Dla­czego Polacy czczą prze­grane powsta­nia? Katyń, powsta­nie War­szaw­skie, kam­pa­nia wrze­śniowa to są naj­waż­niej­sze punkty naszej histo­rii. Oczy­wi­ście jakby zwra­cać uwagę na uro­czy­sto­ści państwowe.

Fran­cuzi bawią się w rocz­nicę zdo­by­cia Basty­lii, Anglicy świę­tują uro­dziny kró­lo­wej, Rosja­nie piją w święto kobiet.
A my pła­czemy 1 sierp­nia, szlo­chamy 1 wrze­śnia i roz­dzie­ramy szaty 11 listo­pada zamiast zro­bić festyny 4 czerwca. Pew­nie więk­szość z Pola­ków nie ma poję­cia co się stało 4 czerwca 1989 roku. Odbyły się wtedy pierw­sze pra­wie wolne wybory w powo­jen­nej Pol­sce. Zła­many został kark komu­ni­zmu.  Nie­całe 20 lat temu a już kurz histo­rii już przy­krył  tak donio­słą datę.

Ale nie. Nie można. Bo było bez­kr­wawo, bo nikt nie może się pod­szyć pod boha­ter­stwo i nie ma fał­szy­wych kom­ba­tan­tów, bo nie ma łez po zabitych.