza nie­ukry­waną wście­kłość nastę­pu­ją­cych po sobie ekip rzą­dzą­cych po 1989 roku. Do walki z nie­złom­nymi obroń­cami narodu pol­skiego wyko­rzy­stują one całą siłę pań­stwa z jego apa­ra­tem pro­pa­gan­do­wym i orga­nami ściga­nia. Nie poma­gają szarże poli­cji, bojowe wozy opan­ce­rzone, broń palna, nie pomo­gło wyko­rzy­sta­nie całego apa­ratu repre­sji, pro­ku­ra­tury i sys­temu sądownictwa.

Wbrew logice wyni­ka­ją­cej z narzu­co­nych nam dra­stycz­nych rygo­rów eko­no­micz­nych, trwamy i trwać będziemy, wspie­rani głę­bo­kim patrio­ty­zmem i wie­lo­wie­ko­wymi tra­dy­cjami. Bro­nimy ziemi naszych ojców, jako dobra fun­da­men­tal­nego i naj­cen­niej­szego. Każda zagroda, każde gospo­dar­stwo rolne staje się bastio­nem oporu prze­ciwko obłęd­nej, anty­na­ro­do­wej poli­tyce rodzi­mych i zagra­nicz­nych libe­ra­łów, reali­zu­ją­cych zgubne dla nas kon­cep­cje wyra­ża­jące inte­resy obcego kapi­tału. Zie­mia pol­ska jest ostat­nim dobrem naro­do­wym, jakim jesz­cze dys­po­nu­jemy i jakie będziemy mogli prze­ka­zać w spadku przy­szłym poko­le­niom. Naród pol­ski został bowiem już wywłasz­czony ze swego majątku.

Odbu­dowa pol­skiego rol­nic­twa, wzrost poziomu zamoż­no­ści pol­skiej wsi jest szansą dla milio­nów bez­ro­bot­nych oby­wa­teli naszego kraju na poprawę ich warun­ków egzy­sten­cji. Wzrost zamoż­no­ści rol­ni­ków poprzez przy­wró­ce­nie opła­cal­no­ści pro­duk­cji w sek­to­rze rol­nic­twa będzie skut­ko­wał pozy­tyw­nie w gospo­darce poprzez wzrost zapo­trze­bo­wa­nia na róż­no­rodne usługi i zwięk­sze­nie popytu na dobra inwe­sty­cyjne, środki pro­duk­cji i inne arty­kuły prze­my­słowe. Sta­nie się to sil­nym bodź­cem roz­woju lokal­nych ini­cja­tyw gospo­dar­czych na rzecz rol­nic­twa i wsi. Reali­za­cja tego pro­gramu wymaga speł­nie­nia nastę­pu­ją­cych postulatów:

# rów­nego trak­to­wa­nia wszyst­kich gospo­darstw rol­nych bez względu na formę wła­sno­ści (indy­wi­du­al­nej, spół­dziel­czej i innej),
# wspie­ra­nia spół­dziel­czo­ści rol­ni­czej i wiej­skiej, jako gospo­dar­czej orga­ni­za­cji rol­ni­ków, na wzór roz­wią­zań w innych kra­jach euro­pej­skich (podatki, kre­dyty, ubez­pie­cze­nia, nowo­cze­sne prawo spół­dziel­cze),
# wpro­wa­dze­nia pra­wi­dło­wych zasad eko­no­mii w rol­nic­twie tak, aby rol­nik wie­dział, co ma pro­du­ko­wać, w jakich ilo­ściach, komu i po jakich cenach ma sprze­da­wać swoje pro­dukty oraz kiedy otrzyma zapłatę,
# okre­śle­nia i wpro­wa­dze­nia cen mini­mal­nych w rol­nic­twie, gwa­ran­tu­ją­cych docho­do­wość pro­duk­cji,
# usta­bi­li­zo­wa­nia pro­duk­cji i cen, poprzez wpro­wa­dze­nie sys­temu powszech­nych, wie­lo­let­nich kon­trak­tów sku­po­wych,
# wpro­wa­dze­nia kre­dy­to­wa­nia, uwzględ­nia­ją­cego cykl i spe­cy­fikę pro­duk­cji rol­nej,
# uszczel­nie­nia gra­nicy cel­nej, moni­to­ringu i peł­nej kon­troli pań­stwa w zakre­sie importu towa­rów rolno-spożywczych,
# wpro­wa­dze­nia paliwa rol­ni­czego (bonów pali­wo­wych dla rol­ni­ków),
# upo­rząd­ko­wa­nia sys­temu podat­ko­wego z uwzględ­nie­niem zero­wej stawki podat­ko­wej VAT dla rol­nic­twa,
# wpro­wa­dze­nia powszech­nego ubez­pie­cze­nia pło­dów rol­nych i zwie­rząt,
# corocz­nego spo­rzą­dza­nia bilansu potrzeb żywno­ścio­wych kraju oraz okre­śle­nia poziomu rezerw stra­te­gicz­nych kraju,
# pro­mo­wa­nia odna­wial­nych źródeł ener­gii, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem bio­pa­liw płynnych.

Wobec przy­stą­pie­nia Pol­ski do Unii Euro­pej­skiej, poważ­nym zastrze­że­niem do wyni­ków nego­cja­cji w spra­wie rol­nic­twa jest fakt, że pol­scy nego­cja­to­rzy zgo­dzili się na usta­le­nie plonu refe­ren­cyj­nego na pozio­mie 3 ton z hek­tara, co odpo­wiada plo­nom w pod­bie­gu­no­wej Fin­lan­dii, pod­czas gdy Cze­chom pozwo­lono wyne­go­cjo­wać 4 tony a Węgrom 5 ton. Wyso­kość plonu refe­ren­cyj­nego ma wpływ na wyso­kość dopłat bez­po­śred­nich, a nie­wiel­kie róż­nice kli­ma­tyczne w Środ­ko­wej Euro­pie nie uza­sad­niają zasto­so­wa­nia wobec Pol­ski takich róż­nic. Samo­obrona domaga się rene­go­cja­cji kwot pro­duk­cyj­nych w rol­nic­twie do nastę­pu­ją­cych wysokości:

# mlecz­nej — doma­gamy się 16 mln ton a nie 8,5 mln ton. Przy takiej kwo­cie pro­duk­cyj­nej Pol­ska sta­łaby się impor­te­rem netto mleka i wyro­bów z mleka,
# cukru — doma­gamy się 1.900 tys. ton a nie 1.671 tys. ton, co zmu­sza nas do ogra­ni­cze­nia pro­duk­cji i importu cukru,
# izo­glu­kozy — doma­gamy się 60 tys. ton a nie 27 tys. ton, co zmu­sza nas do ogra­ni­cze­nia pro­duk­cji i trwa­łego importu,
# tyto­niu — doma­gamy się 70 tys. ton a nie 37 tys. ton, co ozna­cza ogra­ni­cze­nie pro­duk­cji i trwały import,
# skrobi ziem­nia­cza­nej — doma­gamy się 400 tys. ton a nie 145 tys. ton, co ska­zuje nas na utratę ryn­ków zbytu a przede wszyst­kim na ogra­ni­cze­nie upraw ziem­nia­ków,
# pre­mii woło­wej — dla 2,2 mln sztuk a nie 926 tys. sztuk, co ozna­cza zmniej­sze­nie pro­duk­cji i pogło­wia bydła,
# pre­mii dla krów mamek w ilo­ści 1,5 mln sztuk a nie 326 tys. sztuk, co ozna­cza zmniej­sze­nie pogło­wia krów rasy mię­snych i ich mie­szań­ców,
# pre­mii dla owiec macio­rek w ilo­ści 1,4 mln sztuk a nie 326 tys. sztuk, co ozna­cza utrwa­le­nie reduk­cji pro­duk­cji owczar­skiej w Polsce.

Co te liczby ozna­czają ? To pro­ste. To skala wymu­sze­nia reduk­cji pro­duk­cji rol­nej w Pol­sce, to pole dla eks­portu zachod­nio– euro­pej­skiej pro­duk­cji rol­nej na rynek Pol­ski, to pole do wypie­ra­nia Pol­ski z jej tra­dy­cyj­nych zagra­nicz­nych ryn­ków zbytu.

Samo­orona RP zde­cy­do­wa­nie sprze­ci­wia się zmia­nie unij­nej poli­tyki rol­nej zapro­po­no­wa­nej przez stronę euro­pej­ską, w wyniku któ­rej dopłaty do pro­duk­cji rol­nej będą w Pol­sce 20 — 30 razy niż­sze niż w pozo­sta­łych kra­jach UE.

V. PRACAPOLITYKA SPOŁECZNA

W miarę pogar­sza­nia się sytu­acji eko­no­micz­nej pań­stwa, nastę­puje pogor­sze­nie warun­ków byto­wych coraz więk­szej czę­ści spo­łe­czeń­stwa. Wzra­sta zagro­że­nie mar­gi­na­li­za­cją wielu gru­pom spo­łecz­nym. Jed­no­cze­śnie maleje zdol­ność pań­stwa do finan­so­wa­nia zadań publicz­nych oraz do prze­ciw­dzia­ła­nia nega­tyw­nym zja­wi­skom spo­łecz­nym. Wyj­ście z tej sytu­acji wymaga znacz­nego wysiłku legi­sla­cyj­nego i orga­ni­za­cyj­nego, prze­bu­dowy całego sys­temu zabez­pie­cze­nia spo­łecz­nego, nowej wizji poli­tyki społecznej.

Samo­obrona Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej świa­doma trud­no­ści życia codzien­nego wielu milio­nów oby­wa­teli naszego kraju, opra­co­wała sys­te­mowy pro­gram dzia­łań na rzecz poprawy stan­dardu życia oby­wa­teli. Brak zain­te­re­so­wa­nia elit rzą­dzą­cych po 1989 roku trud­nymi warun­kami życia spo­łe­czeń­stwa, bez­myślne, bez­duszne trak­to­wa­nie ludzi, pra­gną­cych za wszelką cenę zapew­nić swoim rodzi­nom mini­mum egzy­sten­cji, spo­wo­do­wało wyob­co­wa­nie tych elit, obni­że­nie zaufa­nia do orga­nów wła­dzy pań­stwo­wej. Rzą­dzący zobo­jęt­nieli już nawet na pro­te­sty róż­nych grup spo­łecz­nych, poszko­do­wa­nych przez obłędną i bez­duszną neo­li­be­ralną poli­tykę społeczno-gospodarczą. Nagminne nato­miast staje się wyko­rzy­sty­wa­nie siły całego apa­ratu pań­stwo­wego, sądów i poli­cji w walce z bez­rad­nymi i bez­bron­nymi oby­wa­te­lami, pra­gną­cymi zacho­wać god­ność i uchro­nić swo­ich naj­bliż­szych przed nędzą.

Poli­tyka spo­łeczna naszego pań­stwa powinna opie­rać się na gwa­ran­cjach i pra­wach socjal­nych, zapi­sa­nych w Kon­sty­tu­cji RP, która sta­nowi w szcze­gól­no­ści, że:

po pierw­sze: „Wła­dze publiczne pro­wa­dzą poli­tykę zmie­rza­jącą do peł­nego, pro­duk­tyw­nego zatrud­nie­nia poprzez reali­zo­wa­nie pro­gra­mów zwal­cza­nia bez­ro­bo­cia, w tym orga­ni­zo­wa­nie i wspie­ra­nie porad­nic­twa i szko­le­nia zawo­do­wego oraz robót publicz­nych i prac inter­wen­cyj­nych” (Art. 65 pkt 5);

po dru­gie: „Oby­wa­tel ma prawo do zabez­pie­cze­nia spo­łecz­nego w razie nie­zdol­no­ści do pracy ze względu na cho­robę lub inwa­lidz­two oraz po osią­gnię­ciu wieku eme­ry­tal­nego” (Art. 67 pkt 1);

po trze­cie: „Oby­wa­tel pozo­sta­jący bez pracy nie z wła­snej woli i nie­ma­jący innych środ­ków utrzy­ma­nia ma prawo do zabez­pie­cze­nia spo­łecz­nego” (Art. 67 pkt 2).

Pol­ska powinna być nowo­cze­snym demo­kra­tycz­nym pań­stwem prawa. Samo­obrona RP dąży do urze­czy­wist­nie­nia real­nej a nie tylko for­mal­nej demo­kra­cji, real­nej pra­wo­rząd­no­ści i rze­czy­wi­stej spra­wie­dli­wo­ści spo­łecz­nej. Idzie tu o rów­no­prawny dostęp do dóbr nie tylko tych, które zapew­niają godziwą egzy­sten­cję, ale rów­nież usług, jakie pań­stwo świad­czy na rzecz swo­ich oby­wa­teli. Nad­szedł czas spra­wie­dli­wego ich podziału na miarę moż­li­wo­ści naszego pań­stwa, poprzez wspar­cie tych grup spo­łecz­nych, które ponio­sły naj­więk­sze koszty neo­li­be­ral­nej poli­tyki dotych­cza­so­wych rzą­dów. Doty­czy to oby­wa­teli utrzy­mu­ją­cych swoje rodziny ze źle i nie­wy­star­cza­jąco opła­ca­nej pracy najem­nej, oby­wa­teli, któ­rzy z róż­nych nie­za­leż­nych od sie­bie przy­czyn nie są w sta­nie świad­czyć pracy, aby zapew­nić sobie i swoim rodzi­nom mini­mum egzy­sten­cji. Cały wysi­łek pań­stwa powi­nien być ukie­run­ko­wany zarówno na wzrost gospo­dar­czy, jak i reali­za­cję naj­waż­niej­szych celów społecznych.

Praca nie może być wyłącz­nie towa­rem pod­le­ga­ją­cym dzi­kim pra­wom rynku. Speł­niać powinna ona rów­nież ważne funk­cje spo­łeczne i socjalne. Dzie­więt­na­sto­wieczne podej­ście do tego pro­blemu przez kolejne ekipy rzą­dzące, trak­to­wa­nie pracy wyłącz­nie w pry­mi­tyw­nym, towa­ro­wym uję­ciu, igno­ro­wa­nie innych jej funk­cji, spo­wo­do­wało swo­iste regla­men­to­wa­nie zatrud­nie­nia, pro­wa­dzące do lawi­no­wego wzro­stu bezrobocia.

Liczba bez­ro­bot­nych w Pol­sce, wg ofi­cjal­nych danych GUS, wynosi około 3 mln 246 tys. osób, co wraz z tzw. bez­ro­bo­ciem ukry­tym powo­duje, że około 5,1 miliona oby­wa­teli naszego kraju pozba­wio­nych jest moż­li­wo­ści zarob­ko­wa­nia. Zasiłki dla bez­ro­bot­nych pobiera zaś około 0,65 miliona pozo­sta­ją­cych bez pracy. Ze względu na zwięk­sza­jącą się liczbę osób trwale pozo­sta­ją­cych bez zatrud­nie­nia oraz napływ na rynek pracy absol­wen­tów szkół i uczelni, nie­po­sia­da­ją­cych upraw­nień do sto­sow­nych świad­czeń, liczba oby­wa­teli, korzy­sta­ją­cych z zasił­ków dla bez­ro­bot­nych szybko spada.

Kolejne ekipy rzą­dzące nisz­czyły rynek pracy. W stycz­niu 1990 r. stopa bez­ro­bo­cia wyno­siła zale­d­wie 0,3% a w porów­ny­wal­nym mie­siącu 2003 r. wyno­siła aż 18,7%. Wydatki na pomoc spo­łeczną, w rela­cji do ogółu wydat­ków budżetu pań­stwa, sys­te­ma­tycz­nie maleją (w latach 2000–2002 spa­dły o około 10%) i są nie­wy­star­cza­jące w sto­sunku do potrzeb.

Polacy w ostat­nich pro­te­stach spo­łecz­nych dali wyraźny sygnał, że nie zaak­cep­tują dal­szych prze­mian, które przy­no­szą korzy­ści wyłącz­nie nie­licz­nej, neo­li­be­ral­nej, samo­zwań­czej eli­cie polityczno-finansowej. Bar­dziej spra­wie­dliwy podział dochodu naro­do­wego, pro­wa­dzący do likwi­da­cji nędzy i zwięk­sze­nia dobro­bytu oby­wa­teli naszego kraju, utrzy­mu­ją­cych się z pracy najem­nej, jest jed­nym z waż­nych celów pro­gramu społeczno-gospodarczego Samo­obrony Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej. Moż­li­wo­ści i rezerwy w tym zakre­sie są bar­dzo duże.

Pseu­do­nau­kowy cha­rak­ter mają pomy­sły obni­że­nia podat­ków naj­bo­gat­szym oby­wa­te­lom naszego kraju, co mia­łoby spo­wo­do­wać wzrost inwe­sty­cji w gospo­darce a w kon­se­kwen­cji zmniej­sze­nie bez­ro­bo­cia. Wia­domo, że „nad­zwy­czajny zysk” osią­gnięty w wyniku pro­stej obniżki podatku, w obec­nej trud­nej kry­zy­so­wej sytu­acji gospo­dar­czej, nie zosta­nie prze­zna­czony na nowe inwe­sty­cje zwięk­sza­jące liczbę miejsc pracy, lecz na kon­sump­cję dóbr luksusowych.

Poda­tek liniowy jest to pod­wa­ża­nie idei soli­da­ry­zmu spo­łecz­nego leżą­cego u pod­staw każ­dej pań­stwo­wo­ści. Jest po pro­stu nie­spra­wie­dliwy, gdyż uprzy­wi­le­jo­wuje tych, któ­rzy mają duże dochody. Twier­dze­nia neo­li­be­ral­nych eko­no­mi­stów, iż poda­tek liniowy nakręci naszą gospo­darkę jest fał­szywy. Co prawda naj­bo­gatsi oby­wa­tele zyskują naj­wię­cej, ale pie­nią­dze, które w ten spo­sób zostaną im w kie­szeni, nie zostaną zain­we­sto­wane, nie stwo­rzą nowych miejsc pracy, lecz zostaną wydane na kon­sump­cję dóbr luk­su­so­wych, któ­rych pol­skie przed­się­bior­stwa nie pro­du­kują. Dobra luk­su­sowe pro­du­ko­wane są w boga­tych pań­stwach, tam gdzie ist­nieje na nie zapo­trze­bo­wa­nie. Import tych towa­rów nie wpły­nie na wzrost popytu na pol­skim rynku. W żaden spo­sób nie przy­czyni się do zwięk­sze­nia miejsc pracy, nie wpły­nie na pobu­dze­nie wzro­stu gospo­dar­czego. Ponadto zda­niem resortu finan­sów, wpro­wa­dze­nie 18-proc. podatku linio­wego z kwotą wolną od podatku w wyso­ko­ści 4000 zł byłoby szko­dliwe dla budżetu. Wią­za­łoby się z utratą wpły­wów budże­to­wych na pozio­mie 10 mld zł. Aby osią­gnąć zapla­no­wane na 2004 rok wpływy, stawka musia­łaby wynieść ok. 21,5 proc. Trudno nie oprzeć się wra­że­niu, iż poświę­ca­nie lewi­co­wych ide­ałów na rzecz neo­li­be­ral­nych pomy­słów służy wyłącz­nie chęci utrzy­ma­nia wła­dzy za wszelką cenę. Tak zwana „ucieczka do przodu” jest próbą zjed­na­nia sobie środo­wisk wiel­kiego biz­nesu kosz­tem inte­re­sów pań­stwa. Pozy­ska­nie przy­chyl­no­ści ludzi z gru­bymi port­fe­lami ma wyłącz­nie na celu usa­do­wie­nie się w przy­szło­ści na wygod­nych i intrat­nych posa­dach w obli­czu nie­unik­nio­nej kata­strofy utraty wła­dzy poli­tycz­nej. W obli­czu koniecz­no­ści zadba­nia o wła­sne inte­resy nie mają już zna­cze­nia gło­szone wcze­śniej poglądy, iż jedna stawka podat­kowa jest spo­łecz­nie nie­spra­wie­dliwa, spra­wie­dli­wie jest bowiem, gdy bogaci płacą podatki dużo wyż­sze niż oby­wa­tele bied­niejsi. Nie istotne już jest, iż przy jed­no­stop­nio­wym podatku w trud­nej sytu­acji mogłyby się zna­leźć osoby naj­bied­niej­sze, które dotych­czas korzy­stały z pomocy spo­łecz­nej. Jako wyraz rze­ko­mego trosz­cze­nia się o ich los i zacho­wa­nia sta­tusu mate­rial­nego, postu­lują wpro­wa­dze­nie kwoty wol­nej od podatku. Oczy­wi­ste jest, że po wpro­wa­dze­niu podatku linio­wego naj­bo­gatsi otrzy­mają swoje prawa i pie­nią­dze, lecz dla naj­bied­niej­szych 57% oby­wa­teli pol­skich nie zostaną nawet ochłapy. Powróci stara argu­men­ta­cja zaci­ska­nia pasa w imię świe­tla­nej przy­szło­ści ubar­wiona patrio­tycz­nymi hasłami. Posze­rzy się obszar nędzy a bogaci będą jesz­cze bogatsi.

Dal­sze próby obni­ża­nia docho­dów lud­no­ści z pracy powo­do­wać mogą desta­bi­li­za­cję gospo­darki naro­do­wej i roz­pad struk­tur spo­łecz­nych. W aspek­cie eko­no­micz­nym grozi to dra­ma­tycz­nym zmniej­sze­niem popytu wewnętrz­nego i zała­ma­nia gospo­dar­czego a w aspek­cie spo­łecz­nym — dal­szym zmniej­sza­niem się akcep­ta­cji oby­wa­teli dla naczel­nych orga­nów pań­stwa. Jest to nie­zwy­kle nie­bez­pieczne dla przy­szło­ści, sta­bi­li­za­cji, bez­pie­czeń­stwa i cią­gło­ści państwa.

W porów­na­niu z innymi kra­jami euro­pej­skimi cena pracy w Pol­sce jest sto­sun­kowo niska. Koszt jed­nej godziny pracy w pol­skim prze­my­śle prze­twór­czym wynosi około 3,9 Euro i jest znacz­nie niż­szy niż śred­nia w Unii Euro­pej­skiej. Koszt jed­nej godziny pracy w Pol­sce jest sie­dem razy mniej­szy niż w Niem­czech i Bel­gii, ponad sze­ścio­krot­nie niż­szy niż w Danii, Austrii, Szwe­cji i Fran­cji. Wydaj­ność pracy w Pol­sce, na sku­tek zanie­dbań inwe­sty­cyj­nych i gor­szego poziomu uzbro­je­nia tech­nicz­nego prze­my­słu, jest tylko dwu­krot­nie niż­sza niż śred­nia w UE.

Wyna­gro­dze­nie brutto w Pol­sce sta­nowi 71% kosz­tów pracy pono­szo­nych przez przed­się­bior­ców, a poza­pła­cowe wydatki socjalne, obcią­ża­jące pra­co­dawcę, sta­no­wią 29% ich kosz­tów. W kra­jach UE udział wyna­gro­dze­nia brutto i kosz­tów poza­pła­co­wych wynosi prze­cięt­nie odpo­wied­nio 66% i 33%, co ozna­cza, iż zacho­wu­jąc róż­nice w glo­bal­nym uję­ciu finan­so­wym, rela­cje te w uję­ciu pro­cen­to­wym są zbli­żone, a nawet wydatki na cele socjalne są tam większe.

Nie możemy ścigać się z kra­jami azja­tyc­kimi w zakre­sie zmniej­sza­nia kosz­tów pracy, ze względu na sze­reg róż­nią­cych nas uwa­run­ko­wań kul­tu­ro­wych, cywi­li­za­cyj­nych i geo­gra­ficz­nych. Żyjąc w Euro­pie powin­ni­śmy brać przy­kład z naj­bo­gat­szych kra­jów i, dążąc do wyrów­ny­wa­nia rela­cji pła­co­wych, sko­rzy­stać z ich doświadczeń.

Twier­dze­nie libe­ral­nych eks­per­tów gospo­dar­czych, że wyso­kie koszty pracy są pod­sta­wową barierą roz­woju gospo­dar­czego, jest z gruntu fał­szywe. Naj­waż­niej­szą przy­czyną zała­ma­nia się sytu­acji finan­so­wej przed­się­biorstw oraz główną barierą roz­woju gospo­dar­czego Pol­ski nie są rze­kome wyso­kie koszty pracy ale utrzy­my­wa­nie przez Radę Poli­tyki Pie­nięż­nej wyso­kich stóp pro­cen­to­wych banku cen­tral­nego i nie­re­alny kurs zło­tego pol­skiego wobec innych głów­nych walut (USD i Euro). O wiele więk­szym obcią­że­niem dla pol­skiej gospo­darki, w porów­na­niu z kosz­tami pracy, jest swo­isty poda­tek, haracz pobie­rany przez mię­dzy­na­ro­dowe insty­tu­cje kre­dy­towe (banki) od przed­się­bior­ców, w postaci wyso­kich odse­tek od kre­dy­tów. Koszty tego hara­czu prze­rzu­cane są przez przed­się­bior­ców na pra­cow­ni­ków, ze wszyst­kimi nega­tyw­nymi kon­se­kwen­cjami tego zjawiska.

Tak zwane restruk­tu­ry­za­cje prze­pro­wa­dzane w przed­się­bior­stwach, skut­ku­jące maso­wymi zwol­nie­niami pra­cow­ni­ków, pre­sja pra­co­daw­ców na obni­że­nie sta­wek godzi­no­wych pracy, płacy mini­mal­nej, obni­że­nie sta­wek za nad­go­dziny, uwła­cza­jące god­no­ści ludz­kiej zmiany w kodek­sie pracy, to nic innego, jak tylko roz­pacz­liwa próba rato­wa­nia przed­się­biorstw kosz­tem pogor­sze­nia sytu­acji docho­do­wej grup spo­łecz­nych, utrzy­mu­ją­cych się z pracy najemnej.

Tak dra­styczne warunki brze­gowe narzu­ciły pol­skiej gospo­darce mię­dzy­na­ro­dowe insty­tu­cje finan­sowe (Mię­dzy­na­ro­dowy Fun­dusz Walu­towy i Bak Świa­towy) przy współ­udziale Naro­do­wego Banku Pol­skiego i kolej­nych rzą­dów polskich.

Nie­do­sto­so­wa­nie się przed­się­biorstw do narzu­co­nych reguł gry skut­kuje ich upa­dło­ścią. Prze­rzu­ca­nie kosz­tów wyj­ścia z kry­zysu gospo­dar­czego na pra­cow­ni­ków, czy bez­ro­bot­nych lub naj­bied­niej­szych, jest poli­tyką anty­spo­łeczną, krót­ko­wzroczną, pro­wa­dzi jedy­nie do posze­rze­nia się dys­pro­por­cji pła­co­wych i zubo­że­nia około 2/3 ogółu zatrud­nio­nych, któ­rych wyna­gro­dze­nie nie osiąga nawet śred­niego poziomu w kraju. Nie­ustanne pogar­sza­nie warun­ków docho­do­wych coraz więk­szej grupy pra­cow­ni­ków, czy grup zawo­do­wych, skut­kuje zmniej­sze­niem popytu ryn­ko­wego, co hamuje roz­wój inwe­sty­cji i produkcji.

Klu­czem do roz­wią­za­nia pro­blemu bez­ro­bo­cia w Pol­sce, lub przy­naj­mniej zmniej­sze­nia jego kata­stro­ficz­nej skali, jest zmiana poli­tyki pie­nięż­nej Naro­do­wego Banku Pol­skiego i Rady Poli­tyki Pie­nięż­nej. Wyso­kie stopy pro­cen­towe kre­dy­tów inwe­sty­cyj­nych, pro­duk­cyj­nych i kon­sump­cyj­nych w znacz­nym stop­niu spo­wo­do­wane są poli­tyką utrzy­my­wa­nia wyso­kich stóp pro­cen­to­wych banku cen­tral­nego oraz poli­tyką wysy­sa­nia pie­nią­dza z pol­skiego sys­temu ban­ko­wego, za pomocą róż­nego rodzaju mani­pu­la­cji i instru­men­tów finan­so­wych. Zaprze­sta­nie przez NBP tej szko­dli­wej dla gospo­darki dzia­łal­no­ści zaowo­co­wa­łoby tym, iż banki komer­cyjne swoje środki finan­sowe, zamiast loko­wać w atrak­cyj­nych papie­rach war­to­ścio­wych emi­to­wa­nych przez NBP i Skarb Pań­stwa, z powodu braku alter­na­tywy, skie­ro­wa­łyby na dzia­łal­ność gospo­dar­czą w postaci znacz­nie tań­szych kredytów.

Uwol­nie­nie pol­skiej gospo­darki od duszą­cego ją hara­czu, pobie­ra­nego przez mię­dzy­na­ro­dowe i kra­jowe insty­tu­cje kre­dy­towe, przy­nio­słoby znaczną poprawę opła­cal­no­ści pro­duk­cji, a w kon­se­kwen­cji wzrost kon­ku­ren­cyj­no­ści pro­du­ko­wa­nych towa­rów, zarówno na kra­jo­wym rynku, jak i na ryn­kach międzynarodowych.

Waż­nym czyn­ni­kiem zwięk­sza­ją­cym bez­ro­bo­cie w Pol­sce jest brak ochrony cel­nej, nie­kon­tro­lo­wany import towa­rów, szcze­gól­nie o niskim stop­niu prze­two­rze­nia, które z powo­dze­niem mogłyby być pro­du­ko­wane w naszym kraju. Ponad połowa arty­ku­łów tego typu na naszym rynku pocho­dzi z importu, co ogra­ni­cza popyt na kra­jową pro­duk­cję. Dla­tego też wyeli­mi­no­wa­nie importu tych pro­duk­tów z naszego rynku jest istot­nym czyn­ni­kiem zmniej­sze­nia bezrobocia.

Z powodu anty­pol­skich moty­wa­cji libe­ra­ło­wie upar­cie reali­zują plan kolo­nial­nego uza­leż­nie­nia Pol­ski od mię­dzy­na­ro­do­wych insty­tu­cji finan­so­wych oraz orga­ni­za­cji gospo­dar­czych i politycznych.

Według tego planu, Pol­ska ma być wyłącz­nie ryn­kiem zbytu dla towa­rów pro­du­ko­wa­nych przez kraje wysoko roz­wi­nięte, swo­istym bufo­rem łago­dzą­cym cyklicz­nie powta­rza­jące się kry­zysy nad­pro­duk­cji w świa­to­wej gospo­darce oraz rezer­wu­arem i dostar­czy­cie­lem siły robo­czej w okre­sach koniunk­tury i świa­to­wego wzro­stu gospo­dar­czego. W tym kon­tek­ście rozumna ochrona pol­skiego rynku wewnętrz­nego powinna być inte­gral­nym i pod­sta­wo­wym ele­men­tem poli­tyki eko­no­micz­nej pań­stwa, pro­wa­dzą­cej do utrzy­ma­nia miejsc pracy i zmniej­sza­nia bezrobocia.

Po trzy­na­stu latach obo­wią­zy­wa­nia libe­ral­nej dok­tryny, wg któ­rej naj­lep­szą poli­tyką prze­my­słową jest jej brak, po trzy­na­stu latach braku lojal­no­ści nastę­pu­ją­cych po sobie ekip rzą­dzą­cych wobec wła­snego pań­stwa i narodu pol­skiego, po trzy­na­stu latach nisz­cze­nia struk­tur pań­stwa i gospo­darki, ist­nieje jesz­cze szansa naprawy, uzdro­wie­nia sytu­acji i wyj­ścia z kryzysu.

Poziom wyko­rzy­sta­nia poten­cjału pro­duk­cyj­nego pol­skiej gospo­darki wynosi 65%. Uru­cho­mie­nie tak znacz­nego nie­wy­ko­rzy­sta­nego poten­cjału jest warun­kiem koniecz­nym sku­tecz­nego wyeli­mi­no­wa­nia bez­ro­bo­cia. Odpo­wied­nia zmiana poli­tyki finan­so­wej pań­stwa, tj. poli­tyki pie­nięż­nej NBP i poli­tyki fiskalno-podatkowej rządu umoż­liwi sto­sun­kowo szyb­kie uru­cho­mie­nie zamro­żo­nych zdol­no­ści pro­duk­cyj­nych w prze­my­śle, a w kon­se­kwen­cji rów­nież szyb­kie ogra­ni­cze­nie bezrobocia.

Na tere­nach wiej­skich wystę­puje wyso­kie bez­ro­bo­cie, któ­rego stopa prze­kra­cza 41%. Barierą roz­woju gospo­dar­czego tych tere­nów jest nie­do­sta­teczny roz­wój infra­struk­tury. Loka­li­za­cja inwe­sty­cji prze­my­sło­wych i innych na tych obsza­rach jest wsku­tek tego znacz­nie utrud­niona. Natu­ral­nym roz­wią­za­niem tego pro­blemu jest roz­wój han­dlu, rze­mio­sła i usług, dzia­ła­ją­cych na rzecz, jak i wokół rol­nic­twa. Żaden pro­gram, prze­wi­du­jący roz­wój tych dzie­dzin na obsza­rach wiej­skich, nie przy­nie­sie pozy­tyw­nych skut­ków, bez zwięk­sze­nia popytu ryn­ko­wego lud­no­ści wiej­skiej. Opła­cal­ność pro­duk­cji rol­nej, zapew­nie­nie korzyst­nych cen na te pro­dukty, dopro­wa­dzi w kon­se­kwen­cji do wzro­stu zamoż­no­ści tej grupy spo­łecz­nej. Wzrost zamoż­no­ści oby­wa­teli Pol­ski utrzy­mu­ją­cych się z pro­duk­cji żywno­ści będzie pozy­tyw­nie oddzia­ły­wać eko­no­micz­nie na całą spo­łecz­ność zamiesz­ku­jącą obszary wiej­skie. Fun­du­sze wypra­co­wane w sek­to­rze rol­nic­twa zostaną prze­zna­czone na kon­sump­cję towa­rów wypro­du­ko­wa­nych w sek­to­rze rze­mio­sła i usług. Pojawi się zapo­trze­bo­wa­nie na dobra inwe­sty­cyjne i kon­sump­cyjne, usługi agro­tech­niczne i budow­lane, co pozy­tyw­nie oddzia­ły­wać będzie na roz­wój han­dlu. Takie usta­wie­nie rela­cji eko­no­micz­nych da gwa­ran­cję sku­tecz­nego har­mo­nij­nego roz­woju, pro­wa­dzą­cego w kon­se­kwen­cji do spadku bez­ro­bo­cia na obsza­rach wiejskich.

Zanim jed­nak pozy­tywne efekty pro­gramu gospo­dar­czego Samo­obrony Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej spo­wo­dują powszech­nie odczu­walną poprawę bytu oby­wa­teli, pil­nego roz­wią­za­nia wyma­gają aktu­alne, bie­żące trud­no­ści życia codzien­nego. Pil­nej ochrony i pomocy socjal­nej, w ramach cywi­li­za­cyj­nej zasady soli­da­ry­zmu spo­łecz­nego, wyma­gają naj­słab­sze eko­no­micz­nie grupy spo­łeczne, szcze­gól­nie poszko­do­wane przez skutki pro­wa­dzo­nej dotych­czas neo­li­be­ral­nej poli­tyki społeczno-gospodarczej.

W ramach tych dzia­łań ist­nieje pilna koniecz­ność pod­ję­cia wzmo­żo­nych wysił­ków pań­stwa, mają­cych na celu ogra­ni­cze­nie i likwi­da­cję zja­wi­ska nie­do­ży­wie­nia i głodu. Per­ma­nentne nie­do­ży­wie­nie znacz­nej czę­ści naszego spo­łe­czeń­stwa, szcze­gól­nie dzieci i mło­dzieży, stwa­rza poważne zagro­że­nie dla ich pra­wi­dło­wego roz­woju psy­cho­fi­zycz­nego i skut­ko­wać będzie roz­wo­jem sze­regu cho­rób, szcze­gól­nie spo­łecz­nych. Wydatki pań­stwa, zwią­zane z lecze­niem i zapo­bie­ga­niem skut­kom nie­do­ży­wie­nia spo­łe­czeń­stwa, wzra­stać będą w spo­sób lawi­nowy w okre­sie naj­bliż­szych dzie­się­ciu lat. Wzrost liczby osób cho­rych, nie­peł­no­spraw­nych, inwa­li­dów, osób nie­zdol­nych do pracy i samo­dziel­nego utrzy­ma­nia się, w powią­za­niu ze zja­wi­skiem sta­rze­nia się spo­łe­czeń­stwa i osią­ga­niem wieku eme­ry­tal­nego przez oby­wa­teli powo­jen­nego wyżu demo­gra­ficz­nego, może stać się w nie­od­le­głej przy­szło­ści poważną barierę roz­wo­jową naszej gospo­darki i państwa.

Koniecz­ność zapo­bie­ga­nia nega­tyw­nym zja­wi­skom ubó­stwa wynika nie tylko z huma­ni­ta­ry­zmu i cywi­li­za­cyj­nej wraż­li­wo­ści spo­łecz­nej pań­stwa. Idzie tu o swo­istą inwe­sty­cję w przy­szłość, warun­ku­jącą wła­ściwy roz­wój gospo­dar­czy i spo­łeczny. W tym kon­tek­ście aktywna poli­tyka spo­łeczna pań­stwa, obok wła­ści­wie ukie­run­ko­wa­nej poli­tyki edu­ka­cyj­nej, powinna być inte­gral­nym i istot­nym ele­men­tem każ­dego pro­gramu społeczno-gospodarczego. Wszech­obecna, pora­ża­jąca znie­czu­lica i powszechny brak wraż­li­wo­ści neo­li­be­ral­nych elit rzą­dzą­cych na nega­tywne zja­wi­ska, świad­czą o braku zain­te­re­so­wa­nia z ich strony nie tylko bie­żą­cymi pro­ble­mami kraju, ale rów­nież jego przy­szło­ścią, losem narodu. Inte­re­suje ich wyłącz­nie bie­żąca eks­plo­ata­cja zaso­bów natu­ral­nych i ludz­kich, wyzysk spo­łeczny jak naj­mniej­szym kosz­tem wła­snym, nie­uchron­nie pro­wa­dzący nie tylko do kata­strofy eko­no­micz­nej i eko­lo­gicz­nej, ale przede wszyst­kim, nie­od­wra­cal­nej w skut­kach, kata­strofy demo­gra­ficz­nej i społecznej.

Bul­wer­su­jący i nie do zaak­cep­to­wa­nia jest fakt posze­rza­nia się grupy oby­wa­teli naszego kraju per­ma­nent­nie głod­nych i nie­do­ży­wio­nych, w sytu­acji prze­peł­nie­nia pro­duk­tami rol­nymi maga­zy­nów Agen­cji Rynku Rol­nego. Pil­nego wspar­cia rze­czo­wego i finan­so­wego ocze­kują gminy oraz orga­ni­za­cje spo­łeczne, zaj­mu­jące się ogra­ni­cza­niem skut­ków ubó­stwa i głodu, szcze­gól­nie wśród dzieci i młodzieży.

Samo­obrona Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej, w swoim pro­gra­mie poprawy stan­dardu życia oby­wa­teli naszego kraju, dużą wagę przy­kłada do likwi­da­cji skut­ków powszech­nego nie­do­ży­wie­nia i głodu wśród dzieci i mło­dzieży. Nie­zbędne jest sys­te­mowe sko­re­lo­wa­nie dzia­łań w tym zakre­sie mię­dzy jed­nost­kami admi­ni­stra­cji rzą­do­wej i samo­rzą­do­wej (gmin­nej powia­to­wej i woje­wódz­kiej). Dość dobrze zacho­wana sieć sto­łó­wek w pla­ców­kach oświa­to­wych daje realną moż­li­wość szyb­kiej i sku­tecz­nej reali­za­cji tego pro­gramu. Ist­nieje duża szansa, po doko­na­niu odpo­wied­nich zmian orga­ni­za­cyj­nych i legi­sla­cyj­nych, zapew­nie­nia każ­demu głod­nemu dziecku, dwóch peł­no­ka­lo­rycz­nych posił­ków dzien­nie. Środki rze­czowe w postaci pod­sta­wo­wych pro­duk­tów rol­nych, takich jak mięso dro­biowe, wie­przowe, wołowe, mąka, mleko, cukier i inne, pocho­dzi­łyby z zaso­bów Agen­cji Rynku Rol­nego, która doko­nu­jąc inter­wen­cji na rynku rol­nym byłaby zobo­wią­zana zaspo­koić przede wszyst­kim potrzeby wyni­ka­jące z pro­gramu. Środki finan­sowe pocho­dzi­łyby głów­nie z budżetu pań­stwa, ale rów­nież z fun­du­szu celo­wego gro­ma­dzą­cego wszel­kie środki poza­bu­dże­towe pocho­dzące z dobro­wol­nych świad­czeń firm i lud­no­ści oraz z innych źródeł, np. już funk­cjo­nu­ją­cych gra­nicz­nych cel­nych opłat wyrównawczych.

Posze­rze­nie rze­czo­wych świad­czeń pań­stwa poprzez zwięk­sze­nie spo­ży­cia zbio­ro­wego, w sytu­acji kry­zysu gospo­dar­czego i pogar­sza­ją­cych się warun­ków życia wielu milio­nów oby­wa­teli, jest jego kon­sty­tu­cyj­nym obo­wiąz­kiem. W miarę stop­nio­wego posze­rza­nia zadań pro­gramu, poza wyko­rzy­sta­niem bazy żywie­nio­wej, opar­tej na sieci sto­łó­wek szkol­nych, moż­liwe byłoby włą­cze­nie innych obiek­tów przy­sto­so­wa­nych do świad­cze­nia usług gastro­no­micz­nych. Włą­cze­nie do spo­ży­cia zbio­ro­wego oby­wa­teli wyma­ga­ją­cych wspar­cia, spo­wo­duje pozy­tywne skutki dla gospo­darki. Zwięk­szy bowiem efek­tywny popyt kon­sump­cyjny na rynku a tym samym moż­li­wo­ści zbytu pro­duk­cji i usług.

Waż­nym zada­niem jest zmiana podej­ścia pań­stwa do pro­blemu bez­ro­bo­cia. Funk­cję socjalno-osłonową w sto­sunku do bez­ro­bot­nych, dla któ­rych urzędy pracy nie mają pro­po­zy­cji odpo­wied­niego zatrud­nie­nia, peł­nią zasiłki dla bez­ro­bot­nych, wypła­cane obec­nie jedy­nie przez okres sze­ściu mie­sięcy od momentu utraty zatrud­nie­nia, w sym­bo­licz­nej wyso­ko­ści z Fun­du­szu Pracy.

Bio­rąc pod uwagę fakt, iż wydatki pań­stwa na pomoc spo­łeczną kształ­tują się na sym­bo­licz­nym pozio­mie 1% PKB, sytu­acja mate­rialna i bytowa osób i ich rodzin, pozba­wio­nych sta­łego źródła utrzy­ma­nia, jest nie­zwy­kle trudna i dra­ma­tyczna. Taka sytu­acja z punktu widze­nia pań­stwa prawa jest nie­do­pusz­czalna. Oby­wa­tel wno­sząc obo­wiąz­kowe składki na ubez­pie­cze­nia spo­łeczne winien mieć prawo do peł­nego zabez­pie­cze­nia socjal­nego w trud­nych sytu­acjach życio­wych, od niego nie­za­leż­nych, aby zapew­nić godny byt sobie i swo­jej rodzi­nie. Taka powinna być jedna z pod­sta­wo­wych funk­cji państwa.

Samo­obrona RP postu­luje roz­wią­za­nie tego pro­blemu w taki spo­sób, aby wyso­kość i czas otrzy­my­wa­nia zasił­ków dla bez­ro­bot­nych powią­zać z cza­sem opła­ca­nia skła­dek na ubez­pie­cze­nia spo­łeczne pod­czas aktyw­no­ści zawo­do­wej i stale moni­to­ro­wa­nymi kosz­tami utrzy­ma­nia. Środki finan­sowe, jakie oby­wa­tel otrzy­muje od pań­stwa, winny star­czyć nie tylko na pokry­cie pod­sta­wo­wych opłat byto­wych (np. czynsz, opłaty za ener­gię), ale rów­nież godne życie. Tzw. pomoc spo­łeczna reali­zo­wana przez admi­ni­stra­cję rzą­dową, samo­rządy i orga­ni­za­cje cha­ry­ta­tywne winna mieć wyłącz­nie cha­rak­ter wspo­ma­ga­jący regu­larną pomoc pań­stwa wszę­dzie tam, gdzie wyma­gają tego oko­licz­no­ści środo­wi­skowe lub życiowe bene­fi­cjenta takiej pomocy.

W tym celu Samo­obrona RP proponuje:

# wpro­wa­dze­nie powszech­nych zasił­ków dla bez­ro­bot­nych, któ­rzy bez wła­snej winy nie mogą zna­leźć pracy, na pozio­mie mini­mum socjal­nego,
# zwol­nie­nie z podatku od docho­dów oso­bi­stych (PIT) płac, eme­ry­tur i rent na pozio­mie mini­mum socjal­nego,
# wpro­wa­dze­nie kwoty wol­nej od opo­dat­ko­wa­nia w wyso­ko­ści odpo­wia­da­ją­cej mini­mum socjal­nemu tj. około 8,8 tys. zł rocz­nie,
# wpro­wa­dze­nie czwar­tej grupy podat­ko­wej o stawce w wyso­ko­ści 50% dla docho­dów oso­bi­stych powy­żej 144tys. zł rocznie.

Samo­obrona RP, w związku z kry­tyczną sytu­acją społeczno-gospodarczą w kraju, uważa, że zasiłki dla bez­ro­bot­nych powinny wyno­sić tyle, co poziom mini­mum socjal­nego. Na ten cel w budże­cie potrzeba rocz­nie około 30 mld zł. Uwa­żamy rów­nież, iż należy zwol­nić od podatku od docho­dów oso­bi­stych płace, eme­ry­tury i renty na pozio­mie mini­mum socjal­nego, co spo­wo­duje uszczu­ple­nie docho­dów budżetu w wyso­ko­ści około 47% docho­dów z tytułu podatku od docho­dów oso­bi­stych lud­no­ści, czyli około 13 mld zł. Na naj­pil­niej­sze cele spo­łeczne Samo­obrona RP postu­luje wydat­ko­wa­nie z budżetu pań­stwa kwoty 41 mld zł. Nie spo­wo­duje to jed­nak dodat­ko­wego defi­cytu budże­to­wego, gdyż zostałby on skom­pen­so­wany docho­dami z pro­jek­to­wa­nego podatku obro­to­wego w kwo­cie około 43 mld zł.

Samo­obrona RP kry­tycz­nie oce­nia zało­że­nia i reali­za­cję tzw. reformy eme­ry­tal­nej — zało­że­nia i wdra­ża­nie ustawy z sierp­nia 1997 r. o orga­ni­za­cji i funk­cjo­no­wa­niu fun­du­szy eme­ry­tal­nych. Utwo­rzono obok pań­stwo­wego Fun­du­szu Ubez­pie­czeń Spo­łecz­nych (FUS), zarzą­dza­nego przez Zakład Ubez­pie­czeń Spo­łecz­nych, drugi filar sys­temu eme­ry­tal­nego — otwarte kapi­ta­łowe fun­du­sze eme­ry­talne, zarzą­dzane przez pry­watne towa­rzy­stwa emerytalne.

Celem fun­du­szy kapi­ta­ło­wych, które mają cha­rak­ter obo­wiąz­kowy jest gro­ma­dze­nie środ­ków pie­nięż­nych ze skła­dek eme­ry­tal­nych i ich loko­wa­nie (inwe­sto­wa­nie) z prze­zna­cze­niem na wypłatę człon­kom fun­du­szu po osią­gnię­ciu przez nich wieku emerytalnego.

Utwo­rze­nie kapi­ta­ło­wego obo­wiąz­ko­wego sys­temu eme­ry­tal­nego spo­wo­do­wało osła­bie­nie finan­sowe FUS, jego zdol­no­ści do wypła­ca­nia świad­czeń. To wyma­gało dofi­nan­so­wa­nie go z budżetu pań­stwa. Aktu­al­nie zobo­wią­za­nia FUS wobec budżetu pań­stwa z tego tytułu wyno­szą 8 mld zł, w tym 2 mld zł z tytułu odsetek.

Istot­nym efek­tem reformy eme­ry­tal­nej będzie dra­styczne zre­du­ko­wa­nie stopy zastę­po­wal­no­ści docho­dów z pracy (wyna­gro­dzeń) przez eme­ry­tury. Nigdzie w Euro­pie nie ma takiego, jak w Pol­sce, roz­wią­za­nia sys­te­mo­wego, zmu­sza­ją­cego pra­cow­ni­ków do odpro­wa­dza­nia skła­dek do pry­wat­nych fun­du­szy eme­ry­tal­nych. W Pol­sce są one przy tym zarzą­dzane głów­nie przez zachod­nie grupy kapi­ta­łowe (bankowo-ubezpieczeniowe).

Samo­obrona RP postu­luje takie zmiany o cha­rak­te­rze legi­sla­cyj­nym, aby środki pie­niężne w postaci skła­dek ubez­pie­cze­nio­wych i ren­to­wych, pła­co­nych przez oby­wa­teli pod­czas ich aktyw­no­ści zawo­do­wej, były w pełni pod kon­trolą pań­stwa pol­skiego. Środki gro­ma­dzone w tym celu, w fun­du­szach eme­ry­tal­nych powinny być wyko­rzy­sty­wane na uczest­ni­cze­nie w finan­so­wa­niu bie­żą­cych potrzeb pań­stwa w zakre­sie zabez­pie­cze­nia społecznego.

Zasad­ni­czą sprawą w napra­wie sys­temu eme­ry­tal­nego jest zagwa­ran­to­wa­nie dobro­wol­no­ści przy­stę­po­wa­nia do pry­wat­nych kapi­ta­ło­wych fun­du­szy eme­ry­tal­nych, co zwięk­szy­łoby moż­li­wo­ści zbli­że­nia poziomu przy­szłych eme­ry­tur do płac. Oprócz fun­du­szy kapi­ta­ło­wych (dobro­wol­nych) powi­nien funk­cjo­no­wać jeden pań­stwowy, kapi­ta­łowy otwarty fun­dusz eme­ry­talny (nie­za­leż­nie od FUS).

Spro­wa­dze­nie fun­du­szy eme­ry­tal­nych wyłącz­nie do roli ban­kiera, który bez żadnej odpo­wie­dzial­no­ści i ryzyka, w pro­sty spo­sób jedy­nie gro­ma­dzi fun­du­sze, jest wyni­kiem poważ­nego błędu sys­te­mo­wego popeł­nio­nego na eta­pie pro­jek­to­wa­nia reformy eme­ry­tal­nej. Dla­tego też wymaga on pil­nej naprawy poprzez zmiany prawne.

Należy rów­nież brać pod uwagę pro­blemy 5,5 milio­no­wej rze­szy nie­peł­no­spraw­nych oby­wa­teli naszego kraju. Pomoc pań­stwa tej gru­pie powinna się wyra­żać nie tylko w for­mie pomocy czy­sto mate­rial­nej, ale przede wszyst­kim w for­mie pomocy uła­twia­ją­cej inte­gra­cję środo­wi­ska z pozo­sta­łymi oby­wa­te­lami naszego kraju. Pań­stwo winno wspie­rać róż­no­rodne formy aktyw­no­ści zawo­do­wej nie­peł­no­spraw­nych oby­wa­teli poprzez roz­wój jed­no­stek gospo­dar­czych we wszel­kich ich for­mach orga­ni­za­cyj­nych, które poprzez spo­łecz­nie uży­teczną pracę pro­wa­dzi­łyby do reha­bi­li­ta­cji osób nie­peł­no­spraw­nych oraz zapew­ni­łyby im i ich rodzi­nom środki do god­nego życia.

Ogra­ni­cza­nie przez libe­ralne rządy kon­sty­tu­cyj­nych praw osób nie­peł­no­spraw­nych, poprzez dopro­wa­dze­nie do zapa­ści lub likwi­da­cji spół­dziel­czo­ści inwa­li­dów i zakła­dów pracy chro­nio­nej, jest pogwał­ce­niem Kon­sty­tu­cji RP, a w szcze­gól­no­ści art. 69, który sta­nowi, że:

Oso­bom nie­peł­no­spraw­nym wła­dze publiczne udzie­lają, zgod­nie z ustawą, pomocy w zabez­pie­cza­niu egzy­sten­cji, przy­spo­so­bie­niu do pracy oraz komu­ni­ka­cji społecznej.”

VI. OCHRONA ŚRODOWISKA

Dobry stan środo­wi­ska natu­ral­nego może przy­czy­nić się do roz­woju wielu dzie­dzin gospo­darki. Brak o to dba­ło­ści przez pań­stwo i jego oby­wa­teli może stać się barierą roz­woju i przy­czy­nić się do upadku wraż­li­wych eko­lo­gicz­nie dzie­dzin gospo­darki, takich jak rol­nic­two i tury­styka. Wła­ściwa poli­tyka pań­stwa pro­wa­dzona w tym zakre­sie — pro­mo­wa­nia inwe­sty­cji chro­nią­cych środo­wi­sko natu­ralne, pro­mo­wa­nia pro­eko­lo­gicz­nych tech­no­lo­gii pro­duk­cji w prze­my­śle i rol­nic­twie oraz postaw oby­wa­tel­skich w zakre­sie ochrony środo­wi­ska natu­ral­nego i zdro­wego stylu życia, może w przy­szło­ści przy­nieść pań­stwu i jego oby­wa­te­lom spore wymierne korzy­ści eko­no­miczne i społeczne.

Koniecz­ność ochrony gleby, wód i powie­trza wymu­sza na pań­stwie wpro­wa­dze­nie sku­tecz­nych instru­men­tów praw­nych, eko­no­micz­nych i orga­ni­za­cyj­nych zachę­ca­ją­cych do:

# rozum­nego i racjo­nal­nego gospo­da­ro­wa­nia rodzi­mymi surow­cami,
# wła­ści­wej gospo­darki odpa­dami i surow­cami wtór­nymi,
# racjo­nal­nego wyko­rzy­sta­nia ener­gii,
# wyko­rzy­sta­nie ener­gii odna­wial­nej, w tym bio­pa­liw ze szcze­gólny uwzględ­nie­niem bio­pa­liw płyn­nych,
# racjo­nalne gospo­da­ro­wa­nie wodą.

Sto­so­wane tech­no­lo­gie pro­duk­cji zarówno w prze­my­śle jak i rol­nic­twie mają zna­czący wpływ na jakość, stan­dard życia i zdro­wot­ność oby­wa­teli. Nie wolno baga­te­li­zo­wać tej pro­stej zależ­no­ści. Wszel­kie inwe­sty­cje kapi­tału rodzi­mego i zagra­nicz­nego loko­wane na tere­nie Pol­ski winny być oce­niane rów­nież z punktu widze­nia ich oddzia­ły­wa­nia na środo­wi­sko naturalne.

Dużym atu­tem Pol­ski jest nie ska­żone środo­wi­sko natu­ralne tere­nów wiej­skich. Fakt ten jest szansą dla roz­woju pol­skiego rol­nic­twa w Unii Euro­pej­skiej. Szansą taką jest rów­nież jego struk­tura oparta o gospo­dar­stwa rodzinne. Żywność pro­du­ko­wana w Pol­sce w wyniku sto­so­wa­nych pro­eko­lo­gicz­nych tech­no­lo­gii pro­duk­cji speł­nia wszel­kie stan­dardy dla zdro­wej żywno­ści i powinna dzięki wła­ści­wie pro­wa­dzo­nej poli­tyce pań­stwa w zakre­sie pro­mo­cji pol­skiego rol­nic­twa być zna­czą­cym ele­men­tem naszego eks­portu. Szansę tą trzeba wyko­rzy­stać zapo­bie­ga­jąc ten­den­cjom wpro­wa­dza­nia do pro­duk­cji rol­nej tech­no­lo­gii nisz­czą­cej środo­wi­sko natu­ralne oraz nie speł­nia­ją­cych stan­dar­dów dla zdro­wej żywności.

Takim zagro­że­niem dla środo­wi­ska natu­ral­nego oraz postrze­ga­nia Pol­ski przez naszych sąsia­dów jako pro­du­centa war­to­ścio­wych pro­duk­tów rol­nych jest gło­śno akcen­to­wany przez Samo­obronę RP roz­wój prze­my­sło­wego tuczu trzody chlew­nej. Spe­cy­fika tech­no­lo­gii pro­duk­cji spra­wia, iż powo­duje on znaczne, czę­sto nie­od­wra­calne szkody w środo­wi­sku natu­ral­nym. Szcze­gól­nie nie­bez­pieczne jest w wyniku tej dzia­łal­no­ści trwałe zanie­czysz­cze­nie gleby, wód grun­to­wych oraz innych cie­ków wod­nych. Sto­so­wany rodzaj pasz zawie­ra­jący szko­dliwe dla zdro­wia czło­wieka kom­po­nenty, powo­duje iż mięso pro­du­ko­wane tą metodą jest nie tylko wąt­pli­wej jako­ści, ale w przy­szło­ści w wyniku jego spo­ży­wa­nia może rów­nież zagra­żać zdro­wiu kon­su­men­tów. Brak sto­sow­nych zabez­pie­czeń i brak dba­ło­ści o stan środo­wi­ska natu­ral­nego oraz brak dba­ło­ści o jakość pro­du­ko­wa­nego mięsa przez przed­się­bior­ców pro­wa­dzą­cych prze­my­słowy tucz trzody chlew­nej, jest jed­nym z powo­dów bez­wa­run­ko­wego sprze­ciwu Samo­obrony RP wobec tego typu dzia­łal­no­ści na tere­nie Polski.

Wyma­ga­nia Unii Euro­pej­skiej w zakre­sie ochrony środo­wi­ska są bar­dzo duże. Kwoty finan­sowe prze­zna­czone przez UE są zna­czące bowiem prze­wi­duje się, iż na poprawę stanu środo­wi­ska koszty tych inwe­sty­cji, nie­zbęd­nych dla speł­nie­nia wymo­gów Unii, mogą wynieść łącznie ok. 120 mld euro dla 10 kra­jów. Rodzi to pewne nadzieje na moż­li­wość sfi­nan­so­wa­nia naj­pil­niej­szych potrzeb w zakre­sie ochrony środo­wi­ska, jed­nak rów­nież budzi duży nie­po­kój, czy potrzeba znacz­nych nakła­dów finan­so­wych na wyrów­na­nie róż­nic w tej dzie­dzi­nie pomię­dzy człon­kami Unii a nowymi pań­stwami człon­kow­skimi nie prze­kro­czy moż­li­wo­ści budże­to­wych naszego państwa.

Pomoc Unii Euro­pej­skiej w zakre­sie ochrony środo­wi­ska mogą otrzy­mać samo­rządy lokalne lub związki komu­nalne, dla pro­jek­tów w zakre­sie dostaw wody pit­nej, odpro­wa­dza­nia i oczysz­cza­nia ście­ków, uty­li­za­cji odpa­dów i ochrony atmos­fery. Środki finan­sowe, o które można się ubie­gać, są prze­ka­zy­wane do Naro­do­wego Fun­du­szu Ochrony Środo­wi­ska i Gospo­darki Wod­nej. Dla­tego ist­nie pilna potrzeba wykształ­ce­nia sto­sow­nej liczby spe­cja­li­stów w zakre­sie ochrony środo­wi­ska oraz pozy­ski­wa­nia fun­du­szy unij­nych na ten cel.

VII. OCHRONA ZDROWIA

W zakre­sie ochrony zdro­wia Samo­obrona RP opo­wiada się za peł­nym przy­wró­ce­niem odpo­wie­dzial­no­ści pań­stwa za jego poli­tykę zdro­wotną. Zmiana tej poli­tyki powinna pole­gać na cał­ko­wi­tym wyco­fa­niu się z czy­sto komer­cyj­nego podej­ścia do usług zdro­wot­nych, na rzecz rze­czy­wi­stego zaspo­ko­je­nia potrzeb zdro­wot­nych spo­łe­czeń­stwa. Zapew­nie­nie rów­nej dostęp­no­ści do świad­czeń zdro­wot­nych nie powinno być trak­to­wane, jako prze­jaw dobrej woli kolej­nych ekip rzą­dzą­cych, ale jako ich pod­sta­wowy kon­sty­tu­cyjny obo­wią­zek, okre­ślony w art. 68 Kon­sty­tu­cji RP, sta­no­wią­cym, że:

1 .Każdy ma prawo do ochrony zdro­wia.
2. Oby­wa­te­lom, nie­za­leż­nie od ich sytu­acji mate­rial­nej, wła­dze publiczne zapew­niają równy dostęp do świad­czeń opieki zdro­wot­nej finan­so­wa­nej ze środ­ków publicznych.”

Ozna­cza to, iż o dostęp­no­ści oby­wa­teli do świad­czeń zdro­wot­nych winny decy­do­wać ich rze­czy­wi­ste potrzeby w tym zakre­sie, a finan­so­wa­nie tych świad­czeń powinno opie­rać się o realną kal­ku­la­cję uwzględ­nia­jącą rów­nież zapew­nie­nie pra­cow­ni­kom służby zdro­wia god­nego wyna­gro­dze­nia za wno­szony wysi­łek i świad­czoną pracę. Będzie to moż­liwe dzięki szcze­gó­łowo pro­wa­dzo­nej przez leka­rzy sta­ty­styce medycz­nej. Na pod­sta­wie zebra­nych w ten spo­sób danych, można osza­co­wać regio­nal­nie zróż­ni­co­wane potrzeby spo­łeczne w zakre­sie ochrony zdro­wia dla całego kraju oraz opra­co­wać kata­log pro­ce­dur i stan­dar­dów medycz­nych. W opar­ciu o wymie­nione para­me­try ist­nieje moż­li­wość poli­cze­nia fak­tycz­nych kosz­tów ochrony zdro­wia w Pol­sce. Kto będzie w osta­tecz­nym roz­ra­chunku dys­po­nen­tem zgro­ma­dzo­nych środ­ków prze­zna­czo­nych na ochronę zdro­wia, kto będzie fizycz­nie płat­ni­kiem i jak będzie się nazy­wała insty­tu­cja reali­zu­jąca te zada­nia jest sprawą dru­go­pla­nową. Samo­obrona RP uważa, iż zmar­no­tra­wiono wystar­cza­jącą ilość publicz­nych środ­ków finan­so­wych na nic nowego nie wno­szące reformy, zmiany nazw insty­tu­cji, orga­ni­za­cję ich sie­dzib, zmiany samo­cho­dów służ­bo­wych, szyl­dów, pie­czą­tek i tysięcy innych absur­dal­nych wydatków.

Zało­że­niem głów­nym pro­gramu Samo­obrony RP jest bez­płatna, ogól­nie dostępna opieka zdro­wotna reali­zo­wana ze skła­dek Naro­do­wego Fun­du­szu Zdro­wia i Mini­stra Zdro­wia dla wszyst­kich oby­wa­teli RP.

Celem jest spraw­nie dzia­ła­jący sys­tem opieki zdro­wot­nej, oparty na zasa­dzie soli­da­ry­zmu spo­łecz­nego, wysoki poziom udzie­la­nia i finan­so­wa­nia świad­czeń zdro­wot­nych, godne warunki korzy­sta­nia z gwa­ran­to­wa­nej opieki zdro­wot­nej i wła­ściwe zarobki kadr medycznych.

Aby osią­gnąć zało­żone cele proponujemy:

# wszyst­kie szpi­tale będą finan­so­wane ze środ­ków publicz­nych,
# stwo­rze­nie sieci woje­wódz­kich szpi­tali komu­nal­nych, które prze­zna­czone będą do lecze­nia także osób nie ubez­pie­czo­nych, sta­no­wić będą rów­nież nie­zbędną rezer­wową bazę łóżkową zabez­pie­cza­jącą ewen­tu­alne, nie­prze­wi­dy­walne zda­rze­nia — epi­de­mie, klę­ski żywio­łowe i inne,
# szpi­tale będą dys­po­no­wać glo­bal­nymi budże­tami, kon­trak­to­wa­nymi w opar­ciu o pro­gno­zo­wane lokalne potrzeby spo­łeczne,
# całe lecz­nic­two ambu­la­to­ryjne finan­so­wane jest z Naro­do­wego Fun­du­szu Zdro­wia,
# szpi­tale i inne pla­cówki medyczne zbyt czę­sto peł­nią rolę socjalną w zastęp­stwie źle funk­cjo­nu­ją­cego sys­temu opieki spo­łecz­nej, dla­tego inte­gralną czę­ścią pro­gramu naprawy sys­temu opieki zdro­wot­nej winno być opra­co­wa­nie i wdro­że­nie sieci pla­có­wek opieki spo­łecz­nej, domów spo­koj­nej sta­ro­ści i hospi­cjów,
# powrót opieki medycz­nej do szkół i pla­có­wek wycho­waw­czych,
# roz­wój sys­temu ratow­nic­twa medycz­nego,
# zawie­sze­nie dłu­gów pla­có­wek służby zdro­wia, zdy­scy­pli­no­wa­nie kadry kie­row­ni­czej i pro­wa­dze­nie regu­lar­nych kon­troli, pozwoli zagwa­ran­to­wać wła­ściwą opiekę medyczną i sta­bil­ność finan­sową,
# zli­kwi­do­wa­nie korup­cji, nepo­ty­zmu i nie­go­spo­dar­no­ści w i wokół ochrony zdro­wia,
# okre­śle­nie jasnych przej­rzy­stych reguł towa­rzy­szą­cym zaku­pom leków i sprzętu medycz­nego,
# udział towa­rzystw ubez­pie­cze­nio­wych w finan­so­wa­niu lecze­nia skut­ków wypad­ków komu­ni­ka­cyj­nych,
# finan­so­wa­nie lecze­nia z fun­du­szu ubez­pie­czeń od następstw nie­szczę­śli­wych wypadków.

Odręb­nym pro­ble­mem jest uwłasz­cze­nie się wąskiej grupy kadry kie­row­ni­czej na spo­łecz­nym majątku służby zdro­wia. Mają­tek ten trzeba rze­tel­nie zin­wen­ta­ry­zo­wać i osza­co­wać jego war­tość. Tak zwane „pry­wa­ty­za­cje” prze­pro­wa­dzone z naru­sze­niem prawa, lub zby­wa­nie majątku znacz­nie poni­żej jego war­to­ści powinny zostać rze­tel­nie roz­li­czone, a odzy­skane w ten spo­sób środki zasi­lić spo­łeczną służbę zdrowia.

Pro­cesy zacho­dzące w spo­łe­czeń­stwie są ze sobą ściśle powią­zane i wszel­kie roz­wią­za­nia oparte na wąskich wyizo­lo­wa­nych opra­co­wa­niach mode­lo­wych nie przy­niosą pożą­da­nego rezultatu.

O sta­nie zdro­wot­no­ści oby­wa­teli decy­duje w znacz­nym zakre­sie ich sta­tus mate­rialny i poziom życia. Pro­gramy pro­mo­wa­nia zdro­wego stylu życia, czy zdro­wego odży­wia­nia muszą być sko­re­lo­wane z poprawą poziomu życia oby­wa­teli, z ich moż­li­wo­ściami mate­rial­nymi. W sytu­acji, gdy więk­szość Pola­ków boryka się z pod­sta­wo­wymi trud­no­ściami byto­wymi, ten istotny ele­ment pro­fi­lak­tyki zdro­wot­nej nie przy­nosi ocze­ki­wa­nych rezul­ta­tów. W miarę poprawy poziomu i stan­dardu życia oby­wa­teli, zmie­niać się będzie ich spo­sób odży­wia­nia, coraz czę­ściej pro­wa­dzić będą aktywny zdrowy tryb życia, zmie­niać się będą także ich potrzeby w zakre­sie ochrony zdro­wia. Samo­obrona RP dostrzega wagę tego pro­blemu — dla­tego tak silny nacisk kła­dziemy na pilne wdro­że­nie pro­gramu zabez­pie­cza­ją­cego każ­dej rodzi­nie godzi­wych warun­ków życia.

Konieczne są zmiany w usta­wie o zakła­dach opieki zdro­wot­nej w kie­runku ich prze­kształ­ce­nia we wła­ściwe pod­mioty mie­nia komu­nal­nego uży­tecz­no­ści publicz­nej. Powo­dem zmian jest pilna koniecz­ność wpro­wa­dze­nia peł­nej i rze­czy­wi­stej odpo­wie­dzial­no­ści kadry zarzą­dza­ją­cej jed­nost­kami służby zdro­wia za ich stan finan­sowy, przy jed­no­cze­snym zwięk­sze­niu upraw­nień Rad Spo­łecz­nych zakła­dów opieki zdro­wot­nej. Kon­trola środ­ków finan­so­wych oraz rygo­ry­styczne prze­strze­ga­nia zasad finan­so­wa­nia tych zakła­dów, jest nie­zbędne, aby gospo­darka środ­kami publicz­nymi nie była zagro­żona jak dotychczas.

Powyż­sze zało­że­nia to pro­gram napraw­czy ratu­jący sytu­ację zdro­wotną Pola­ków, zabez­pie­cza­jący mie­nie zakła­dów zdro­wot­nych i dający szansę god­nych warun­ków finan­so­wych dla jego pra­cow­ni­ków, gdyż bariera mate­rialna i anty­mo­ty­wa­cyjny sys­tem płac jest czę­sto powo­dem ogra­ni­cze­nia dostępu do nie­zbęd­nej wie­dzy i nie­moż­no­ści pod­no­sze­nia kwa­li­fi­ka­cji zawo­do­wej przez leka­rzy. Wpro­wa­dze­nie pra­wi­dło­wych rela­cji mię­dzy płacą pra­cow­nika, a jego umie­jęt­no­ściami i pozio­mem wykształ­ce­nia winno być fun­da­men­tem koniecz­nych prze­kształ­ceń pro­wa­dzą­cych do zapew­nie­nia powszech­no­ści dostępu oby­wa­teli do świad­czeń zdrowotnych.

Skut­kiem wpro­wa­dze­nia pro­gramu społeczno-gospodarczego Samo­obrony RP będzie zna­czący wzrost środ­ków finan­so­wych napły­wa­ją­cych do Naro­do­wego Fun­du­szu Zdro­wia, sza­co­wany na około 3 mld zł już w pierw­szym roku funk­cjo­no­wa­nia pro­gramu ze stałą ten­den­cją wzro­stową w latach następnych.

Groźne w swoim wymia­rze cho­roby spo­łeczne, takie jak gruź­lica i cho­roby płuc, coraz czę­ściej doty­kają naj­młod­szych oby­wa­teli naszego kraju. To wymaga pil­nej inter­wen­cji i pomocy pań­stwa w zwal­cza­niu i zapo­bie­ga­niu tym zja­wi­skom. Nie można pozo­sta­wić roz­wią­za­nia tej kwe­stii jedy­nie orga­ni­za­cjom spo­łecz­nym i charytatywnym.

Sze­roko pojęta pro­fi­lak­tyka, moni­to­ro­wa­nie i zwal­cza­nie roz­prze­strze­nia­ją­cych się cho­rób spo­łecz­nych, winno być bez względu na aktu­alny stan finan­sów publicz­nych pań­stwa zada­niem pierw­szo­pla­no­wym służby zdro­wia. Dotych­cza­sowe libe­ralne, wol­no­ryn­kowe podej­ście do pro­ble­mów zdro­wot­nych oby­wa­teli w czy­sto finan­so­wym uję­ciu, gdzie o życiu lub śmierci pacjenta decy­dują wyłącz­nie punkty, limity finan­sowe, rejony obo­wią­zy­wa­nia ubez­pie­cze­nia, posia­da­nie ubez­pie­cze­nia lub jego brak, jest jaw­nym łama­niem kon­sty­tu­cyj­nych praw oby­wa­teli Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej. Osoby odpo­wie­dzialne za dopro­wa­dze­nie do takich roz­wią­zań prawno-organizacyjnych w ochro­nie zdro­wia, za zmar­no­tra­wie­nie publicz­nych pie­nię­dzy winny zostać uka­rane z mocy prawa.

VIII. POLITYKA KULTURALNA

Narody wyra­żają się poprzez swoją kul­turę — mówi Ojciec Święty Jan Paweł II. Szcze­gól­nie widać to na przy­kła­dzie wła­śnie narodu papieża. Pol­ska zacho­wała swoją toż­sa­mość w trud­nych cza­sach roz­bio­rów, wojen i oku­pa­cji w głów­nej mie­rze dzięki kul­tu­rze. Obo­wiąz­kiem pań­stwa jest stała tro­ska o kul­turę naro­dową. Obo­wią­zek ten w ostat­nich latach nie był nale­ży­cie reali­zo­wany. Efek­tem tego jest z jed­nej strony zubo­że­nie środo­wisk twór­ców kul­tury i coraz gor­sza sytu­acja finan­sowa insty­tu­cji kul­tu­ral­nych, a z dru­giej zalew tanich obcych wzor­ców kul­tu­ro­wych, ame­ry­ka­ni­za­cja kul­tury maso­wej, sys­te­ma­tyczne ogra­ni­cza­nie roli kul­tury naro­do­wej i zatra­ca­nie pol­skiego dzie­dzic­twa kulturowego.

Pań­stwo musi być jed­nym z istot­nych mece­na­sów kul­tury. Rzecz­po­spo­lita nie może być jak chcą libe­ra­ło­wie — „noc­nym stró­żem” w sfe­rze kul­tury. Należy się­gnąć do wzor­ców zachod­nich, gdzie pań­stwo bez­po­śred­nio lub poprzez odpo­wied­nie insty­tu­cje two­rzy cały sys­tem finan­so­wa­nia zabyt­ków, biblio­tek, muzeów, teatrów i ama­tor­skich ruchów kulturowych.

Nie uwa­żamy aby wej­ście Pol­ski do UE było zagro­że­niem dla pol­skiej kul­tury. Sta­no­wić ono może nato­miast olbrzy­mie wyzwa­nie eko­no­miczne dla kul­tury naro­do­wej. Aby mu spro­stać Pań­stwo musi zna­cząco, począw­szy od 2004 r. zwięk­szyć budżet prze­zna­czony na kul­turę naro­dową jak rów­nież aktyw­nie wspie­rać dzia­ła­nia samo­rzą­dów lokal­nych w tym zakre­sie. Zde­cy­do­wa­nie jeste­śmy rów­nież za takimi zmia­nami sys­temu podat­ko­wego, który by umoż­li­wił poprzez odpisy podat­kowe — roz­wój zna­czą­cego mece­natu prywatnego.

Zadbać należy też o kul­tu­ro­twór­czą rolę publicz­nej tele­wi­zji i radia, które korzy­sta­jąc ze środ­ków oby­wa­teli RP w postaci abo­na­mentu powinny w więk­szym niż dotych­czas stop­niu pro­mo­wać i upo­wszech­niać kul­turę naro­dową i pol­skie dzie­dzic­two kul­tu­rowe. Doty­czy to rów­nież kul­tury pol­skiej two­rzo­nej nie­gdyś i obec­nie na emigracji.

IX. EDUKACJA

W zakre­sie poli­tyki edu­ka­cyj­nej pań­stwa Samo­obrona RP postu­luje rów­no­prawną — nie tylko for­malną, ale i przede wszyst­kim realną, dostęp­ność oby­wa­teli do bez­płat­nej edu­ka­cji na wszyst­kich jej szcze­blach i we wszyst­kich for­mach oraz opo­wiada się za pełną reali­za­cją kon­sty­tu­cyj­nych powin­no­ści pań­stwa w tym zakresie.

Trudna sytu­acja eko­no­miczna wielu rodzin staje się barierą unie­moż­li­wia­jącą dostęp do sze­roko poję­tej edu­ka­cji na wszyst­kich jej pozio­mach coraz więk­szej gru­pie dzieci i mło­dzieży. Staje się to powo­dem wystę­po­wa­nia w Pol­sce powszech­nego zja­wi­ska dzie­dzi­cze­nia niskiego wykształ­ce­nia i sta­tusu spo­łecz­nego, a w wielu przy­pad­kach rów­nież nędzy. Rów­ność szans w dostę­pie do edu­ka­cji to pod­sta­wowe kon­sty­tu­cyjne prawa oby­wa­tel­skie zapi­sane w Kon­sty­tu­cji RP.

Art. 70.

1. Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obo­wiąz­kowa.
2. Nauka w szko­łach publicz­nych jest bez­płatna.
3. Rodzice mają wol­ność wyboru dla swo­ich dzieci szkół innych niż publiczne. Oby­wa­tele i insty­tu­cje mają prawo zakła­da­nia szkół pod­sta­wo­wych, ponad­pod­sta­wo­wych i wyż­szych oraz zakła­dów wycho­waw­czych.
4. Władze publiczne zapew­niają oby­wa­te­lom powszechny i równy dostęp do wykształ­ce­nia. W tym celu two­rzą i wspie­rają sys­temy indy­wi­du­al­nej pomocy finan­so­wej i orga­ni­za­cyj­nej dla uczniów i studentów.

Samo­obrona RP uważa, że klu­czem do roz­wią­za­nia pro­blemu powszech­nego dostępu do nauki nie są kolejne reformy pro­gra­mowe i orga­ni­za­cyjne oświaty. Zmar­no­tra­wione środki publiczne z powo­dze­niem mogłyby zostać wyko­rzy­stane na inne cele zwią­zane z kon­sty­tu­cyj­nymi zobo­wią­za­niami pań­stwa. Do tych zadań należą:

# upo­wszech­nie­nie sys­temu wspar­cia sty­pen­dial­nego dla uczniów z rodzin o niskim sta­tu­sie mate­rial­nym,
# wspie­ra­nie ini­cja­tyw lokal­nych doty­czą­cych orga­ni­za­cji nie­pu­blicz­nych pla­có­wek oświa­to­wych i świe­tlic środo­wi­sko­wych,
# zaha­mo­wa­nie pro­cesu likwi­da­cji szkół, szcze­gól­nie pla­có­wek oświa­to­wych zlo­ka­li­zo­wa­nych w małych miej­sco­wo­ściach i na tere­nach wiej­skich,
# odbu­dowa sieci szkol­nych i gmin­nych biblio­tek publicz­nych i poza szkol­nych pla­có­wek oświa­to­wych ( domów kul­tury, ośrod­ków spor­to­wych),
# zapew­nie­nie dzie­ciom i mło­dzieży bez­płat­nego dojazdu do szkół, ośrod­ków spor­to­wych i innych pla­có­wek speł­nia­ją­cych zada­nia wycho­waw­cze i środo­wi­skowe,
# wła­ściwe zor­ga­ni­zo­wa­nie sytemu pomocy edu­ka­cyj­nej dla środo­wisk szcze­gól­nie zagro­żo­nych „dzie­dzi­cze­niem niskiego poziomu wykształ­ce­nia” ( pomoc w zdo­by­ciu wykształ­ce­nia dla dzieci byłych pra­cow­ni­ków PGR, dzieci z rodzin wie­lo­dziet­nych, rodzin zastęp­czych oraz dzieci i mło­dzieży z obsza­rów o wyso­kim stop­niu bez­ro­bo­cia ),
# budowa ogól­nie dostęp­nego sys­temu inter­na­tów szkol­nych i domów stu­denc­kich,
# umoż­li­wie­nie korzy­sta­nia na rów­nych pra­wach z sys­temu sty­pen­dial­nego stu­den­tów uczelni pań­stwo­wych i nie­pań­stwo­wych,
# uła­twie­nie w dostę­pie do edu­ka­cji dzieci i mło­dzieży nie­peł­no­spraw­nej, poprzez sys­tem szkol­nic­twa inte­gra­cyj­nego, likwi­da­cję barier archi­tek­to­nicz­nych, tam gdzie jest to konieczne umoż­li­wie­nie uczniom korzy­sta­nia z naucza­nia indywidualnego.

Wymie­nione obo­wiązki pań­stwa wyni­ka­jące bez­po­śred­nio z zapi­sów kon­sty­tu­cyj­nych nie wyczer­pują pro­ble­mów zwią­za­nych z zaspo­ko­je­niem potrzeb edu­ka­cyj­nych oby­wa­teli. Do naj­waż­niej­szych należą:

# wpro­wa­dze­nie ele­men­tów pro­gra­mo­wych zapew­nia­ją­cych wycho­wa­nie w duchu patrio­ty­zmu i posza­no­wa­nia tra­dy­cji naro­do­wych,
# wspie­ra­nie orga­ni­za­cji mło­dzie­żo­wych, orga­ni­za­cji spor­to­wych i sto­wa­rzy­szeń reali­zu­ją­cych zada­nia wycho­waw­cze,
# przy­go­to­wa­nie mło­dych ludzi do życia w rodzi­nie,
# wła­ściwe przy­go­to­wa­nie mło­dzieży do funk­cjo­no­wa­nia w demo­kra­tycz­nych struk­tu­rach pań­stwa, poprzez upo­wszech­nia­nie wie­dzy o pra­wach i obo­wiąz­kach oby­wa­tel­skich wyni­ka­ją­cych z Kon­sty­tu­cji RP,
# pro­pa­go­wa­nie wśród dzieci i mło­dzieży aktyw­nych zacho­wań pro­spo­łecz­nych, poprzez aktywne uczest­ni­cze­nie w reali­za­cji waż­nych ini­cja­tyw lokal­nych,
# zapo­bie­ga­nie nar­ko­ma­nii i innym cho­ro­bom spo­łecz­nym wśród dzieci i mło­dzieży, poprzez pre­wen­cję i pro­pa­go­wa­nie aktyw­nego, zdro­wego stylu życia,
# przy­wró­ce­nie socjalno-opiekuńczej funk­cji szkoły, poprzez sze­roki sys­tem doży­wia­nia dzieci i mło­dzieży, orga­ni­za­cję zajęć poza szkol­nych i roz­woju kół zainteresowań.

Dla reali­za­cji powyż­szych celów oprócz odpo­wied­niej sieci pla­có­wek oświa­to­wych, wycho­waw­czych, czy środo­wi­sko­wych nie­zbędna jest dobrze wykształ­cona, rze­tel­nie opła­cana kadra nauczy­ciel­ska. Dużym dorob­kiem i wysił­kiem pań­stwa było wykształ­ce­nie kom­pe­tent­nej kadry nauczy­cieli i wycho­waw­ców. Zada­niem pod­sta­wo­wym dla pań­stwa jest, aby naj­lepsi z nich nie odcho­dzili z zawodu i mogli bez prze­szkód prze­ka­zy­wać swoją wie­dzę mło­demu poko­le­niu. Zbyt czę­sto bariera finan­sowa unie­moż­li­wia pod­no­sze­nie kwa­li­fi­ka­cji zawo­do­wych przez nauczy­cieli. Ich wyna­gro­dze­nie musi uwzględ­niać potrzeby w tym zakre­sie. Na obsza­rach wiej­skich i w małych miej­sco­wo­ściach nie­zbędne jest zapew­nie­nie kadrze nauczy­ciel­skiej wła­ści­wych warun­ków loka­lo­wych i socjalnych.

X. BEZPIECZEŃSTWO WEWNĘTRZNE

Zapew­nie­nie bez­pie­czeń­stwa oby­wa­te­lom, zaspo­ko­je­nie ich potrzeb w tym zakre­sie jest pod­sta­wo­wym kon­sty­tu­cyj­nym obo­wiąz­kiem pań­stwa zapi­sa­nym w art. 5 Kon­sty­tu­cji Rze­czy­po­spo­li­tej Polskiej.

Rzecz­po­spo­lita Pol­ska strzeże nie­pod­le­gło­ści i nie­na­ru­szal­no­ści swo­jego tery­to­rium, zapew­nia wol­no­ści i prawa czło­wieka i oby­wa­tela oraz bez­pie­czeń­stwo oby­wa­teli, strzeże dzie­dzic­twa naro­do­wego oraz zapew­nia ochronę środo­wi­ska, kie­ru­jąc się zasadą zrów­no­wa­żo­nego rozwoju.”

Każdy oby­wa­tel Rzecz­po­spo­li­tej ma prawo do poczu­cia bez­pie­czeń­stwa, ma prawo do bez­pie­czeń­stwa swo­jego, swo­jej rodziny i swo­ich bli­skich. Każda rodzina ma prawo wycho­wy­wa­nia swo­ich dzieci w poczu­ciu bez­pie­czeń­stwa i spokoju.

Nie­stety od lat pry­mi­tywne, wąskie poj­mo­wa­nie tego pro­blemu przez kolejne rządy dopro­wa­dziło do sytu­acji, w któ­rej zapo­mi­na­jąc o sze­roko poję­tej pro­fi­lak­tyce wszyst­kie siły i środki pań­stwa w celu zaspo­ko­je­nia potrzeb spo­łe­czeń­stwa w zakre­sie bez­pie­czeń­stwa sku­piono na bru­tal­nej sile i repre­sjach w sto­sunku do oby­wa­teli postę­pu­ją­cych nie­zgod­nie z pra­wem. Zapo­mniano, lub nie chciano pamię­tać o fun­da­men­tal­nej zasa­dzie, iż jeżeli chcemy, aby oby­wa­tele prawa prze­strze­gali, zgod­nie z pra­wem sta­no­wio­nym postę­po­wali, pań­stwo musi w tym celu stwo­rzyć oby­wa­te­lom sto­sowne warunki. Przede wszyst­kim pań­stwo winno bez­względ­nie wypeł­niać kon­sty­tu­cyjne obo­wiązki i prze­strze­gać kon­sty­tu­cyj­nego prawa w sto­sunku do swo­ich oby­wa­teli. Nie­stety nagminne łama­nie kon­sty­tu­cyj­nych oby­wa­tel­skich praw przez pań­stwo dopro­wa­dziło do sytu­acji, w któ­rej oby­wa­tel coraz rza­dziej z nim się utoż­sa­mia. Postę­pu­jąc nie­zgod­nie z obo­wią­zu­ją­cym pra­wem bie­rze swo­isty odwet za praw­dziwe lub domnie­mane krzywdy przez pań­stwo jemu wyrządzone.

Pań­stwo wręcz wymu­sza na oby­wa­te­lach zacho­wa­nia kry­mi­nalne, poprzez pro­wa­dze­nie kry­mi­no­gen­nej poli­tyki społeczno-gospodarczej. Pozo­sta­wiono miliony ludzi bez pracy, bez żadnych środ­ków do życia z uwła­cza­ją­cym god­no­ści ludz­kiej sys­te­mem i wymia­rem pomocy spo­łecz­nej. Obe­lżywa anty­na­ro­dowa teza lan­so­wana przez rzą­dzą­cych, jakoby przy­czyną nie­po­wo­dzeń i bez­ro­bo­cia w Pol­sce jest nie­chęć Pola­ków do pracy i braku do niej sza­cunku, słu­żyła przez czter­na­ście lat prze­mian ustro­jo­wych jako swo­isty argu­ment dla wpro­wa­dze­nia anty­ludz­kiego sys­temu zabez­pie­czeń socjal­nych dla obywateli.

Wie­lo­let­nia pato­lo­gia towa­rzy­sząca poli­tyce kolej­nych ekip rzą­dzą­cych w obsza­rze bez­pie­czeń­stwa wewnętrz­nego pań­stwa i jego oby­wa­teli dopro­wa­dziła do iście schi­zo­fre­nicz­nej sytu­acji. Oby­wa­tel, aby utrzy­mać sie­bie i swoją rodzinę zmu­szony przez poli­tykę spo­łeczną pań­stwa do zacho­wań nie­zgod­nych z pra­wem jest jed­no­cze­śnie przez to pań­stwo repre­sjo­no­wany za natu­ralną przy­pi­saną rodza­jowi ludz­kiemu chęć do życia. Przy­kłady tak zwa­nych bieda szy­bów na Dol­nym Śląsku, czy kra­dzieży węgla na szla­kach kole­jo­wych są wła­śnie wyni­kiem bez­dusz­nego podej­ścia pań­stwa do pro­blemu bez­ro­bo­cia i pro­ble­mów eko­no­micz­nych oby­wa­teli naszego kraju. Takie postę­po­wa­nie pań­stwa w sto­sunku do swo­ich oby­wa­teli jest jaw­nym pogwał­ce­niem Art. 31, 67, 71 Kon­sty­tu­cji Rze­czy­po­spo­li­tej Polskiej.

Art. 31.

1. Wol­ność czło­wieka pod­lega ochro­nie praw­nej.
2. Każdy jest obo­wią­zany sza­no­wać wol­no­ści i prawa innych. Nikogo nie wolno zmu­szać do czy­nie­nia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

Art. 67.

2. Oby­wa­tel pozo­sta­jący bez pracy nie z wła­snej woli i nie mający innych środ­ków utrzy­ma­nia ma prawo do zabez­pie­cze­nia spo­łecz­nego, któ­rego zakres i formy okre­śla ustawa.

Art. 71.

1. Państwo w swo­jej poli­tyce spo­łecz­nej i gospo­dar­czej uwzględ­nia dobro rodziny. Rodziny znaj­du­jące się w trud­nej sytu­acji mate­rial­nej i spo­łecz­nej, zwłasz­cza wie­lo­dzietne i nie­pełne, mają prawo do szcze­gól­nej pomocy ze strony władz publicznych.

Zapew­nie­nie real­nego bez­pie­czeń­stwa oby­wa­te­lom przez pań­stwo jest pochodną jego poli­tyki spo­łecz­nej pro­wa­dzo­nej w sto­sunku do swo­ich oby­wa­teli. Bez zro­zu­mie­nia tych zależ­no­ści jakie­kol­wiek pro­gramy, zwięk­szone nakłady finan­sowe na pro­ku­ra­tury, sądy czy poli­cję nie dopro­wa­dzą do poprawy sytu­acji w zakre­sie bez­pie­czeń­stwa. Nie pomoże zaostrze­nie repre­sji i kar, nie pomogą żadne repre­syjne zmiany zapi­sów w Kodek­sie Kar­nym. Potrzebna jest przede wszyst­kim głę­boko zakro­jona pre­wen­cja, zapo­bie­ga­nie nie­zgod­nym z pra­wem zacho­wa­niom oby­wa­teli. Polega ona na wyeli­mi­no­wa­niu przy­czyn z jakich docho­dzi do zacho­wań kry­mi­nal­nych. Pod­sta­wową przy­czyną takich zacho­wań jest wszech­ogar­nia­jąca nędza coraz więk­szą część naszego spo­łe­czeń­stwa — trud­no­ści życia codzien­nego w zna­le­zie­niu pracy, zdo­by­cia pod­sta­wo­wych środ­ków zapew­nia­ją­cych mini­mum egzy­sten­cji. W celu poprawy bez­pie­czeń­stwa pań­stwa i jego oby­wa­teli takie zja­wi­ska powinny zostać bez­względ­nie wyeliminowane.

Ile kosz­tuje pań­stwo reso­cja­li­za­cja, czy pena­li­za­cja mło­dych ludzi wcho­dzą­cych na drogę prze­stęp­stwa w wyniku pro­stego braku per­spek­tyw pracy, nauki, moż­li­wo­ści zapla­no­wa­nia sobie życia, zało­że­nia rodziny?

Jakie są koszty spo­łeczne, ale rów­nież mate­rialne wzro­stu zacho­wań kry­mi­nal­nych wśród społeczeństwa?

Brak pracy, brak wspar­cia socjal­nego dla oby­wa­teli na wystar­cza­ją­cym pozio­mie skut­kuje głę­boką demo­ra­li­za­cją szcze­gól­nie wśród mło­dzieży, co przy­no­sić będzie nega­tywne skutki w przy­szło­ści nie tylko w wymia­rze spo­łecz­nym, ale rów­nież ekonomicznym.

Etos pracy, sza­cu­nek dla pracy to nie są puste słowa z zakresu filo­zo­fii, czy psy­cho­lo­gii spo­łecz­nej. Okre­ślają one zacho­wa­nia ludz­kie, które mogą przy­no­sić wymierne korzy­ści eko­no­miczne i spo­łeczne, lub wymierne straty.

W Pol­sce wydaj­ność pracy jest dwu­krot­nie niż­sza od wydaj­no­ści w prze­cięt­nym pań­stwie UE. Sytu­acja ta nie wynika tylko z gor­szego uzbro­je­nia tech­nicz­nego pol­skich zakła­dów prze­my­sło­wych. Wynika rów­nież z men­tal­nego podej­ścia do wyko­ny­wa­nych obo­wiąz­ków przez prze­cięt­nego pra­cow­nika. Pra­cow­nika żyją­cego w poczu­ciu per­ma­nent­nego zagro­że­nia utratą pracy utratą bez­pie­czeń­stwa socjal­nego, stra­chu przed nędzą. Wbrew neo­li­be­ral­nym poglą­dom na ten temat, ta sytu­acja nie działa mobi­li­zu­jąco na pra­cow­nika. Praca w poczu­ciu per­ma­nent­nego zagro­że­nia działa demo­bi­li­zu­jaco i destruk­cyj­nie na moż­li­wo­ści prze­cięt­nego pra­cow­nika, jest przy­czyną głę­bo­kiej fru­stra­cji, czę­sto zacho­wań pato­lo­gicz­nych i cho­rób spo­łecz­nych. Roz­pa­try­wa­nie zja­wi­ska bez­ro­bo­cia wyłącz­nie w uję­ciu budżetowo-księgowym może skut­ko­wać w przy­szło­ści o wiele więk­szymi stra­tami zarówno w wymia­rze spo­łecz­nym jak i eko­no­micz­nym, niż obawa przed stra­tami wywo­ła­nymi przej­ścio­wym wzro­stem inflacji.

Czy ktoś poli­czył ile pań­stwo pol­skie będzie kosz­to­wać lecze­nie cho­rób spo­wo­do­wa­nych nie­do­ży­wie­niem wśród dzieci i mło­dzieży? Ile będzie kosz­to­wać pań­stwo neu­tra­li­za­cja skut­ków cho­rób spo­łecz­nych ( alko­ho­li­zmu, nar­ko­mani)? Po stro­nie zysków i strat trzeba uwzględ­nić pozy­cję koszty spo­łeczne wyra­żone w miliar­dach euro.

Poli­tycy i decy­denci gospo­dar­czy za skutki swo­ich czy­nów i zanie­chań muszą pono­sić odpo­wie­dzial­ność nie tylko poli­tyczną, ale przede wszyst­kim karną i mate­rialną. Nie zbu­du­jemy bez­piecz­nego pań­stwa prawa bez zde­cy­do­wa­nej roz­prawy z ludźmi odpo­wie­dzial­nymi za upo­ka­rza­jącą nędzę milio­nów oby­wa­teli naszego kraju. Ludzie odpo­wie­dzialni za bez­duszną, dok­try­nalną likwi­da­cję RGR-ów, tysięcy zakła­dów pracy, milio­nów miejsc pracy, naj­wyżsi urzęd­nicy pań­stwowi łamiący nie­zby­walne kon­sty­tu­cyjne prawa oby­wa­teli RP, wini zostać za swoje czyny osą­dzeni i uka­rani. Ele­men­tarna spra­wie­dli­wość wobec wszyst­kich win­nych bez względu na poli­tyczne barwy, czy konek­sje, to jest fun­da­ment odbu­dowy pań­stwa prawa, fun­da­ment, na któ­rym winno się budo­wać sze­roko rozu­miane bez­pie­czeń­stwo pań­stwa i jego obywateli.

Na tym tle spory pro­wa­dzone wśród tak zwa­nej klasy poli­tycz­nej na temat kształtu Kodeksu Kar­nego, struk­tury pro­ku­ra­tury, sądow­nic­twa i poli­cji, są tema­tem zastęp­czym, dru­go­rzęd­nym, mają­cym na celu wyłącz­nie zaciem­nie­nie praw­dzi­wego obrazu sytu­acji w pań­stwie, ukry­cie przed oby­wa­te­lami praw­dzi­wych przy­czyn wzro­stu naj­bar­dziej dole­gli­wej spo­łecz­nie drob­nej prze­stęp­czo­ści i utraty poczu­cia bez­pie­czeń­stwa przez oby­wa­teli naszego kraju.

Samo­obrona Rzecz­po­spo­li­tej Pol­skiej dostrzega praw­dziwe źródło wzro­stu prze­stęp­czo­ści w Pol­sce. Roz­wią­za­nie tego pro­blemu wiąże się ściśle z pro­gra­mem spo­łecz­nym Samo­obrony RP wyni­ka­ją­cym z zapi­sów Kon­sty­tu­cji RP. Do naj­pil­niej­szych zadań moż­li­wych do zre­ali­zo­wa­nia w krót­kim prze­dziale czasu zaliczamy:

# sze­roki pro­gram zabez­pie­czeń spo­łecz­nych i socjal­nych,
# likwi­da­cja bez­ro­bo­cia i jego skut­ków,
# wyraźny dyna­miczny wzrost gospo­dar­czy na pozio­mie co naj­mniej 6%,
# sze­roko rozu­miana pre­wen­cja — praca z mło­dzieżą ze środo­wisk pato­lo­gicz­nych,
# edu­ka­cja mło­dzieży w zakre­sie zacho­wań pro spo­łecz­nych,
# powszechna dostęp­ność mło­dzieży do nauki poprzez sze­roki pro­gram sty­pen­dialny,
# roz­wój budow­nic­twa miesz­ka­nio­wego — rów­nież socjal­nego,
# odbu­dowa i roz­wój sys­temu gmin­nych i osie­dlo­wych pla­có­wek kulturalno-oświatowych, pla­có­wek i świe­tlic środowiskowych.

XI. OBRONA NARODOWA

Od kil­ku­na­stu lat doko­nuje się pro­ces prze­obra­żeń i reor­ga­ni­za­cji zmie­nia­ją­cych obli­cze pol­skiej armii. Budzi on wiele nadziei, ale także poważ­nych wąt­pli­wo­ści, staje się cza­sem powo­dem poważ­nych spo­rów i konfliktów.

Samo­obrona RP rów­nież zabiera głos w tej waż­kiej spra­wie. Naszym celem jest umac­nia­nie bez­pie­czeń­stwa i two­rze­nie sil­nych Sił Zbroj­nych zdol­nych spro­stać wyma­ga­niom Kon­sty­tu­cji Rze­czy­po­spo­li­tej Polski.

Art. 26.

1. Siły Zbrojne Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej służą ochro­nie nie­pod­le­gło­ści pań­stwa i nie­po­dziel­no­ści jego tery­to­rium oraz zapew­nie­niu bez­pie­czeń­stwa i nie­na­ru­szal­no­ści jego gra­nic.
2. Siły Zbrojne zacho­wują neu­tral­ność w spra­wach poli­tycz­nych oraz pod­le­gają cywil­nej i demo­kra­tycz­nej kontroli.

Kraj nasz jest peł­no­praw­nym człon­kiem NATO, jed­nakże ten fakt nie roz­wią­zuje do końca pro­ble­mów bez­pie­czeń­stwa. Uwa­żamy, że przy­na­leż­ność do Soju­szu Atlan­tyc­kiego powinna zmu­szać sto­sowne środo­wi­ska do dosko­na­le­nia pol­skiej myśli woj­sko­wej i budo­wa­nia nowo­cze­snych sił zbrojnych.

Samo­obrona RP opo­wiada się za armią silną, nowo­cze­śnie uzbro­joną i dobrze wypo­sa­żoną. To trudne zada­nie w znacz­nym stop­niu urze­czy­wist­nić może i powi­nien pol­ski prze­mysł zbro­je­niowy. Wypo­sa­że­nie pol­skiej armii w nowo­cze­sny i sku­teczny na polu walki sprzęt jest zada­niem trud­nym i wyma­ga­ją­cych przez pań­stwo zaan­ga­żo­wa­nia na ten cel zna­czą­cych dla wydat­ków publicz­nych pań­stwa środ­ków finan­so­wych. Wobec trud­nej sytu­acji spo­łecz­nej, wyso­kiej stopy bez­ro­bo­cia jest szcze­gól­nie istotne aby jak naj­więk­szy pro­cent tych wydat­ków zasi­lił pol­ski obszar gospo­dar­czy. Umowy off­se­towe powinny być zawie­rane z myślą o roz­woju pol­skiej gospo­darki i roz­woju pol­skich zakła­dów zbrojeniowych.

Konieczny pro­ces reduk­cji Sił Zbroj­nych należy prze­pro­wa­dzić w spo­sób prze­my­ślany, huma­ni­tarny nie pro­wa­dzący do poważ­nych fru­stra­cji i dra­ma­tów zwal­nia­nej kadry. Pozby­wa­nie się wyso­kiej klasy spe­cja­li­stów i two­rze­nie zastę­pów mło­dych eme­ry­tów, pozo­sta­wie­nie zwal­nia­nych samym sobie jest prze­ja­wem nie­prze­my­śla­nej bez­tro­skiej poli­tyki pań­stwa w zakre­sie gospo­da­ro­wa­nia zaso­bami ludz­kimi. Pol­ska gospo­darka i admi­ni­stra­cja wszel­kich szcze­bli powinna zaab­sor­bo­wać wysoko wykształ­co­nych spe­cja­li­stów. Takie są potrzeby gospo­darki i pań­stwa, wyma­ga­ją­cych patrio­tycz­nych kadr o odpo­wied­nich umie­jęt­no­ściach, wyso­kim poczu­ciu etyki i moralności.

Trudne do zaak­cep­to­wa­nia jest trak­to­wa­nie przez nie­które środo­wi­ska spraw wycho­wa­nia patriotyczno-obronnego. Widoczny jest wyraź­nie w tej sfe­rze pro­ces mani­pu­la­cji. Pro­wa­dzi to do nie­spra­wie­dli­wego war­to­ścio­wa­nia tra­dy­cji oręż­nych, eks­po­no­wa­nia jed­nych, uzna­wa­nie za nie­byłe innych. To nie­wy­ba­czalna aro­gan­cja wobec krwi prze­la­nej, któ­rej cena pozo­staje jed­naka bez względu czy prze­lana została pod Tobru­kiem, Monte Cas­sino, Lenino, Koło­brze­giem czy Berlinem.

Bez­względ­nie konieczne jest zwró­ce­nie uwagi na zja­wi­sko roz­sze­rza­ją­cej się pau­pe­ry­za­cji kadry zawo­do­wej, a także dra­ma­tyczne pogar­sza­nie się sytu­acji eme­ry­tów i ren­ci­stów woj­sko­wych. Zde­cy­do­wa­nie należy zapo­biec two­rze­niu róż­nych port­feli emerytalnych.

Samo­obrona RP doce­nia i pod­kre­śla nie­zmien­nie wysoki sza­cu­nek jakim spo­łe­czeń­stwo obda­rza swoje Siły Zbrojne. Dla­tego z nie wolno dopu­ścić do jego depre­cjo­no­wa­nia. Jeste­śmy zda­nia, iż decy­zja o skie­ro­wa­niu pol­skich żołnie­rzy na wojnę do Iraku była tego przy­kła­dem. Nie wolno nam nigdy wię­cej dopu­ścić do zlek­ce­wa­że­nia znacz­nej czę­ści opi­nii publicz­nej w spra­wie wyko­rzy­sta­nia pol­skich żołnie­rzy poza gra­ni­cami Pol­ski bez sto­sow­nej rezo­lu­cji ONZ.

Trwa­jący pro­ces reform Sił Zbroj­nych potrze­buje spraw­nego nimi zarzą­dza­nia i dowo­dze­nia, wymaga licz­nych i kon­kret­nych decy­zji, które mogą być spre­cy­zo­wane tylko w ogól­no­na­ro­do­wej deba­cie na temat bez­pie­czeń­stwa i obron­no­ści. Uzna­jemy ją jako pod­stawę pro­gramu, akcep­to­wa­nego przez Naród, Sejm i Senat, będącą fun­da­men­tem do corocz­nej oceny kie­row­nic­twa MON. Fun­da­men­talną zasadą jest kie­ro­wa­nie do obsady naj­waż­niej­szych sta­no­wisk, w tym resor­cie ludzi odpo­wie­dzial­nych i kompetentnych.

Sto­imy na sta­no­wi­sku, że aby Pol­ska była zdolna do wystę­po­wa­nia jako liczący się uczest­nik w zakre­sie poli­tyki bez­pie­czeń­stwa, nie­zbędne jest:

# zbu­do­wa­nie sys­temu prze­ciw­dzia­ła­nia wszel­kim kry­zy­som,
# zor­ga­ni­zo­wa­nie Sił Zbroj­nych, zdol­nych do roz­po­czę­cia dzia­łań w krót­kim cza­sie i obrony wła­snego tery­to­rium opar­tych na armii zawo­do­wej przy wspar­ciu naro­do­wych sił rezerwy.

Samo­obrona RP z pełną deter­mi­na­cją będzie dbała o poprawę bez­pie­czeń­stwa państwa.

XII. POLITYKA ZAGRANICZNA

Pol­ska poli­tyka zagra­niczna, wyni­ka­jąca z ogól­nych kon­cep­cji roz­wo­jo­wych kraju i będąca prze­dłu­że­niem poli­tyki wewnętrz­nej, powinna repre­zen­to­wać pol­ską rację stanu, sta­wiać sobie za cel roz­wi­ja­nie jak naj­ko­rzyst­niej­szych dla Pol­ski kon­tak­tów poli­tycz­nych, dla uzy­ska­nia moż­li­wie naj­lep­szych warun­ków współ­pracy, zwłasz­cza gospo­dar­czej, z wszyst­kimi part­ne­rami mię­dzy­na­ro­do­wymi. Pod­sta­wo­wym kry­te­rium oceny służb dyplo­ma­tycz­nych będzie ich umie­jęt­ność dopro­wa­dze­nia w trzy­let­nim okre­sie do wyeli­mi­no­wa­nia pol­skiego defi­cytu w han­dlu zagra­nicz­nym i do przy­spie­sze­nia wzro­stu obro­tów bieżących.

Naszym celem jest Pol­ska silna i suwerenna.

Geo­gra­ficzne poło­że­nie Pol­ski wymaga utrzy­my­wa­nia sta­łej rów­no­wagi poli­tycz­nej w sto­sun­kach z naszymi sąsia­dami. Nie można dać się wcią­gnąć w sytu­acje gro­żące kon­flik­tem z któ­rymś z naszych wiel­kich sąsia­dów na zacho­dzie lub wscho­dzie. Szcze­gól­nie nie­bez­pieczne są usi­ło­wa­nia kon­ty­nu­acji histo­rycz­nej wro­go­ści wobec Rosji, Ukra­iny i Bia­ło­rusi oraz wznie­ca­nie nowych zadraż­nień z tymi kra­jami. Wielki kon­ty­nent euro­azja­tycki, z któ­rym sąsia­du­jemy na wscho­dzie, powi­nien być dla Pol­ski kon­ty­nen­tem przy­ja­znym i wiel­kim polem współ­pracy gospo­dar­czej. Od takiej sytu­acji chcą Pol­skę odcią­gnąć jej prze­ciw­nicy i wro­go­wie, dla któ­rych Pol­ska sta­nowi kon­ku­ren­cję i prze­szkodę w sto­sun­kach ze Wschodem.

Samo­obrona RP sta­wia przed pol­ską poli­tyka zagra­niczną pilne zada­nia, do któ­rych w pierw­szym rzę­dzie należy rene­go­cja­cja eko­no­micz­nych warun­ków naszego człon­ko­stwa w Unii Europejskiej.

Nie negu­jąc ani histo­rycz­nych uwa­run­ko­wań ani moż­li­wych cywi­li­za­cyj­nych korzy­ści, które mogłyby wynik­nąć z udziału Pol­ski w Unii, Samo­obrona RP nie akcep­tuje wyne­go­cjo­wa­nych warun­ków akce­sji i widzi w nich poważne zagro­że­nie dla sta­bi­li­za­cji gospo­dar­czej i poziomu życia Pola­ków. Wyraża także prze­ko­na­nie, że w obec­nym sta­nie roz­gra­bie­nia majątku naro­do­wego i prze­ka­za­nia go pod kon­trolę kapi­tału zagra­nicz­nego, wej­ście do Unii na zasa­dach nie­rów­no­praw­nych i nie­rów­nych eko­no­micz­nie warun­kach, grozi nam pozy­cją członka dru­giej kate­go­rii. Tego nie można akcep­to­wać. Opo­wia­damy się za ewo­lu­cją Unii Euro­pej­skiej w kie­runku Europy Ojczyzn, Europy Naro­dów — a więc takiej Europy, o jakiej mówił kie­dyś Char­les de Gaulle i Mar­ga­ret Tat­cher, a któ­rej obec­nie pro­mo­to­rem jest Ojciec Święty, Jan Paweł II. Taka Europa to zwią­zek państw naro­do­wych, ściśle ze sobą współ­pra­cu­ją­cych gospo­dar­czo, mili­tar­nie i poli­tycz­nie, lecz zacho­wu­jący toż­sa­mość poszcze­gól­nych narodów.

Jako czło­nek NATO, Pol­ska ponosi znaczny wysi­łek mili­tarny i poli­tyczny oraz zwią­zane z tym wyso­kie wydatki na obron­ność. Dla­tego musi zadbać o wła­ściwą repre­zen­ta­cję w cywil­nym i woj­sko­wym kie­row­nic­twie Paktu.

Cie­szymy się, że histo­rycz­nie i etnicz­nie uwa­run­ko­wane sen­ty­menty, stwo­rzyły pod­wa­liny przy­jaźni polsko-amerykańskiej. I cho­ciaż oce­niamy kry­tycz­nie sta­no­wi­sko rządu Sta­nów Zjed­no­czo­nych odno­śnie prze­strze­ga­nia ukształ­to­wa­nych reguł porządku świa­to­wego, to nie może to naru­szać uczuć przy­jaźni obu naszych naro­dów. Samo­obrona RP uważa jed­nak, że rezo­lu­cja 1441 Rady Bez­pie­czeń­stwa ONZ nie mogła być pod­stawą do pod­ję­cia akcji w Iraku, gdyż nie dała man­datu ONZ do akcji zbroj­nej. Ponadto, wspar­cie przez Pol­skę wojny w Iraku nie wyni­kało ze zobo­wią­zań sojusz­ni­czych w ramach NATO, gdyż jego art. 5 ma zasto­so­wa­nie tylko do obszaru transatlantyckiego.

Nie została nie­stety przy­jęta, w wyniku matactw pro­ce­du­ral­nych jej prze­ciw­ni­ków w Sej­mie RP, ini­cja­tywa poko­jowa Prze­wod­ni­czą­cego Samo­obrony RP, Andrzeja Lep­pera, wpro­wa­dze­nia do Iraku Mię­dzy­na­ro­do­wych Sił Poko­jo­wych ONZ. Gdyby tak się stało, gdyby zakoń­czono prace inspek­to­rów mię­dzy­na­ro­do­wych, można było pró­bo­wać zacho­wać pokój w Iraku. Obec­nie, gdy Rada Bez­pie­czeń­stwa potwier­dziła zna­czącą rolę ONZ w sta­bi­li­za­cji i odbu­do­wie Iraku, przed Pol­ską staje szansa wyko­na­nia poważ­nej poko­jo­wej misji, ale wyłącz­nie z man­datu ONZ.

Przy­wią­zu­jąc zna­czącą wagę do stra­te­gicz­nego part­ner­stwa ze Sta­nami Zjed­no­czo­nymi, chcemy jed­no­cze­śnie ściśle współ­pra­co­wać w wymia­rze polityczno-militarnym z czo­ło­wymi kra­jami Europy Zachod­niej. Sto­sunki amerykańsko-europejskie trak­tu­jemy nie jako pole kon­fliktu, lecz — przy udziale Pol­ski — jako szansę na sta­bi­li­za­cję na całym kontynencie.

Samo­obrona RP uważa, że w inte­re­sie Pol­ski jest utrzy­my­wa­nie przy­ja­znych sto­sun­ków ze wszyst­kimi pań­stwami, zwłasz­cza z naj­bliż­szymi sąsia­dami. Dostrze­gamy koniecz­ność nada­nia nowego obli­cza rela­cjom Pol­ski z brat­nimi kra­jami sło­wiań­skimi i roz­wi­ja­nia z nimi wszech­stron­nej współ­pracy. Co wię­cej, im lep­sze nasze rela­cje z Rosją, Ukra­iną, Bia­ło­ru­sią, czy innymi kra­jami WNP, tym korzyst­niej­sza nasza pozy­cja dla Zachodu. Pol­ska może zyskać, jeżeli umie­jęt­nie peł­nić będzie rolę aktyw­nego orga­ni­za­tora współ­pracy pomię­dzy Unią Euro­pej­ską a Wspól­notą Nie­pod­le­głych Państw.

W dobie współ­cze­snej, pozy­cja państw zależy w znacz­nym stop­niu od ich siły eko­no­micz­nej. Dla­tego, wbrew doświad­cze­niom poprzed­nich rzą­dów, pol­ska poli­tyka zagra­niczna powinna być ściśle zwią­zana z poli­tyką gospo­dar­czą, a zada­niem pol­skiej dyplo­ma­cji musi być wspie­ra­nie pol­skiego eks­portu, pro­mo­cja pol­skich firm, pozy­ski­wa­nie zagra­nicz­nych inwe­sto­rów i uła­twia­nie pol­skich inwe­sty­cji za gra­nicą. Reali­za­cja tych zadań powinna pro­wa­dzić do zrów­no­wa­że­nia obro­tów han­dlo­wych. To pod­sta­wowe zada­nie i kry­te­ria oceny dla pol­skiej dyplo­ma­cji zwłasz­cza wobec rosną­cego defi­cytu w wymia­nie z kra­jami Unii Euro­pej­skiej. Duże zna­cze­nie ma także zdy­na­mi­zo­wa­nie wymiany han­dlo­wej z kra­jami Ame­ryki Łaciń­skiej, Azji i Afryki.

Szcze­gólną wagę przy­wią­zu­jemy do faktu, że pol­ska jest kra­jem mor­skim, z dużymi tra­dy­cjami gospo­dar­czymi zwią­za­nymi z prze­my­słem mor­skim. Odbu­do­wa­nie pol­skiego prze­my­słu okrę­to­wego i stocz­nio­wego, naszej floty i jej obec­ność na szla­kach mor­skich, słu­żyć będzie wzmoc­nie­niu gospo­dar­czej pozy­cji naszego kraju w wymia­rze międzynarodowym.

Emi­gra­cja i Polo­nia są czę­ścią Pol­ski. Trze­cia Rzecz­po­spo­lita powinna być dobrą matką dla wszyst­kich swo­ich dzieci — Pola­ków roz­sia­nych po całym świe­cie, a jed­no­cze­śnie winna liczyć na wspar­cie ze strony Polonii.

Przy­wią­zu­jemy dużą wagę do współ­pracy regio­nal­nej. Chcemy kon­kret­nych wspól­nych dzia­łań z pań­stwami bli­skimi nam geo­gra­ficz­nie i histo­rycz­nie, chcemy zdy­na­mi­zo­wa­nia współ­pracy w ramach Grupy Wyszeh­radz­kiej, Ini­cja­tywy Środ­ko­wo­eu­ro­pej­skiej oraz Rady Państw Morza Bałtyckiego.

Poli­tyka zagra­niczna III Rze­czy­po­spo­li­tej nie powinna być przed­mio­tem par­tyj­nych spo­rów. Powinna Pola­ków łączyć, a nie dzie­lić. W tej spra­wie Samo­obrona RP dekla­ruje goto­wość współ­pracy ze wszyst­kimi siłami poli­tycz­nymi i orga­ni­za­cjami spo­łecz­nymi, któ­rych moty­wem dzia­ła­nia jest dobro Pol­ski i jej obywateli.

Zna­cząca część narodu pol­skiego mieszka poza aktu­al­nymi gra­ni­cami Rze­czy­po­spo­li­tej. Jest to efekt z jed­nej strony „emi­gra­cji za chle­bem” z dru­giej wychodź­stwa poli­tycz­nego, wresz­cie prze­su­wa­nia gra­nic Rze­czy­po­spo­li­tej powo­du­ją­cych, że miliony rdzen­nych Pola­ków pozo­stało poza gra­ni­cami pań­stwa polskiego.

Piękne i waż­kie słowa Ojca Świę­tego Jana Pawła II wygło­szone w prze­mó­wie­niu do Pola­ków w Anglii na sta­dio­nie Cry­stal Palace w Lon­dy­nie naka­zują postrze­gać roda­ków poza gra­ni­cami jako „Pol­skę poza Pol­ską”. Polacy uro­dzeni na obczyź­nie, ale też ci, któ­rzy opu­ścili kraj, są inte­gralną czę­ścią narodu polskiego.

Emi­gra­cja, Polo­nia, Polacy na Wscho­dzie i Zacho­dzie to wielki, wciąż nie­wy­ko­rzy­stany poten­cjał inte­lek­tu­alny i gospo­dar­czy. Trze­ciej Rze­czy­po­spo­li­tej trzeba sil­nego pol­skiego lobby. Jej rdze­niem powinna być Polo­nia z całego świata.

Nie­stety w okre­sie PRL-u, ale także po czę­ści po 1989 roku, Polacy na obczyź­nie trak­to­wani byli po maco­szemu. To należy zmie­nić — to musi się zmienić.

Trze­cia Rzecz­po­spo­lita musi być dobrą matką dla wszyst­kich swo­ich dzieci — także tych nie miesz­ka­ją­cych nad Wisłą, Odrą i Bugiem. Wszy­scy sta­no­wimy jedną, wielką, pol­ską rodzinę. Stąd też koniecz­ność opieki pań­stwa pol­skiego nad Pola­kami na obczyź­nie. Konieczna jest inten­sy­fi­ka­cja pomocy zwłasz­cza dla pol­skich szkół, ośrod­ków kul­tury, kościo­łów i orga­ni­za­cji spo­łecz­nych. Szcze­gólną uwagę należy poświę­cić współ­pracy z mło­dzieżą polo­nijną i krze­wie­niu języka pol­skiego, któ­rym dziś na świe­cie posłu­guje się ok. 70 milio­nów ludzi.

Uwa­żamy, że formalno-prawnym zagwa­ran­to­wa­niem nale­ży­tych wię­zów mię­dzy Pola­kami zamiesz­ka­łymi w kraju i poza gra­ni­cami będzie uchwa­le­nie przez Sejm RP „Karty Polaka”, dają­cej moż­li­wo­ści osie­dle­nia się i pracy w rodzin­nym kraju. Uwa­żamy też, że należy w końcu zre­ali­zo­wać, uchwa­loną przez Sejm ustawę o repa­tria­cji, będącą moral­nym zadość­uczy­nie­niem dla naszych roda­ków, któ­rzy nie tylko w dale­kim Kazach­sta­nie wytrwali w polskości.

Z zanie­po­ko­je­niem obser­wu­jemy zmniej­sze­nie finan­so­wej opieki pań­stwa nad naszymi roda­kami na Wscho­dzie, co budzi uza­sad­nione obawy wielu oby­wa­teli Rze­czy­po­spo­li­tej oraz ich rodzin.

Polacy obok Irland­czy­ków, Wło­chów i Węgrów mają naj­wię­cej pro­cen­towo roda­ków roz­sia­nych po świe­cie. Liczeb­ność Pola­ków, doświad­cze­nie, kon­takty, siłę eko­no­miczną musimy włą­czyć do budowy sil­nej mię­dzy­na­ro­do­wej pozy­cji Polski.

XIII. OGÓLNE PROBLEMY ZWIĄZANECZŁONKOSTWEMUE

Przy­stę­pu­jąc do Unii Euro­pej­skiej musimy zapew­nić naszej gospo­darce, rów­no­prawne z unij­nymi, warunki dla jej dzia­łal­no­ści i roz­woju. Bez speł­nie­nia tych postu­la­tów jakie­kol­wiek myśle­nie o pomyśl­nym roz­woju naszego kraju, staje się nie­upraw­nione. Przyj­mu­jąc warunki akce­syjne, pozba­wiamy się cał­ko­wi­cie ochrony naszego rynku wewnętrz­nego, poprzez rezy­gna­cję z zasto­so­wa­nia istot­nego instru­mentu eko­no­micz­nego w postaci ceł.

Rada Poli­tyki Pie­nięż­nej, sztucz­nie utrzy­mu­jąc wyso­kie refe­ren­cyjne stopy pro­cen­towe kre­dy­tów komer­cyj­nych oraz zawy­ża­jąc kurs zło­tego pol­skiego w sto­sunku do głów­nych walut obcych, robi to nie­przy­pad­kowo. Wobec braku wza­jem­nych barier ochron­nych, mię­dzy Pol­ską a Unią Euro­pej­ską, róż­nice w wyso­ko­ści opro­cen­to­wa­nia kre­dy­tów, dostęp­nych dla pol­skich i unij­nych przed­się­bior­ców, powo­dują brak kon­ku­ren­cyj­no­ści naszych jed­no­stek gospo­dar­czych. Pomimo, iż koszty pracy w kra­jach Unii Euro­pej­skiej są sze­ścio­krot­nie wyż­sze niż w Pol­sce, swo­isty poda­tek, haracz wykre­owany przez Radę Poli­tyki Pie­nięż­nej i Naro­dowy Bank Pol­ski, pobie­rany od pol­skich przed­się­biorstw, róż­nicę tę niwe­luje z nawiązką.

Wstę­pu­jąc do Unii Euro­pej­skiej musimy doko­nać regu­la­cji usta­wo­wych i, być może, kon­sty­tu­cyj­nych rela­cji, mię­dzy wła­dzą wyko­naw­czą, usta­wo­daw­czą a Naro­do­wym Ban­kiem Pol­skim. Obecne usy­tu­owa­nie Naro­do­wego Banku Pol­skiego w sys­te­mie prawno-konstytucyjnym pozwala bez żadnej odpo­wie­dzial­no­ści praw­nej jed­nemu sza­leń­cowi znisz­czyć pol­ską gospo­darkę, bez moż­li­wo­ści jego odwo­ła­nia i docho­dze­nia rosz­czeń o napra­wie­nie szkód.

W pol­skim sys­te­mie kon­sty­tu­cyj­nym Pre­zes Naro­do­wego Banku Pol­skiego nie pod­lega żadnej kon­troli, a w dodatku jest nie­za­leżny nie tylko od władz usta­wo­daw­czych, ale i wyko­naw­czych. Można wręcz powie­dzieć, że jest w isto­cie rze­czy nie­za­leżny od pań­stwa pol­skiego. Bez wąt­pie­nia taką też wła­sną, „nie­za­leżną” poli­tykę finan­sową i gospo­dar­czą prowadzi.

Jed­nakże, nie­za­leż­ność pro­wa­dzo­nej poli­tyki finan­so­wej i gospo­dar­czej Pre­zesa Naro­do­wego Banku Pol­skiego od kie­run­ków roz­woju pań­stwa pol­skiego nie ozna­cza nie­za­leż­no­ści od innych cen­trów decy­zyj­nych, leżą­cych poza gra­ni­cami Pol­ski. Łatwość, z jaką przy­cho­dzi ta, szko­dliwa dla pol­skiej gospo­darki, dzia­łal­ność Pre­zesa Naro­do­wego Banku Pol­skiego wynika z cał­ko­wi­tego braku jego odpo­wie­dzial­no­ści praw­nej i poli­tycz­nej za czyny i skutki jego dzia­łań. Sejm Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej, przed przy­stą­pie­niem do Unii Euro­pej­skiej musi odzy­skać kon­trolę nad Naro­do­wym Ban­kiem Pol­skim. Rząd RP powi­nien odzy­skać kon­trolę nad poli­tyką kur­sową Pań­stwa a Naród Pol­ski kon­trolę nad pań­stwo­wymi rezer­wami finan­so­wymi, zgro­ma­dzo­nymi w NBP. Po wstą­pie­niu do Unii Euro­pej­skiej jakie­kol­wiek zmiany, natury kon­sty­tu­cyj­nej, w tym zakre­sie staną się nieskuteczne.

Pol­ska zawarła ze Wspól­no­tami Euro­pej­skimi układ sto­wa­rzy­sze­niowy w 1991 roku, który naszą gospo­darkę miał dosto­so­wać do stan­dar­dów Euro­pej­skich. Żadna z ekip rzą­dzą­cych nie roz­li­czyła się jed­nak z reali­za­cji Układu Stowarzyszeniowego.

Czas szybko poka­zał tra­giczny obraz rze­czy­wi­sto­ści. Po trzy­na­stu latach dosto­so­wy­wa­nia Pol­ski do stan­dar­dów UE 22 miliony oby­wa­teli pol­skich (57%) żyje poni­żej gra­nicy nie­do­statku, z czego 5,8 mln ludzi (15%) żyje poni­żej usta­wo­wej gra­nicy ubó­stwa, a 3,7 mln oby­wa­teli (9,5%) żyje poni­żej mini­mum egzy­sten­cji, pro­wa­dzą­cego do bio­lo­gicz­nego wynisz­cze­nia orga­ni­zmu. Stopa bez­ro­bo­cia wynosi 18,8%, wraz z ukry­tymi jego for­mami sięga 30% a w nie­któ­rych regio­nach kraju prze­kra­cza 41%.

Twarde dekla­ra­cje Samo­obrony Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej, doty­czące braku zgody na sprze­daż pol­skiej ziemi obco­kra­jow­com, wyni­kają z naszego głę­bo­kiego prze­ko­na­nia, iż zie­mia pol­ska jest ostat­nim bez­cen­nym dobrem naro­do­wym, jakie po doko­na­nym pro­ce­sie wywłasz­cza­nia z majątku Narodu Pol­skiego, będziemy mogli prze­ka­zać w spadku przy­szłym poko­le­niom. Obecne i pla­no­wane w przy­szło­ści roz­wią­za­nia prawne w tym zakre­sie są nie­wy­star­cza­jące wobec zdra­dziec­kich zapi­sów trak­ta­to­wych. Usta­le­nia te, zezwa­lają bez ogra­ni­czeń na zakup pol­skiej ziemi oby­wa­te­lom Unii Euro­pej­skiej, w zależ­no­ści od regionu, po trzech, lub po sied­miu latach. Cóż to jest za zabez­pie­cze­nie wobec ponad tysiąc­let­niej histo­rii naszego kraju i jego histo­rycz­nych doświad­czeń w walce z obcymi siłami, dążą­cymi do wyna­ro­do­wie­nia i wywłasz­cze­nia Pola­ków z ich ziemi i wła­sno­ści? Nawet małe euro­pej­skie narody takie, jak Dania czy Holan­dia, są w sta­nie prze­ciw­sta­wić się pre­sji wiel­kich sąsia­dów i, podob­nie jak Fran­cja, zadbać o swoje inte­resy naro­dowe. Utrud­nie­nia w naby­wa­niu ziemi przez cudzo­ziem­ców w tych kra­jach są wyra­zem ich tro­ski i nie­po­koju o utratę toż­sa­mo­ści naro­do­wej, zwią­za­nej ze sprze­dażą ziemi. Naród bez wła­snej ziemi utraci swą toż­sa­mość i będzie ska­zany na dłu­go­let­nią, krwawą walkę o jej odzyskanie.

Na mocy mocar­stwo­wych poro­zu­mień jał­tań­skich Pol­skę wepchnięto już raz w zupeł­nie wów­czas dla niej nową rze­czy­wi­stość. Obec­nie nowe, euro­po­li­tyczne realia dają nam nową szansę roz­woju, ale rów­nież stwa­rzają trud­no­ści i zagro­że­nia. Zagro­że­nia owe to nie­miecki rewi­zjo­nizm, ujaw­nia­jący się w naszej powo­jen­nej histo­rii w róż­nych okre­sach, z różną mocą. Nie­miec­kie nadzieje na odzy­ska­nie tzw. ziem utra­co­nych, wraz z leżą­cymi na nich mająt­kami, odżyły nie­zwy­kle inten­syw­nie w ostat­nim okre­sie, zwłasz­cza, gdy poja­wiła się wyraźna moż­li­wość przy­stą­pie­nia Pol­ski do Unii Euro­pej­skiej. Myśle­nie Pola­ków w per­fidny bowiem spo­sób skie­ro­wano na błędne tory. Zagro­że­nie wyku­pem pol­skiej ziemi na tere­nach zachod­nich i pół­noc­nych jest niczym w porów­na­niu z „bombą z opóź­nio­nym zapło­nem”, jaką będzie zde­rze­nie nie­miec­kiego aktu wła­sno­ści z pol­ską umową dzier­żawną lub użyt­ko­wa­niem, co prawda wie­czy­stym, ale z praw­nego punktu widze­nia cza­sowo ograniczonym.

Nadzieja rewi­zjo­ni­stów nie­miec­kich na odzy­ska­nie ziem i nie­ru­cho­mo­ści jest, w myśl prawa euro­pej­skiego, sto­sun­kowo bar­dzo realna, wobec pol­skiej bez­tro­ski w zakre­sie regu­la­cji sto­sun­ków wła­sno­ścio­wych, szcze­gól­nie na tere­nach woje­wództw zachod­nich i pół­noc­nych. Miesz­kańcy War­szawy do dziś nie są w sta­nie otrzą­snąć się z szoku, kiedy to reemi­granci i spad­ko­biercy przed­wo­jen­nych kamie­nicz­ni­ków, na mocy pod­pisu jed­nego czło­wieka — Pre­zy­denta War­szawy — odzy­ski­wali swoje kamie­nice, doko­nu­jąc następ­nie natych­mia­sto­wych eks­mi­sji, czę­sto­kroć na bruk, prze­ra­żo­nych loka­to­rów. Nie­trudno wyobra­zić sobie, co będzie się działo, gdy starzy-nowi nie­mieccy wła­ści­ciele, powo­łu­jąc się na euro­pej­skie prawa, zasy­pią swo­imi aktami wła­sno­ści zdu­mio­nych urzęd­ni­ków samo­rzą­do­wych, zarzą­dza­ją­cych „ponie­miecką” własnością.

Bez ure­gu­lo­wa­nia sto­sun­ków wła­sno­ścio­wych ziemi i nie­ru­cho­mo­ści na tere­nach woje­wództw zachod­nich i pół­noc­nych oraz bez prze­ka­za­nia tej wła­sno­ści Pola­kom, wstą­pie­nie do Unii Euro­pej­skiej będzie poważ­nym, histo­rycz­nym błę­dem. Należy pamię­tać, iż uzna­nie nie­na­ru­szal­no­ści gra­nic Pol­ski, przez rząd i par­la­ment nie­miecki, nie ozna­cza auto­ma­tycz­nie zrze­cze­nia się przez te insty­tu­cje praw oby­wa­teli nie­miec­kich do wła­sno­ści grun­tów i nie­ru­cho­mo­ści na tych tere­nach. Tym bar­dziej, iż dekla­ra­cje o nie­na­ru­szal­no­ści cze­goś, co i tak wkrótce prze­sta­nie ist­nieć we wspól­nej Euro­pie, z punktu widze­nia prawa mię­dzy­na­ro­do­wego i poglą­dów prze­cięt­nego Niemca na tę sprawę, nie ma więk­szego zna­cze­nia. Po akce­sji Pol­ski do Unii Euro­pej­skiej unor­mo­wa­nie tych spraw, zgod­nie z naro­do­wymi inte­re­sami, będzie nie­moż­liwe, bowiem, w myśl unij­nego prawa, każdy oby­wa­tel Unii Euro­pej­skiej będzie miał prawo do swo­jej wła­sno­ści na tere­nie Pol­ski, będą­cej czę­ścią wspól­nej Europy.

Przed laty, w odwe­to­wych środo­wi­skach nie­miec­kich, zro­dziła się nowa idea wygra­nia wojny „bez wycią­ga­nia mie­cza”. Celem jej było odzy­ska­nie utra­co­nych, w wyniku II Wojny Świa­to­wej, ziem i mająt­ków. Myśl polega na zastą­pie­niu typo­wych dla kon­fliktu mili­tar­nego akce­so­riów, instru­men­tami eko­no­micz­nymi, finan­so­wymi i propagandowymi.

Wojna ta, choć Pol­sce nie­wy­po­wie­dziana, trwała do dziś, a jej fina­łem jest akt kapi­tu­la­cji, pod­pi­sany przez Rząd RP w sto­licy Gre­cji 16 kwiet­nia 2003 r. — zwany Trak­ta­tem Akcesyjnym.

Zasady tej wojny, jak każ­dej innej, są bez­li­to­sne — zwy­cięzca bie­rze wszystko — banki, zakłady prze­my­słowe, zie­mię i nie­ru­cho­mo­ści. Skutki tej wojny odczuwa cały naród pol­ski, bory­ka­jąc się z trud­no­ściami życia codzien­nego, a kry­zys gospo­dar­czy, jak kula śnie­żna, z coraz więk­szą pręd­ko­ścią pochła­nia coraz więk­szą ilość zakła­dów przemysłowych.

Do euro­pej­skiej koali­cji, pod prze­wod­nic­twem Nie­miec i Fran­cji, w róż­nym stop­niu przy­łą­czyły się pozo­stałe kraje Unii Euro­pej­skiej, licząc na zdo­by­cie wła­snego kęska pol­skiej wła­sno­ści. Smutne i tra­giczne jest to, iż nie­mała grupa pol­skich elit poli­tycz­nych, tak zwa­nych euro­en­tu­zja­stów, brała w tym pro­ce­sie świa­domy i czynny udział. Co godne potę­pie­nia, wśród tzw. Euro­pej­czy­ków, zbyt łatwo nastą­piło swo­iste prze­nie­sie­nie lojal­no­ści — lojal­no­ści wobec wła­snego pań­stwa i narodu, na lojal­ność wobec obcych, anty­pol­skich inte­re­sów euro­pej­skich. Reali­zują oni bowiem plan kolo­nial­nego uza­leż­nie­nia Pol­ski od mię­dzy­na­ro­do­wych orga­ni­za­cji gospo­dar­czych i poli­tycz­nych. Według tego planu Pol­ska ma być wyłącz­nie ryn­kiem zbytu na impor­to­wane towary, swo­istym bufo­rem łago­dzą­cym cyklicz­nie powta­rza­jące się kry­zysy nad­pro­duk­cji w świa­to­wej gospo­darce oraz rezer­wu­arem i dostar­czy­cie­lem sezo­no­wej siły robo­czej w okre­sach koniunk­tury i świa­to­wego wzro­stu gospodarczego.

O real­no­ści tych zagro­żeń świad­czy fakt doko­na­nia uwła­cza­ją­cych god­no­ści ludz­kiej zmian w Pol­skim Kodek­sie Pracy, cofa­ją­cym zapi­sane w nim roz­wią­za­nia do epoki wcze­snego kapi­ta­li­zmu a w nie­któ­rych punk­tach — epoki wcze­snego nie­wol­nic­twa. Bio­rąc pod uwagę, iż to nie Polacy będą sta­no­wić euro­pej­ską elitę pra­co­daw­ców, lecz w prze­wa­ża­ją­cej masie będą źle opła­ca­nymi, pozba­wio­nymi współ­cze­snych roz­wią­zań i zabez­pie­czeń socjal­nych pra­co­bior­cami, zmiany doko­nane w Kodek­sie Pracy świad­czą jed­no­znacz­nie o inten­cjach ich pro­jek­to­daw­ców. Za zdradę i wysłu­gi­wa­nie się obcym inte­re­som spo­tka ich za to z rąk moco­daw­ców odpo­wied­nia nagroda.

Obecna faza powięk­sza­nia składu człon­kow­skiego Unii Euro­pej­skiej ma zna­cze­nie szcze­gólne, gdyż do dotych­cza­so­wych 15 człon­ków Unii Euro­pej­skiej ma się przy­łą­czyć 10 nowych. Zmieni to zasad­ni­czo układ sił w Unii. Doj­dzie grupa państw Europy Środkowo-Wschodniej i Połu­dnio­wej, o porów­ny­wal­nie słab­szym pozio­mie roz­woju ekonomiczno-społecznego. Duże zna­cze­nie przy­wią­zuje się do przy­stą­pie­nia Pol­ski do Unii Euro­pej­skiej, ze względu na jej duży poten­cjał, wyno­szący pra­wie połowę tego, który repre­zen­tuje pozo­sta­łych 9 kandydatów.

W ramach przy­go­to­wań do człon­ko­stwa, Pol­ska prze­pro­wa­dziła sze­ro­kie dzia­ła­nia w celu dosto­so­wa­nia prze­pi­sów prawa oraz funk­cjo­no­wa­nie wła­snych insty­tu­cji, do wymo­gów Unii Euro­pej­skiej. Przy­ję­li­śmy 588 róż­nych aktów wyko­naw­czych. Do uchwa­le­nia pozo­staje jesz­cze ok. 70 pro­jek­tów ustaw. Pol­ska speł­niła więc kry­te­ria legi­sla­cyjne człon­ko­stwa oraz sze­reg innych celów pośred­nich, nie­zbęd­nych do uzna­nia nas za pań­stwo, które zakoń­czyło rokowania.

Wielu Pola­ków oce­nia człon­ko­stwo Pol­ski w Unii, jako histo­ryczną szansę peł­nego wej­ścia do Europy, z któ­rej to szansy trzeba sko­rzy­stać. Ozna­czać to bowiem będzie likwi­da­cję pojał­tań­skiego podziału Europy, a dla Pol­ski stwo­rzy dal­sze per­spek­tywy postępu gospo­dar­czego oraz cywi­li­za­cyj­nego roz­woju. Zwo­len­nicy przy­stą­pie­nia argu­men­tują, że Pol­sce potrzebna jest kon­tro­lna pre­sja Unii, która zmusi nas do zabie­ga­nia o wspólne a nie tylko wąsko poj­mo­wane wła­sne inte­resy, a to jest prze­cież warun­kiem funk­cjo­no­wa­nia demokracji.

Człon­ko­stwo Pol­ski w Unii Euro­pej­skiej roz­pa­truje się czę­sto w aspek­cie histo­rycz­nym i cywi­li­za­cyj­nym. W tym rozu­mie­niu uważa się, że połą­cze­nie się Pol­ski ze struk­tu­rami unij­nymi może być prze­ło­mem i wielką szansą dla pol­skiego spo­łe­czeń­stwa, a jed­no­cze­śnie da moż­li­wość wyrwa­nia się z zaco­fa­nia tech­no­lo­gicz­nego i dołą­cze­nia do grupy kra­jów naj­bar­dziej roz­wi­nię­tych gospo­dar­czo. Aby jed­nak takie oceny były praw­dziwe, powinny, po pierw­sze, powstać warunki, które zapew­nią rów­no­prawną inte­gra­cję i szybki wzrost gospo­dar­czy Pol­ski, a po dru­gie, musi być zacho­wana opła­cal­ność całego tego pro­cesu, czyli uzy­skane korzy­ści muszą być wyż­sze niż ponie­sione ogól­nie koszty.

Głów­nym pro­ble­mem pol­skiej gospo­darki, w skali glo­bal­nej, jest niż­sza, w porów­na­niu do zachod­niej, jakość wytwa­rza­nych pro­duk­tów i ofe­ro­wa­nych usług, będąca wyni­kiem zaco­fa­nia tech­nicz­nego i tech­no­lo­gicz­nego pol­skich zakła­dów pro­duk­cyj­nych. W tej sytu­acji i w warun­kach dzia­ła­nia wol­nego rynku, opar­tego na zasa­dach kon­ku­ren­cji, pro­dukty kra­jowe mają u nabyw­ców nie­wiel­kie szanse i prze­gry­wają z pro­duk­tami impor­to­wa­nymi. Powstaje więc potrzeba dosto­so­wa­nia tych zakła­dów do nowych warun­ków, gdyż ich uno­wo­cze­śnie­nie jest wymo­giem chwili. Można to zada­nie zre­ali­zo­wać tylko w dro­dze doka­pi­ta­li­zo­wa­nia i moder­ni­za­cji przedsiębiorstw.

Teo­re­tycz­nie zakła­dano, że człon­ko­stwo Pol­ski w Unii Euro­pej­skiej przy­śpie­szy wzrost gospo­dar­czy i pro­ces moder­ni­za­cji gospo­darki. Głów­nym argu­men­tem było ocze­ki­wa­nie, że do Pol­ski napły­nie kapi­tał zagra­niczny, zachę­cony wysoką stopą zwrotu od zain­we­sto­wa­nego kapi­tału, jak też niskimi kosz­tami pracy oraz dużym, chłon­nym ryn­kiem. Tym­cza­sem struk­tura napły­wa­ją­cego do Pol­ski kapi­tału zagra­nicz­nego, w for­mie inwe­sty­cji dłu­go­okre­so­wych, wska­zuje, że nasta­wiony jest on na szybki zysk i import zaopa­trze­niowy. Typo­wym przy­kła­dem takiego dzia­ła­nia są osła­wione super­mar­kety, które ruj­nują pol­ski drobny han­del i przy pomocy sztu­czek formalno-prawnych, nie odpro­wa­dzają do izb skar­bo­wych należ­nych podat­ków. Nato­miast kapi­tały, pozy­ski­wane od tzw. „inwe­sto­rów stra­te­gicz­nych”, pro­wa­dzą z reguły do przej­mo­wa­nia klu­czo­wych pol­skich zakła­dów, co pozwala na opa­no­wa­nie rynku danych pro­duk­tów przez znisz­cze­nie pol­skiej kon­ku­ren­cji. Głów­nie taki „inwe­stor” wyku­puje zakład pra­wie za bez­cen a potem dopro­wa­dza stop­niowo do jego zamknię­cia, aby opa­no­wać rynek i sprze­da­wać na nim towary swo­jej macie­rzy­stej firmy z tej samej branży.

Samo­obrona RP jest zde­cy­do­wana nie dopu­ścić do tego, aby nastę­po­wała nie­ogra­ni­czona wyprze­daż majątku naro­do­wego. Do tego pro­wa­dzi poli­tyka zarówno obec­nego, jak i poprzed­nich rzą­dów, które nie wia­domo dla­czego uwa­żają, że pełna inte­gra­cja gospo­dar­cza z Unią Euro­pej­ską polega na wyprze­daży majątku naro­do­wego kapi­ta­łowi zagra­nicz­nemu i to jesz­cze na gra­bież­czych zasa­dach. Nikt nie zaprze­cza, że Pol­sce potrzebny jest kapi­tał inwe­sty­cyjny na roz­bu­dowę i moder­ni­za­cję róż­nych dzie­dzin gospo­darki naro­do­wej. To jed­nak nie musi odby­wać się przez wyprze­daż majątku i zakła­dów pro­duk­cyj­nych. Aby zaro­bić na inwe­sty­cjach, inwe­stor zagra­niczny nie musi kupo­wać całej fabryki tak, jak nie trzeba kupo­wać kury, aby zjeść jajko. Wystar­czy zna­leźć inwe­stora, który chce zaro­bić na sprze­daży i wymia­nie w danym zakła­dzie np. kom­plet­nych linii tech­no­lo­gicz­nych, czyli zain­we­sto­wa­niu w pol­skim przed­się­bior­stwie nowo­cze­snych maszyn i urzą­dzeń oraz na odpo­wied­nim wyszko­le­niu załogi. Taka jest logika nowo­cze­snego gospo­da­ro­wa­nia i poli­tyki prze­my­sło­wej. Non­sen­sem jest bowiem sprze­daż cemen­towni, a potem kupo­wa­nie w nich cementu potrzeb­nego na budowę auto­strad, gdy wystar­czy­łaby tylko ich moder­ni­za­cja. Samo­obrona RP ma świa­do­mość tych absur­dów i gdy z woli spo­łe­czeń­stwa doj­dzie do wła­dzy, szybko położy im kres.

Przed­sta­wi­ciele Komi­sji Euro­pej­skiej jed­no­znacz­nie oświad­czali, że ewen­tu­alne roz­sze­rze­nie Unii Euro­pej­skiej o kraje Europy Środ­ko­wow­schod­niej, będzie ją kosz­to­wać, w latach 2004–2006, czte­ro­krot­nie mniej, niż pier­wot­nie zakła­dano (zamiast 40 mld euro, koszt wynie­sie tylko 10 mld euro). Jeśli tak będzie naprawdę, to wyda­tek 10 mld euro, przy wpła­cie nowych człon­ków do kasy Unii w wyso­ko­ści 15 mld euro tytu­łem składki człon­kow­skiej, przy­nie­sie Unii zysk w wyso­ko­ści 5 mld euro. Ozna­cza to, że Bruk­seli udało się nabyć z zyskiem rynki zbytu kra­jów kan­dy­du­ją­cych. Będzie to dobry zastrzyk dla takich boga­tych kra­jów, jak Niemcy i Wielka Bry­ta­nia, które zdo­łają w ten spo­sób zwięk­szyć swój eks­port i popra­wić wpływy finan­sowe, umoż­li­wia­jące wypro­wa­dze­nie gospo­darki z rece­sji. Gdy do tego doda się wyku­piony za bez­cen mają­tek naro­dowy, ta sytu­acja jest nie­złym inte­re­sem dla państw unijnych.

Samo­obrona RP pra­gnie zwró­cić uwagę na jesz­cze jeden ważny aspekt, pro­po­no­wa­nych przez Unię kra­jom kan­dy­dac­kim, pro­ce­sów inte­gra­cyj­nych. Otóż cha­rak­ter akcentu kła­dzio­nego w powią­za­niach gospo­dar­czych Pol­ski z Unią, poło­żony jest na stwa­rza­nie warun­ków wol­nej kon­ku­ren­cji dla prze­pływu towa­rów, usług i kapi­ta­łów. Ozna­cza to, że lep­sze i doto­wane przez rządy towary obec­nych człon­ków Unii, znajdą łatwy zbyt na ryn­kach kra­jów kan­dy­du­ją­cych i kra­jów trze­cich. Tak będzie jesz­cze przez wiele dzie­siąt­ków lat. Jeśli dodamy do tego poli­tykę sil­nej zło­tówki i wyso­kiej stopy pro­cen­to­wej, hamu­ją­cej pol­ski eks­port, to będziemy już mieli pełny obraz dotych­cza­so­wej poli­tyki Leszka Bal­ce­ro­wi­cza, która pro­wa­dzi do zdła­wie­nia gospo­darki, likwi­da­cji rodzi­mej pro­duk­cji oraz reali­za­cji wska­zań Mię­dzy­na­ro­do­wego Fun­du­szu Walu­to­wego. Te dzia­ła­nia w efek­cie pro­wa­dzą do wspie­ra­nia inte­re­sów zachod­nich kon­cer­nów, dążą­cych do utrzy­ma­nia przy pomocy pana Pre­zesa Bal­ce­ro­wi­cza, kon­troli zło­tówki i pol­skiego budżetu.

Trzeba bez ogró­dek stwier­dzić, że dotych­cza­sowe rządy dopro­wa­dziły do głę­bo­kiego znisz­cze­nia pol­skiego poten­cjału gospodarczego.

Zli­kwi­do­wano tysiące zakła­dów pro­duk­cyj­nych, umoż­li­wiono prze­ję­cie kapi­ta­łowi zagra­nicz­nemu pra­wie wszyst­kich ban­ków. Kraje Unii Euro­pej­skiej, już na eta­pie przy­go­to­wy­wa­nia człon­ko­stwa Pol­ski, fak­tycz­nie pozbyły się pol­skiej kon­ku­ren­cji w dzie­dzi­nie han­dlu i zruj­no­wały nasz rodzimy prze­mysł. Gru­dniowy bry­tyj­ski „Times”, w przed­ostat­nim nume­rze z ubie­głego roku, infor­muje, że Pol­ska, nie­gdyś dzie­siąta na liście potęg gospo­dar­czych, zaj­muje obec­nie miej­sce 56-te i jest kom­plet­nym ban­kru­tem finan­so­wym, który przez ostat­nie 10 lat dał się „zafry­ka­ni­zo­wać” i — wtło­czony w struk­tury euro­pej­skie — dał się pod­bić przez swo­ich fał­szy­wych przyjaciół.

Dla potwier­dze­nia przy­to­czo­nych wyżej moc­nych stwier­dzeń trzeba powie­dzieć, że narzu­cone nam przez Unię warunki człon­ko­stwa nie speł­niają pod­sta­wo­wych zasad soli­dar­no­ści i rów­no­praw­no­ści, na któ­rych powinna być oparta inte­gra­cja. W ciągu 10 lat, czyli od 1991 roku, w któ­rym Pol­ska pod­pi­sała z Unią Układ Sto­wa­rzy­sze­niowy, aż do 2001 roku, nasz łączny defi­cyt han­dlowy z Unią wyniósł 62 mld dola­rów. Ta nad­wyżka han­dlowa ozna­cza, że Pol­ska opła­cała, i nadal opłaca, ok. pół­tora miliona miejsc pracy rocz­nie w kra­jach Unii Euro­pej­skiej. Na tym sprawa wcale się nie koń­czy. Nasze zobo­wią­za­nia we wspie­ra­niu rynku pracy Unii mają wykra­czać poza jej obszar. Na mocy bowiem Trak­tatu Akce­syj­nego, nowe pań­stwa człon­kow­skie będą przy­stę­po­wały do Umowy o Part­ner­stwie z Grupą Państw Afry­kań­skich, Kara­ib­skich i Pacy­fiku oraz z 29 innymi pań­stwami Europy, Azji i Afryki.

Moder­ni­za­cja pań­stwa i jego gospo­darki, kosz­tuje. Jeżeli zaś człon­ko­stwo w Unii Euro­pej­skiej trak­tuje się jako szansę na moder­ni­za­cję, to trzeba się też liczyć z wydat­kami. Zacho­dzi tylko pyta­nie, czy wej­ście Pol­ski do Wspól­nego Rynku, dosto­so­wa­nie się do wspól­no­to­wych norm, pozwoli nam doko­nać olbrzy­miego skoku cywilizacyjnego?

Trzeba stwier­dzić, że ist­nieje taka teo­re­tyczna szansa. Jed­nakże wizję tej szansy zakłóca realna ocena skut­ków pol­skiego człon­ko­stwa w Unii dla naszego budżetu oraz dla stanu gospo­darki i sytu­acji spo­łecz­nej oby­wa­teli. Powo­ły­wa­nie się na korzy­ści, jakie z człon­ko­stwa w Unii Euro­pej­skiej odnio­sła Irlan­dia, Por­tu­ga­lia, Hisz­pa­nia albo Gre­cja jest czę­ściowo nie­trafne. Należy pod­kre­ślić, że latach 70 i 80 ubie­głego stu­le­cia inte­gra­cja z Unią była łatwiej­sza. Należy z całą mocą pod­kre­ślić, że ówcze­sne roz­sze­rze­nie miało cha­rak­ter poli­tyczny. Dużo pro­ściej było wów­czas zatem pozy­ski­wać fun­du­sze pomo­cowe, a w ramach samej Unii nie­wiele było kra­jów o mniej­szym stop­niu roz­woju. Ponadto, wła­dze tych kra­jów — jak się oce­nia — zwłasz­cza wła­dze samo­rzą­dowe, lepiej były przy­go­to­wane do przyj­mo­wa­nia fun­du­szy struk­tu­ral­nych. Doty­czyło to także przed­się­biorstw prze­my­sło­wych, trans­por­to­wych i innych. My tych pod­mio­tów gospo­dar­czych już nie posia­damy, ponie­waż zostały one w spo­sób nie­od­po­wie­dzialny sprze­dane i zlikwidowane.

Obli­cza­jąc zyski i obcią­że­nia, wyni­ka­jące z człon­ko­stwa w Unii, musimy brać pod uwagę nie tylko okres przy­na­leż­no­ści, ale cały okres przy­go­to­wy­wa­nia się do człon­ko­stwa. To wła­śnie w okre­sie przy­go­to­waw­czym nastą­piły zasad­ni­cze zmiany w naszej gospo­darce, to wtedy Naród Pol­ski poniósł naj­więk­sze straty i wyrze­cze­nia. Pań­stwa człon­kow­skie wpła­cają do budżetu Unii Euro­pej­skiej składkę, która po odli­cze­niu kosz­tów utrzy­ma­nia admi­ni­stra­cji i orga­nów unij­nych, jest roz­dzie­lana pomię­dzy człon­ków głów­nie na wspar­cie rol­nic­twa i pomoc struk­tu­ralną. Wyso­kość składki zależy od poziomu dochodu naro­do­wego brutto, czyli od zamoż­no­ści danego pań­stwa. Dopłaty otrzy­mają pań­stwa i regiony o pozio­mie niż­szym o 25% niż wynosi śred­nia w Unii.

W ogól­nym bilan­sie wydat­ków budżetu, pozy­cja zwią­zana z człon­ko­stwem w Unii Euro­pej­skiej jest bar­dzo wysoka.

Składka Pol­ski do budżetu Unii ma wynosić:

# 2004 r. — 2.360 mln euro (pełna), czyli 9,5 mld zł;
# 2005 r. — 2.455 mln euro, czyli 9,8 mld zł;
# 2006 r. — 2.553 mln euro, czyli 10,2 mld zł.

Uwzględ­nia­jąc, że w roku 2004 zapła­cimy tylko 6,3 mld zł (o jedną trze­cią mniej, ponie­waż uzy­sku­jemy ewen­tu­alne człon­ko­stwo dopiero 1 maja), to w roku, 2006 czyli po dwóch latach człon­ko­stwa, nasza składka wzro­śnie o pra­wie 1 mld zł. Trudno prze­wi­dzieć skąd znajdą się na to środki.

Aby przed­sta­wić całość sytu­acji trzeba dodać, że w ramach składki człon­kow­skiej, Pol­ska została obcią­żona spłatą tzw. rabatu bry­tyj­skiego, w wyso­ko­ści 600 mln euro w ciągu 3 lat, któ­rego Bry­tyj­czycy odmó­wili zapła­cić. Rabat ten został roz­ło­żony na innych człon­ków, przy czym Niemcy, Austria, Holan­dia i Szwe­cja, uzy­skały ulgi w tym obowiązku.

Porów­nuje się Pol­skę z Hisz­pa­nią ze względu na wiele podo­bieństw. Mimo, że poziom roz­woju wstę­pu­ją­cej do EWG Hisz­pa­nii był podobny do naszego i cho­ciaż, tak jak my, kraj ten wycho­dził z ustroju tota­li­tar­nego, posia­dał podobny obszar i liczbę lud­no­ści, to jed­nak Hisz­pa­nia pro­wa­dziła wtedy inną poli­tykę gospo­dar­czą, ani­żeli Pol­ska obec­nie. Hisz­pa­nia nie otwo­rzyła wów­czas cał­ko­wi­cie — jak my — swo­jego rynku usług i ban­ko­wo­ści, limi­to­wała import. Przy­jęte wtedy zało­że­nia inte­gra­cji ze Wspól­no­tami spo­wo­do­wały, że Hisz­pa­nia korzy­stała z róż­nicy cen w porów­na­niu z resztą kra­jów wspól­no­to­wych, pod­no­siła stop­niowo wła­sne ceny i dzięki temu zdo­łała wyrów­nać warunki kon­ku­ren­cji. Nie pozwo­liła sobie narzu­cić w nego­cja­cjach roz­wią­zań, słu­żą­cych gru­pie naj­bo­gat­szych państw, które dążą do zdu­sze­nia roz­woju gospo­dar­czego w kra­jach biedniejszych.

Swo­istą pro­pa­gan­dową zachętą, „mar­chewką” dla ubo­gich państw kan­dy­du­ją­cych do grona unij­nych człon­ków, jest pro­po­no­wany przez Unię Euro­pej­ską sys­tem pomo­cowy, zwany Fun­du­szami Struk­tu­ral­nymi i Fun­du­szem Spójności.

Fun­du­sze struk­tu­ralne mogą być prze­zna­czone na roz­bu­dowę infra­struk­tury, na prze­ciw­dzia­ła­nie bez­ro­bo­ciu, na wspie­ra­nie rol­ni­ków i ryba­ków. Fun­du­sze Spój­no­ści są prze­wi­dziane na roz­bu­dowę infra­struk­tury w trans­por­cie oraz na ochronę środo­wi­ska. Na oba te fun­du­sze prze­zna­cza się dla Pol­ski, w latach 2004–2006, 11,36 mld euro.

Warun­kiem koniecz­nym do czer­pa­nia z Fun­du­szy Struk­tu­ral­nych, na każ­dym szcze­blu korzy­sta­nia z pomocy, jest zapew­nie­nie dofi­nan­so­wa­nia pro­jek­tów ze środ­ków wła­snych absor­benta tych fun­du­szy. Poziom dofi­nan­so­wa­nia naj­czę­ściej waha się na pozio­mie 25% tzw. wydat­ków kwa­li­fi­ko­wa­nych, choć prak­tycz­nie jed­nak trzeba wydać około 40 Euro, aby otrzy­mać 60 Euro z UE. Wynika to z podatku od war­to­ści doda­nej (VAT), kosz­tów wstęp­nych przy­go­to­wa­nia przed­się­wzię­cia inwe­sty­cyj­nego oraz spo­sobu refun­do­wa­nia nakładów.

Jeżeli mówimy o refun­da­cji to należy użyć trybu warun­ko­wego, ponie­waż akt ten wymaga speł­nie­nia sze­regu czę­sto trud­nych warun­ków. Zmu­sza do prze­brnię­cia przez bar­dzo skom­pli­ko­waną, mniej lub bar­dziej realną drogę, biu­ro­kra­tycz­nych prze­szkód o cha­rak­te­rze for­mal­nym. Jest to rela­cja wyma­ga­jąca dużego wysiłku finan­so­wego ze strony bene­fi­cjen­tów. Należy się więc zasta­no­wić, czy dla nie­któ­rych poten­cjal­nych bene­fi­cjen­tów ten wysi­łek finan­sowy nie sta­nie się barierą zbyt trudną lub cza­sem nawet nie­moż­liwą do poko­na­nia. Bez­zwrotne wspar­cie zewnętrzne trak­to­wane jest przez fun­da­tora jako uzu­peł­nie­nie środ­ków wewnętrznych.

Zapew­nie­nie wła­snych fun­du­szy na reali­za­cję inwe­sty­cji jest pod­sta­wo­wym warun­kiem ubie­ga­nia się o dofi­nan­so­wa­nie z pomocy zagra­nicz­nej. Dawca pomocy trak­tuje swoje dofi­nan­so­wa­nie, jako uzu­peł­nie­nie a nie jako zamien­nik środ­ków wła­snych pro­jek­to­dawcy. Warun­kiem, aby środki z fun­du­szy struk­tu­ral­nych nie oka­zały się wir­tu­al­nymi pie­niędzmi, jest odpo­wied­nie kadrowe i finan­sowe, przy­go­to­wa­nie samo­rzą­dów do zago­spo­da­ro­wa­nia takich fun­du­szy. Stąd pierw­szo­pla­no­wym zada­niem powinno być obec­nie solidne przy­go­to­wa­nie struk­tur a przede wszyst­kim pra­cow­ni­ków na pozio­mie lokal­nym. Zaopa­trze­nie ich w solidną wie­dzę teo­re­tyczną i umie­jęt­no­ści prak­tyczne, które pozwo­li­łyby sku­tecz­nie zabie­gać o środki pomo­cowe jest rze­czą nie­zbędną do owoc­nej reali­za­cji tych planów.

Oce­nia się mini­malną liczbę takich pra­cow­ni­ków na około 3 tysiące. Odpo­wied­nie przy­go­to­wa­nie takiej liczby fachow­ców wyma­ga­łoby, oprócz nie­zbęd­nego czasu na szko­le­nia, rów­nież odpo­wied­nich nakła­dów finan­so­wych. Trudno się prze­cież spo­dzie­wać, że tzw. mena­dże­ro­wie pro­jek­tów zechcą pra­co­wać na zasa­dzie wolon­ta­riatu. Fachowcy ci powinni zna­leźć zatrud­nie­nie w każ­dej gmi­nie zain­te­re­so­wa­nej pozy­ska­niem środ­ków pomocowych.

Jed­nym z warun­ków uzy­ska­nia fun­du­szy pomo­co­wych, sta­wia­nych przez pro­jek­to­daw­ców pomy­słu, jest opra­co­wy­wa­nie pla­nów i pro­jek­tów przez jed­nostki samo­rzą­dowe we wła­snym zakre­sie. Zle­ce­nie ich przez przy­szłego bene­fi­cjenta na zewnątrz w zasa­dzie dys­kwa­li­fi­kuje taki pro­jekt. Dziwi fakt, że na samą tylko akcję pro­mu­jącą inte­gra­cję euro­pej­ską zna­la­zły się pie­nią­dze na 5 tys. eta­tów, nato­miast o prze­zna­cze­niu fun­du­szy dla nie­zbęd­nych spe­cja­li­stów od pozy­ski­wa­nia i zago­spo­da­ro­wy­wa­nia fun­du­szy pomo­co­wych nikt nawet dotąd nie pomy­ślał. Aby zaist­niał, cho­ciaż cień szansy na absorp­cję, cho­ciaż nie­wiel­kiej czę­ści środ­ków pomo­co­wych, skie­ro­wa­nych do gmin lub ich związ­ków, speł­nie­nie tych warun­ków staje się niezbędne.

W Pol­sce fun­du­sze struk­tu­ralne tra­fią przede wszyst­kim do obsza­rów o naj­le­piej przy­go­to­wa­nej do ich absorp­cji gospo­darce i naj­le­piej wyszko­lo­nej kadrze. Pod­mioty słabe nie będą w sta­nie przy­go­to­wać doku­men­tów pro­gra­mo­wych odpo­wied­niej jako­ści, przed­sta­wić dużej ilo­ści wnio­sków inwe­sty­cyj­nych, zapew­nić środ­ków na zabez­pie­cze­nie finan­sowe pro­jek­tów ani też w odpo­wiedni, zgodny z zasa­dami unij­nymi, spo­sób prze­pro­wa­dzić moni­to­ringu i oceny pro­jektu. Stoi to w sprzecz­no­ści z arty­ku­ło­wa­nymi inten­cjami unij­nych urzędników.

Zgod­nie z tym, co zostało stwier­dzone w ofi­cjal­nych doku­men­tach, fun­du­sze struk­tu­ralne i pomo­cowe mają słu­żyć wyrów­ny­wa­niu szans mię­dzy naj­bied­niej­szymi a naj­bo­gat­szymi regio­nami. Wbrew tym inten­cjom przy­jęta for­muła przy­dzie­la­nia tych fun­du­szy, a przede wszyst­kim zasada współ­fi­nan­so­wa­nia, na pewno te róż­nice pogłębi.

Trudno nie odnieść wra­że­nia, że mimo dość dobrego roze­zna­nia wśród unij­nych urzęd­ni­ków tego pro­blemu, sta­rają się oni nie dostrze­gać ist­nie­nia tej kwe­stii. Rodzi to pewne podej­rze­nia, co do praw­dzi­wych inten­cji pro­jek­to­daw­ców pomy­słów pomocowych.

Wobec tych wszyst­kich wyżej wymie­nio­nych fak­tów grozi nam sytu­acja, że to Pol­ska, jako płat­nik netto, będzie wspie­rać roz­wój bogat­szych kra­jów Unii Euro­pej­skiej, pono­sząc dodat­kowo tym samym nie­uza­sad­nione koszty. Warto z całym naci­skiem zwró­cić uwagę na fakt, iż finan­so­wa­nie pro­jek­tów z kre­dy­tów ban­ko­wych, lub innych komer­cyj­nych insty­tu­cji finan­so­wych nie wcho­dzi w rachubę. Takie są warunki i zastrze­że­nia pro­jek­to­daw­ców pomo­co­wych pomy­słów. Z tym jed­nak pro­ble­mem praw­do­po­dob­nie będą w sta­nie upo­rać się, bez pomocy ze strony pań­stwa, tylko nie­liczne samorządy.

Czy pomoc taka jest realna wobec mize­rii pol­skiego budżetu, to pyta­nie do Mini­stra Finan­sów. Oce­nia­jąc jed­nak real­nie sytu­ację, łatwo można odpo­wie­dzieć na to pyta­nie samemu. Fik­cja pozy­ska­nia tako­wych fun­du­szy, na uzu­peł­nie­nie środ­ków wła­snych samo­rzą­dów tery­to­rial­nych, prze­kłada się w pro­sty spo­sób na nie­re­al­ność uzy­ska­nia fun­du­szy pomo­co­wych z Unii Euro­pej­skiej. Wydaje się, iż będzie to, oprócz wielu innych, główna i klu­czowa bariera unie­moż­li­wia­jąca sko­rzy­sta­nie z tego wsparcia.

Gdy się bada wiel­kość spo­dzie­wa­nej pomocy z Unii, to nie można nie zauwa­żyć, że „Raport w spra­wie korzy­ści i kosz­tów Inte­gra­cji Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej z Unią Euro­pej­ską”, przy­go­to­wany w lipcu 2000 r. stwier­dza, że „W pierw­szych pię­ciu latach po akce­sji, wypłaty dla Pol­ski będą 1,5–4 razy wyż­sze niż nasza składka do wspól­nego budżetu. Korzy­ści te zale­żeć jed­nak będą od wyni­ków nego­cja­cji i zdol­no­ści Pol­ski do absorp­cji środ­ków unij­nych”. Zna­jąc obec­nie wyniki nego­cja­cji, możemy z dużą dozą praw­do­po­do­bień­stwa stwier­dzić, iż Pol­ska będzie wię­cej do budżetu Unii wpła­cać, niż z niego uzyskiwać.

Po wej­ściu do Unii nastąpi uby­tek docho­dów budżetu z ceł w wyso­ko­ści ponad 3,5 mld zł. Do tego dojdą koszty utrzy­ma­nia dodat­ko­wego apa­ratu biu­ro­kra­tycz­nego dla obsługi kon­tak­tów z Unią Euro­pej­ską, sza­co­wane na ok. 1 mld zł,. Należy doli­czyć także dodat­kowe kil­ku­set milio­nowe wpłaty, jako raty kapi­ta­łowe na rzecz Euro­pej­skiego Banku Cen­tral­nego i Euro­pej­skiego Banku Inwe­sty­cyj­nego oraz olbrzy­mie koszty pono­szone na współ­fi­nan­so­wa­nie pro­jek­tów struk­tu­ral­nych Unii. Tak więc, łączna war­tość corocz­nych wydat­ków zwią­za­nych z naszym człon­ko­stwem w Unii, może wynieść ok. 15 mld zł. Powyż­sza kwota nie uwzględ­nia dopłat bez­po­śred­nich z budżetu pań­stwa dla rol­ni­ków. Nie trzeba prze­ko­ny­wać, że w sytu­acji pono­sze­nia przez pań­stwo tak wyso­kich wydat­ków, finan­so­wa­nie dopłat bez­po­śred­nich dla rol­ni­ków na dopusz­czal­nym pozio­mie, jest wysoce wątpliwe.

Trzeba pamię­tać, że wzro­sną wydatki przed­się­biorstw na dosto­so­wa­nie się do unij­nych stan­dar­dów sani­tar­nych, wymo­gów ochrony środo­wi­ska, zabez­pie­cze­nia socjal­nego i bez­pie­czeń­stwa pracy. Drogi kre­dyt będzie opóź­niał moder­ni­za­cję pro­duk­cji. W rezul­ta­cie wzrost gospo­dar­czy może być raczej słaby, nato­miast może wzro­snąć bez­ro­bo­cie. W związku z tym nie daje dużych szans, przy­go­to­wy­wany obec­nie przez mini­stra finan­sów Grze­go­rza Kołodkę, pro­gram naprawy finan­sów publicz­nych, gdyż nie można ocze­ki­wać, że w wyniku jego reali­za­cji, nastąpi szyb­kie przy­śpie­sze­nie wzro­stu gospodarczego.

Gdyby tych pro­ble­mów było mało, docho­dzi do tego pozy­cja pol­skiego zło­tego. Kraje Euro­landu są zain­te­re­so­wane nie­re­al­nym kur­sem zło­tego wobec głów­nych walut obcych, ponie­waż to wspiera import i ogra­ni­cza pol­ską pro­duk­cję kra­jową. Ogra­ni­cza to także pozy­cję kon­ku­ren­cyjną pol­skich towa­rów na rynku europejskim.

Pol­ski złoty jest prze­war­to­ścio­wany, ale siła naszej waluty nie zależy od popytu za gra­nicą na pol­skie towary, ale od sztucz­nie usta­la­nych, wyso­kich stóp pro­cen­to­wych. Wysoki kurs zło­tego nie ozna­cza, że pol­ska gospo­darka jest zdrowa, tylko, że kurs ten jest zde­ge­ne­ro­wany, bo usta­lili go zagra­niczni inwe­sto­rzy spe­ku­la­cyjni. Jeżeli wej­dziemy do Unii Euro­pej­skiej z prze­war­to­ścio­waną walutą i osła­bioną gospo­darką, to kon­ku­ren­cyj­ność pol­skiej eko­no­miki będzie niska. Jawne 20% bez­ro­bo­cie lub 30% bez­ro­bo­cie, łącznie z ukry­tym, sta­nie się sta­łym ele­men­tem kra­jo­brazu gospodarczo-społecznego naszego kraju. Dla­tego trzeba koniecz­nie zmie­nić reżim kur­sowy złotego.

Podej­mo­wane przez Klub Par­la­men­tarny Samo­obrona RP w Sej­mie prace nad zmianą ustawy o Naro­do­wym Banku Pol­skim, są opóź­niane przez Pre­zy­dium Sejmu i Komi­sję Finan­sów Publicznych.

Trzeba pil­nie uak­tu­al­nić war­tość zło­tego i wpro­wa­dzić prak­tykę, zgod­nie z obo­wią­zu­jącą ustawą, aby o osta­tecz­nym kształ­cie poli­tyki walu­to­wej decy­do­wał rząd. Rada Mini­strów powinna wpraw­dzie wysłu­chi­wać opi­nii Rady Poli­tyki Pie­nięż­nej, ale decy­zje musi podej­mo­wać samo­dziel­nie, gdyż to tylko ona, a nie Rada Poli­tyki Pie­nięż­nej, odpo­wiada kon­sty­tu­cyj­nie za skutki gospo­dar­cze i spo­łeczne tych decy­zji. Wygła­szane opi­nie twier­dzące, że pro­po­no­wane zmiany są sprzeczne z zale­ce­niami Unii Euro­pej­skiej, są nie­po­ro­zu­mie­niem, albo celo­wym wpro­wa­dza­niem spo­łe­czeń­stwa w błąd.

Euro­en­tu­zja­ści snują plany szyb­kiego pozby­cia się zło­tego i przy­ję­cia euro. To rodzi poważne nie­bez­pie­czeń­stwo wzro­stu cen. Dla­tego real­nie mogłoby to nastą­pić nie wcze­śniej, jak po 2007 roku. Ponadto, aby przy­jąć walutę euro, jako środek płat­ni­czy w Pol­sce, trzeba speł­nić tzw. kry­te­ria kon­wer­sji, czyli zbież­no­ści kilku warun­ków. Są to:

a) kry­te­rium defi­cytu budże­to­wego (defi­cyt naj­wy­żej na pozio­mie 3% PKB),
b) kry­te­rium sta­bil­no­ści cen (infla­cja może być wyż­sza o 1,5 punktu pro­cen­to­wego od śred­niej z trzech naj­lep­szych pod tym wzglę­dem państw),
c) kry­te­rium długu publicz­nego (dług publiczny nie więk­szy niż 60% PKB),
d) kry­te­rium stóp pro­cen­to­wych,
e) kry­te­rium udziału w mecha­ni­zmie kursu Euro­pej­skiego Sys­temu Walu­to­wego (war­tość zło­tego nie powinna się wahać bar­dziej niż o plus/minus 15% w sto­sunku do usta­lo­nego kursu wobec euro).

Euro­en­tu­zja­ści nie infor­mują, że przy­ję­cie wspól­nej waluty ozna­cza cał­ko­witą rezy­gna­cję Pol­ski z wła­snej poli­tyki pie­nięż­nej i za jej pomocą moż­li­wo­ści przy­spie­sze­nia wzro­stu gospodarczego.

Wspo­mnijmy jesz­cze o jed­nej, drob­nej wpraw­dzie, spra­wie tech­nicz­nej, ale cha­rak­te­ry­stycz­nej dla przy­go­to­wy­wa­nia dla Pol­ski pod­rzęd­nej roli, jaką mia­łaby ona peł­nić w struk­tu­rach unij­nych. Otóż Unia Euro­pej­ska wpro­wa­dza obec­nie reformę sys­temu podej­mo­wa­nia klu­czo­wych decy­zji mone­tar­nych w stre­fie euro, które mają obo­wią­zy­wać po roz­sze­rze­niu. Pole­gać one będą na ogra­ni­cze­niu do 21 liczby człon­ków zarządu Rady Euro­pej­skiego Banku Cen­tral­nego. Wobec więk­szej niż 21 liczby człon­ków w roz­sze­rzo­nej Unii, spo­wo­duje to koniecz­ność wpro­wa­dze­nia rota­cji, także dla pre­ze­sów naro­do­wych ban­ków cen­tral­nych. Tak więc czę­sto­tli­wość rota­cji oraz udział w gło­so­wa­niu miałby być zależny od wyso­ko­ści dochodu naro­do­wego kraju i stanu roz­woju jego sek­tora finansowego.

Pań­stwa będą zatem podzie­lone na 3 kate­go­rie. W naj­niż­szej kate­go­rii, z pra­wem do udziału tylko w 38% posie­dzeń całej grupy, zna­la­złaby się Pol­ska. Widać z tego, że w takim ukła­dzie, wpływ naszego kraju na zarzą­dza­nie sys­te­mem mone­tar­nym Unii byłby prak­tycz­nie żaden.

Sytu­acja gospo­dar­cza w stre­fie euro nie jest dobra. Naj­gor­sza sytu­acja panuje pod tym wzglę­dem w Niem­czech i we Fran­cji. W Niem­czech tempo wzro­stu gospo­dar­czego wynosi obec­nie 0,4 %, a w lutym br. bez­ro­bo­cie objęło 4,7 miliona osób.

Budżet Unii na rok 2002 został tak skon­stru­owany, że na jego dochody skła­dają się składki, które wyno­szą 1,27% Pro­duktu Naro­do­wego Brutto (PNB) kraju człon­kow­skiego Unii Euro­pej­skiej (48,5% wszyst­kich docho­dów), a w pozo­sta­łej czę­ści 1% wpły­wów z podatku VAT każ­dego z kra­jów człon­kow­skich (35,6% docho­dów), cła (13%), opłat rol­nych (2,1%) oraz pozo­sta­łych wpły­wów (0,8%).

Na wydatki skła­dają się:

Wspólna Poli­tyka Rolna — 45,2 %, fun­du­sze struk­tu­ralne — 34,5%, dzia­ła­nia zewnętrzne — 8,4%, admi­ni­stra­cja — 5,2%, bada­nia naukowe — 4,1%, ochrona kon­su­men­tów — 1,2%, mło­dzież i media — 0,9% oraz pozo­stałe — 0,5%.

W dziale doty­czą­cym kosz­tów człon­ko­stwa, na uwagę zasłu­guje sprawa podatku VAT, który w czę­ści jest odpro­wa­dzany do budżetu unij­nego. Unia Euro­pej­ska wymaga, aby poda­tek VAT wyno­sił w kra­jach człon­kow­skich nie mniej niż 15 %, a stawka obni­żona była nie niż­sza niż 5%. Tym­cza­sem stawka zerowa wystę­puje jesz­cze w Bel­gii, Danii, Fin­lan­dii, Szwe­cji i we Wło­szech. Zatem nie mamy w Unii sytu­acji, że we wszyst­kich spra­wach i we wszyst­kich pań­stwach, prze­pisy unijne są rygo­ry­stycz­nie prze­strze­gane, a tego wła­śnie wymaga się od Polski.

Nie są to bynaj­mniej wszyst­kie koszty, jakie pol­skie spo­łe­czeń­stwo ponie­sie w wyniku wstą­pie­nia Pol­ski do Unii Euro­pej­skiej. Spo­dzie­wany zanik han­dlu, spo­wo­do­wany ogra­ni­cze­niem oso­bo­wego ruchu przy­gra­nicz­nego, wobec bez­miaru nędzy oby­wa­teli, zamiesz­ku­ją­cych wschod­nie woje­wódz­twa naszego kraju, będzie praw­dzi­wym dra­ma­tem i tra­ge­dią dla tysięcy firm i rodzin utrzy­mu­ją­cych się z tego zaję­cia. W chwili obec­nej oce­nia się, że straty z tytułu zabez­pie­cze­nia wschod­niej gra­nicy Unii Euro­pej­skiej dla pol­skich firm han­dlo­wych, pro­duk­cyj­nych, rze­mieśl­ni­czych i oby­wa­teli mogą się­gnąć nawet 6 mld zł rocz­nie. Straty te trzeba szcze­gó­łowo osza­co­wać a poszko­do­wa­nym, w wyniku wpro­wa­dze­nia unij­nego prawa, pod­mio­tom wypła­cić sto­sowne odszko­do­wa­nia. Kwoty te należy wcze­śniej wyne­go­cjo­wać z Unią Euro­pej­ską, gdyż koszty finan­sowe i spo­łeczne, zwią­zane zabez­pie­cze­niem jej wschod­niej gra­nicy winny być pokry­wane przez wszyst­kich człon­ków wspólnoty.

W ramach wpro­wa­dze­nia w życie umowy z Schen­gen, Pol­ska przej­mie na sie­bie szcze­gólną rolę ochrony wschod­niej rubieży euro. To wła­śnie Pol­ska będzie odpo­wie­dzialna za uszczel­nie­nie wschod­niej gra­nicy nie tylko w zakre­sie prze­pływu osób, ale rów­nież i towa­rów. Swo­istym para­dok­sem jest, że będziemy odpo­wie­dzialni za pobie­ra­nie opłat gra­nicz­nych i odpro­wa­dza­nie ich do budżetu unij­nego a nie jak do tej pory — do budżetu polskiego.

XIV. PODSUMOWANIEWNIOSKI

Mija już czter­na­ście lat od czasu pod­stęp­nego zawład­nię­cia Pol­ską przez samo­zwań­cze libe­ralne elity polityczno-finansowe, które reali­zują pro­gram nisz­cze­nia, roz­kra­da­nia i dewa­sto­wa­nia naszej Ojczy­zny. Nie możemy pozwo­lić na dal­sze uza­leż­nia­nie naszego kraju od obcych sił gospo­dar­czych i poli­tycz­nych. Pol­ska nie może zostać spro­wa­dzona do roli rynku zbytu na towary trans­na­ro­do­wych kor­po­ra­cji, a Polacy zde­gra­do­wani do roli taniej siły robo­czej. Tra­ge­dia wielu milio­nów naszych roda­ków — bez­ro­bot­nych cier­pią­cych nie­do­sta­tek i bory­ka­ją­cych się z trud­no­ściami życia codzien­nego, któ­rzy popa­dli w nędzę na sku­tek reali­za­cji tego anty­pol­skiego planu, musi wstrzą­snąć całym naro­dem. Trzeba wyło­nić taką wła­dzę pań­stwową, która zapewni roz­wój społeczno-gospodarczy a także będzie prze­strze­gać kon­sty­tu­cyj­nych praw eko­no­micz­nych, spo­łecz­nych i kulturalnych.

Samo­obrona Rze­czy­po­spo­li­tej Pol­skiej, jako głę­boko patrio­tyczny ruch spo­łeczny, kie­ru­jąca się Pro­gra­mem Naprawy Rze­czy­po­spo­li­tej, to szansa i gwa­ran­cja odbu­dowy i roz­kwitu naszej Ojczy­zny. Nasze dotych­cza­sowe dzia­ła­nia poli­tyczne przy­no­szą widoczne efekty. Już nie tylko coraz więk­sza część narodu, ale rów­nież kręgi poli­tyczne przy­znają nam rację.

1. Reasu­mu­jąc wybrane ele­menty stra­te­gii poli­tyki spo­łeczno — gospo­dar­czej Samo­obrony RP to:

# ogra­ni­cze­nie — do usu­nię­cia włącz­nie — bariery popy­to­wej poprzez rady­kalne zwol­nie­nie z opo­dat­ko­wa­nia docho­dów naj­niż­szych oraz poprzez wypłatę powszech­nych zasił­ków dla bez­ro­bot­nych,
# poprawa kon­ku­ren­cyj­no­ści pol­skiej pro­duk­cji i usług poprzez zmniej­sze­nie podatku docho­do­wego od przed­się­biorstw do sym­bo­licz­nego poziomu 10 %,
# poprawa opła­cal­no­ści pol­skiego eks­portu poprzez dewa­lu­ację pol­skiego zło­tego i utrzy­ma­nie płyn­nego kursu zło­tego przy infla­cji ceno­wej 5 — 7 % rocz­nie,
# zapew­nie­nie trwa­łych źródeł docho­dów budże­to­wych, głów­nie w postaci podat­ków pośred­nich tj. poprzez utrzy­ma­nie dotych­cza­so­wych podat­ków VAT i akcyzy oraz wpro­wa­dze­nie nowego, mak­sy­mal­nie 2,5% podatku docho­do­wego (PO). Uru­cho­mie­nie pro­ce­sów wzro­sto­wych w pol­skiej gospo­darce dla osią­gnię­cia w pierw­szym roku reform mini­mum 6 % wzro­stu PKB a w następ­nych latach 6–9 % wzro­stu PKB rocz­nie.
# Odbu­do­wa­nie tra­dy­cyj­nych więzi gospo­dar­czych z kra­jami Europy Środ­ko­wej i Wschod­niej, kra­jami WNP i kra­jami arab­skimi przy kon­ty­nu­owa­niu dotych­cza­so­wych kon­tak­tów Unii Euro­pej­skiej i Ame­ryki.
# Zrów­no­wa­że­nie importu i eks­portu w ten spo­sób, że w ciągu 3 lat bilans han­dlowy będzie dodatni nawet kosz­tem wpro­wa­dze­nia restryk­cji admi­ni­stra­cyj­nych.
# Rów­no­wa­że­nie budżetu pań­stwa przy zacho­wa­niu pro­ro­zwo­jo­wych instru­men­tów poli­tyki pań­stwo­wej
# uru­cho­mie­nie bar­dzo sil­nego mecha­ni­zmu efek­tyw­no­ścio­wego — „im wię­cej i oszczęd­niej wytwa­rzam i sprze­dają tym wię­cej zarabiam”,

2. Przed­sta­wiona stra­te­gia poli­tyki spo­łeczno — gospo­dar­czej przewiduje:

# znaczny wzrost docho­dów i wydat­ków budżetu pań­stwa: poprzez reali­za­cję aktyw­nej roli pań­stwa w gospo­darce,
# opar­cie docho­dów budżetu pań­stwa na źródłach kra­jo­wych i kra­jo­wej aku­mu­la­cji,
# finan­so­wa­nie defi­cytu budże­to­wego przez emi­sję rzą­do­wych papie­rów dłuż­nych do kra­jo­wych insty­tu­cji finansowych.

3. Siłą spraw­czą napę­dza­jącą roz­wój gospo­darki będą dzia­ła­jące rów­no­cze­śnie 4 główne stru­mie­nie zasi­la­jące gospo­darkę, tj. :

# prze­nie­sie­nie 60 % rezerwy rewa­lu­acyj­nej w postaci zysku NBP wpła­co­nego dodat­kowo do budżetu pań­stwa w wyso­ko­ści co naj­mniej 16,2 mld zł, którą Skarb Pań­stwa doka­pi­ta­li­zuje pol­skie banki z prze­zna­cze­niem na pro­ro­zwo­jowe pro­gramy inwe­sty­cji nowych i moder­ni­za­cyj­nych obsłu­gi­wane przez naro­dowe banki inwe­sty­cyjne,
# prze­nie­sie­nie 80 % tj. co naj­mniej 24 mld. USD rezerw dewi­zo­wych Skarbu Pań­stwa z ban­ków zagra­nicz­nych do ban­ków kra­jo­wych. Środki zde­po­no­wane w pol­skich ban­kach będą słu­żyły do obsługi pań­stwo­wych papie­rów dłuż­nych oraz na udzie­la­nie kre­dy­tów, porę­czeń i gwa­ran­cji dla jed­no­stek samo­rzą­do­wych na pre­fi­nan­so­wa­nie zadań współ finan­so­wa­nych ze środ­ków UE,
# dopływ środ­ków UE na kon­kretne pro­gramy i przed­się­wzię­cia. Sza­cuje się, że wyko­rzy­sta­nie środ­ków prze­zna­czo­nych na pro­gramy struk­tu­ralne powy­żej 47 % zagwa­ran­tuje, że Pol­ska nie będzie w pierw­szych latach płat­ni­kiem netto UE.
# dopływ środ­ków z pry­wa­ty­za­cji na przed­się­wzię­cia roz­wo­jowe i sfi­nan­so­wa­nie prze­jęć źle spry­wa­ty­zo­wa­nego majątku.

4. Warunki:

# przed uru­cho­mie­niem pro­gramu należy natych­miast doko­nać zmiany ustawy o NBP. Pre­zes NBP Leszek Bal­ce­ro­wicz wyrzą­dza szkodę RP w wyso­ko­ści conajm­niej 10 mln zł dzien­nie. Obecna ekipa kie­ru­jąca NBP jest w sta­nie znisz­czyć każdą ini­cja­tywę , która zagraża inte­re­som zagra­nicz­nego kapi­tału spe­ku­la­cyj­nego,
# instru­menty wspie­ra­jące popyt wewnętrzny wywo­łają impuls infla­cyjny a ten obniży lub zre­du­kuje ren­tow­ność inwe­sty­cji port­fe­lo­wych kapi­tału spe­ku­la­cyj­nego. Liczyć się więc należy z jego odpły­wem i próba szan­tażu władz Pol­ski poprzez zała­ma­nie bilansu płat­ni­czego. Z tych powo­dów przed uru­cho­mie­niem pro­gramu zasad­ni­cza część rezerw dewi­zo­wych Skarbu Pań­stwa zarzą­dza­nych przez NBP musi zna­leźć się w pań­stwo­wym Banku Gospo­dar­stwa Kra­jo­wego.
# wła­dze pol­skie będą zobo­wią­zane do szcze­gó­ło­wego roz­li­cze­nia pry­wa­ty­za­cji majątku naro­do­wego wszę­dzie tam, gdzie pry­wa­ty­za­cja nastą­piła z naru­sze­niem inte­resu Skarbu Pań­stwa; to Skarb Pań­stwa z mocy prawa będzie zobo­wią­zany docho­dzić swo­ich rosz­czeń o zwrot majątku i wypłatę odszko­do­wa­nia. Rosz­cze­nia o napra­wie­nie szkód i wypłatę odszko­do­wań zostaną też skie­ro­wane do osób odpo­wie­dzial­nych za pry­wa­ty­za­cję majątku naro­do­wego i do firm dorad­czych,
# zmie­nione zostaną prze­pisy o zamó­wie­niach publicz­nych w ten spo­sób, że jeżeli inwe­sty­cje budow­lane lub dostawy goto­wych dóbr inwe­sty­cyj­nych będą finan­so­wane ze środ­ków publicz­nych, to wyko­nawcą odpo­wied­nio (w cało­ści lub w czę­ści finan­so­wa­nej z kra­jo­wych środ­ków) musi być pod­miot kra­jowy.
# zosta­nie uru­cho­miony sys­temu postę­po­wań napraw­czych w przed­się­bior­stwach i sys­tem docho­dze­nia odszko­do­wań za nie­wła­ściwe zarzą­dza­nie NFI oraz przed­się­bior­stwami wcho­dzą­cymi w skład NFI i za nie­wła­ściwe dora­dza­nie przed­się­bior­stwom i resor­tom przez zagra­niczne i kra­jowe firmy doradcze.

Pro­gram społeczno-gospodarczy Samo­obrony RP to pod­stawa walki z kry­zy­sem, to szansa trwa­łego i szyb­kiego roz­woju gospo­dar­czego, to per­spek­tywa pracy dla każ­dego i życia w god­nych warunkach.

Przed­sta­wia­jąc treść pro­gramu Samo­obrony RP do wia­do­mo­ści publicz­nej, liczymy na uwagi i pro­po­zy­cje, które zawarte zostaną w kolej­nych zeszy­tach pro­ble­mo­wych. Sta­no­wić one będą źródło do dal­szych prac nad poprawą warun­ków gospo­da­ro­wa­nia i naprawy Rzeczypospolitej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>